Ludzi pamiętających wyczyny propagandy PRL rządzonej jeszcze przez Macieja Szczepańskiego jest jeszcze sporo.

Sierpień 1980 roku. Strajki, które oficjalnie pojawiły się jako sławetne „przerwy w pracy” już w lipcu, wybuchły z nową siłą.

TVP, kierowana wtedy przez Macieja Szczepańskiego, uderzyła w dzwon na trwogę. Otóż w gdańskim porcie stał nierozładowany drobnicowiec (taki rodzaj statku) z ładunkiem cytryn.

No i przez strajkujących Polacy nie będą mieli ulubionej herbaty z cytryną.

Przekaz ten spowodował powszechną wesołość Narodu, i prawdopodobnie przyspieszył koniec dekady edwardiańskiej bardziej, niż sam strajk.

Bowiem władza, która ciągle jeszcze budziła respekt, nagle pokazała swoje wodewilowe oblicze.

A ktoś, kto budzi śmieszność, w żaden sposób nie wzbudza szacunku.

Czemu to wspominam?

Bo nie tylko moim zdaniem śmierć Adamowicza wyzwoliła podobnie paranoiczną reakcję w opozycyjnych mediach .

Po Magdalenie wdowie Adamowiczowej i jej obwinianiu o śmierć męża polskiej telewizji publicznej oraz Jarosława Kaczyńskiego przyszła kolej na następne uderzenie.

Oto śledczy żurnalista TVN24 niejaki Robert Zieliński dotarł do niesamowicie wstrząsającego materiału.

Okazuje się, że domniemany zabójca Stefan W. był ekstremistą.

Dotarliśmy do dokumentu, który dyrekcja więzienia w Gdańsku przesłała policji na dzień przed wyjściem na wolność Stefana W., zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Wynika z niego, że W. miał antydemokratyczne poglądy i planował opuścić „siedlisko Platformy”, jak określał województwo pomorskie. Nie wiemy, co służby zrobiły z tymi informacjami.

Z notatki wynika, że wychowawca z zakładu karnego Gdańsk-Przeróbka rozmawiał dwukrotnie ze Stefanem W. – na siedem i na pięć dni przed jego wyjściem na wolność. Spotkania odbyły się 1 i 3 grudnia. Redakcja tvn24.pl posiada dokument, który opisuje przebieg tych rozmów. 7 grudnia dyrektor więzienia przesłał go do komisariatu przy ulicy Białej w Gdańsku. Dzień później W. opuścił mury zakładu karnego.

(tvn24)

TVN publikuje również treść korespondencji, skierowanej jakoby z Zakładu Karnego do komisariatu Policji w miejscu zamieszkania Stefana W.

Ale uwaga! Przedstawiony dokument nie jest skanem, ale zwykłym odredakcyjnym tekstem, co może, aczkolwiek nie musi, wskazywać na manipulację.

Czytamy w nim m.in.

(…) W dniu 03.12.2018r. skazany wezwany na rozmowę stwierdził, że wyjeżdża z województwa pomorskiego bo tutaj rządzi „Platforma”. Po opuszczeniu zakładu karnego zamierza udać się na lotnisko, a gdyby nie udało mu się kupić biletu na samolot, to uda się na dworzec PKP i wyjedzie do innego województwa, gdzie rządzi PiS, bo jest zwolennikiem PiS-u, cyt. słowa skarżonego „chciałbym, by Jarosław Kaczyński został dyktatorem”. Zamierza być bezdomnym, mieszkać po ośrodkach dla bezdomnych i jeździć pociągami po kraju. Do województwa pomorskiego nie będzie przyjeżdżać, bo to „siedlisko Platformy”. W depozycie tut. ZK nie posiada atrapy broni.

W dniu 03.12.2018 r. został również poddany konsultacji psychologicznej. Przeprowadzono rozmowę psychokorekcyjną ukierunkowaną na wzbudzenie krytycyzmu odnośnie swojego zachowania jak i popełnionego przestępstwa. Karę pozbawienia wolności skazany (dane usunięte przez redakcję) Stefan (dane usunięte przez redakcję) kończy odbywać dnia 08.12.2018r. godz. 12:30.

Dyrektor Zakładu Karnego Gdańsk-Przeróbka

ppłk Wojciech Lenz

https://www.tvn24.pl/pismo-zakladu-karnego-gdansk-przerobka-w-sprawie-stefana-w,903239,s.html

Powyższe pismo, informujące o zakończeniu kary nosi datę…. 7 grudnia 2018 r.

Byłby więc to zapewne tzw. telefonogram, czyli pospolity faks. Jakim cudem znalazł się w rękach żurnalistów TVN powinna wyjaśnić prokuratura. Mamy tu bowiem do czynienia albo z przestępstwem z art. 266 § 2 kk, czyli ujawnienie przez funkcjonariusza publicznego (policjanta) informacji, którą uzyskał w związku z wykonywaniem czynności służbowych, a której ujawnienie może narazić na szkodę prawnie chroniony interes, albo też jest to zwyczajna fałszywka, mająca na celu tylko i wyłącznie wzburzenie społeczeństwa.

Po raz kolejny zabrał głos oPOzycyjny ekspert, exminister – koordynator służb specjalnych Marek Biernacki:

 

 – Na wolność został wypuszczony odbezpieczony granat. Tylko kwestią czasu było, kiedy eksploduje. Nie połączono jego niezgodnych z prawem antydemokratycznych poglądów, stanu zdrowia psychicznego i skłonności do łamania prawa. Powinien być monitorowany nie tylko przez policję, ale również przez służby specjalne jako ekstremista.

(op. cit.)

.

Zdaniem lekarza psychiatry Biernackiego antydemokratyczne poglądy to rzekome popieranie PiS oraz chęć, by Kaczyński został dyktatorem.

Na dodatek popieranie PiS jest niezgodne z obowiązującym prawem zdaniem pana doktora.

W takim razie co zrobić z monarchistami? Z czerwonymi moherami od Barbary Nowackiej, które Kościół widziałyby tylko w skansenie, ewentualnie w katakumbach?

Są to ludzie jak najbardziej antydemokratyczni. Chyba, że wg Biernackiego przestępstwem jest popieranie PiS.

Wyłącznie.

.

Żarty na bok.

Nie można zapominać, że w przeszłości Stefan W. nie był jakimś szczególnie groźnym przestępcą, ale, używając żargonu przedwojennego, był to nieco bardziej agresywny szopenfeldziarz. Tyle, że zamiast na sklepy napadał na małe oddziały banków.

Gdyby faktycznie policja i służby miały monitorować wszystkich podobnych musielibyśmy zwiększyć ich liczebność kilka razy.

Ewentualnie przywrócić karę śmierci i wymierzać ją już za dwukrotne rzucenie papierka na chodnik.

.

Opozycja i oddane jej media robią wszystko, aby tragiczne wydarzenie z 13 stycznia zmienić w farsę.

Efekt, do którego zdążają, będzie podobny do osiągniętego przez ekipę telewizyjną „krwawego Maćka” (tak nazywany był ongiś Szczepański) w sierpniu 1980 roku.

Ludzie coraz wyraźniej widzą, że opozycyjny „król” nawet nie tyle, że jest nagi, ale po prostu jest zwykłym błaznem, który zamiast programu oferuje tylko POdskoki na trumnie.

23/24. 01 2019

.