Nie wierzę w medialną „zieloną wyspę”, bo dostrzegam problemy moich sąsiadów, zwłaszcza ludzi młodych, którzy nawet mając pracę, nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb życiowych – mówi Bożena Borys-Szopa w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl – Rozchwiany rynek pracy, bezrobocie, żenująco niskie płace i patologie na rynku pracy wymagają natychmiastowej interwencji – tłumaczy Małgorzacie Kupiszewskiej. Po chwili dodaje: – Czuję zażenowanie, kiedy słucham, jak prominentni politycy kpią, że za sześć tysięcy pracują jedynie idioci… Na pytanie, dlaczego startuje z listy Prawa i Sprawiedliwości, bez wahania odpowiada:- Na listach PiS znajduje się wielu wybitnych specjalistów i ludzi z bogatym doświadczeniem zawodowym.

Małgorzata Kupiszewska: Co się czuje, widząc swoje nazwisko na pierwszych miejscach listy wyborczej?

Bożena Borys-Szopa: – Drugie miejsce na liście Prawa i Sprawiedliwości w okręgu nr 31 to dla mnie, osoby nie należącej do partii, olbrzymi zaszczyt ale także wielkie wyzwanie. Cieszę się, że na listach PiS znajduje się wielu wybitnych specjalistów i ludzi z bogatym doświadczeniem zawodowym. To niewątpliwie dowód na to, że Prawo i Sprawiedliwość naprawdę chce realizować swój program stawiając na profesjonalistów.

Proszę powiedzieć, jacy są wyborcy z Pani okręgu?

– Jestem Ślązaczką. Tu się urodziłam, tu mieszkali moi rodzice i tu mieszkają moje dzieci. Jednakże okręg, z którego kandyduję do Sejmu jest bardzo różnorodny. Znajdziemy w nim rodziny od pokoleń mieszkające właśnie tutaj, a także ludzi z całej Polski, którzy wiele lat temu przyjechali na Śląsk za pracą. Niestety dziś sytuacja wygląda inaczej. Coraz częściej to ze Śląska ludzie wyjeżdżają za granicę, szukając godnego życia. Oznacza to, że wyborcom z naszego województwa doskwierają takie same problemy, jakie rządząca od 8 lat koalicja zafundowała wszystkim Polakom.

Jakimi hasłami chce ich Pani przekonać, żeby umożliwili Pani wejść do Sejmu?

– Bardzo szanuję mieszkańców mojego województwa. To ludzie, którzy tak jak ja utożsamiają się z etosem ciężkiej pracy, silnych więzi wielopokoleniowych rodzin i nie mam zamiaru wymyślać mniej lub bardziej chwytliwych haseł. Oferuję swoją wiedzę i olbrzymie doświadczenie w zakresie polityki społecznej, zatrudnienia i ochrony pracy, bo właśnie tymi zagadnieniami jako prawnik zajmowałam się zarówno będąc Głównym Inspektorem Pracy w latach 2006 – 2008, jako Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP śp. prof Lecha Kaczyńskiego oraz jako radna Sejmiku woj. Śląskiego od 2010 r. Właśnie te zagadnienia od wielu lat były i są treścią mojego życia zawodowego i społecznego. Jestem przekonana, że tak bardzo rozchwiany rynek pracy, bezrobocie, żenująco niskie płace i patologie na rynku pracy wymagają natychmiastowej interwencji. Poprawy tego stanu chcę się podjąć w Sejmie, jeśli oczywiście taka będzie wola wyborców.

Zdoła Pani przekonać wyborców, że stoi blisko nich i rozumie wszystkie ich sprawy?

– Całe moje zawodowe życie, czyli ponad trzydzieści lat, związane jest z rozwiązywaniem problemów ludzi pracy. Jeśli swoją działalnością przez ten okres nie przekonałam ich, że bliskie są mi ich sprawy, to z pewnością nie przekonam ich w ciągu kilku tygodni kampanii wyborczej. Nie są to jednak pierwsze wybory w moim życiu. Ogromne zaufanie i poparcie, jakie otrzymałam w wyborach samorządowych uświadomiło mi, że stawia na mnie bardzo dużo osób i zapewniam, że w dalszym ciągu będę robić wszystko, by ich nie rozczarować.

Co Panią drażni u dzisiejszych rządzących, co na pewno zmieniłaby Pani od razu?

– Moje opinie i oczekiwana są z pewnością zbliżone do oczekiwań większości Polek i Polaków. Chciałabym, aby nasz rząd był wiarygodny, realizował polską rację stanu. Niech dbanie o dobro wspólne będzie dla niego zadaniem nadrzędnym i realizowanym ponad podziałami, a nie jedynie hasłami wyborczymi. Przez ostatnie osiem lat nagromadziło się mnóstwo problemów, począwszy od tzw „państwa teoretycznego” do pogłębiającej się strefy ubóstwa.

Pracowała Pani jako podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Zna, jak mało kto mechanizm pracy ministrów. Jacy powinni być urzędnicy na najwyższych szczeblach?

– Chciałabym kompetentnych ministrów, którzy swoją wiedzą, doświadczeniem i zwykłą uczciwością będą rozwiązywać nasze problemy, te w kraju i te międzynarodowe. Nie wierzę w medialną „zieloną wyspę”, bo dostrzegam problemy moich sąsiadów, zwłaszcza ludzi młodych, którzy nawet mając pracę, nie są w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb życiowych.

Czuje Pani zawód wobec będących ostatnio u sterów władzy?

– Czuję zażenowanie, kiedy słucham, jak prominentni politycy kpią, że za sześć tysięcy pracują jedynie idioci. Wierzę, że moi rodacy temu rządowi i tej koalicji wystawią odpowiednią ocenę już 25 października. Środowiska, z którymi się spotykam, są zmęczone narastającymi podziałami i sporami politycznymi, które powodują, że najistotniejsze sprawy Polaków i ich rodzin są pomijane. Być może to zbyt idealistyczne, ale chciałabym przywrócić nam wszystkim, całemu społeczeństwu wiarę, że są tacy ludzie, którym można zaufać, i którzy tego zaufania nie zawiodą.

Prawdopodobnie te cele udałoby się osiągnąć z jakimś innym ugrupowaniem. Dlaczego PiS?

– Z ludźmi Prawa i Sprawiedliwości pracuję już drugą kadencję w Sejmiku wojewódzkim, a także od wielu lat w Radzie Ochrony Pracy. Znam ich. Żadna partia nigdy nie była tak blisko ideom Solidarności, z której się wywodzę. Jeśli pyta Pani, dlaczego zdecydowałam się kandydować z PiS, to muszę wytłumaczyć, że nigdy nie byłam osobą, która chodzi od partii do partii, prosząc o pomoc w zrobieniu kariery politycznej. Zawsze zajmowałam się tym, co potrafię najlepiej. Ta droga zaprowadziła mnie m.in. do Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a później do Sejmiku, do którego dostałam się kandydując właśnie z listy PiS. To partia zaproponowała mi na niej miejsce. Przyjęłam to oczywiście jako wielki zaszczyt, ale też odpowiedzialność.

Jest Pani prawnikiem. Nie łatwiej byłoby rozwiązywać sprawy zza biurka własnej kancelarii niż zasiadać w poselskich ławach?

– Przecież w praktyce nie działa to tak, że każdy prawnik zostaje radcą prawnym, czy adwokatem, tak jak nie każdy absolwent filozofii zostaje filozofem, a ekonomii zawodowym ekonomistą. Studia prawnicze rozpoczęłam już pracując i moją główną motywacją była chęć powiększenia wiedzy z zakresu prawa pracy. Nigdy nie zamierzałam pracować w sądzie. Priorytetem było dla mnie zawsze pomaganie ludziom pokrzywdzonym czy to przez nieuczciwego pracodawcę, czy np. przez wadliwe prawo. Patrząc na to, w jakim kierunku zmierza prawo pracy pod rządami PO-PSL, nie mam wątpliwości, że najlepszym miejscem do walki o los ludzi pracy będzie właśnie Sejm.

W realizacji pragnień pomagają pasje. Dzięki jakim pasjom czuje Pani, że ma siły góry przenosić?

– Siły zawsze dodaje mi rodzina. To moi najbliżsi zawsze byli przy mnie w trudnych chwilach i to oni cieszą się wspólnie ze mną z tych dobrych. Sądzę natomiast, że nie da się dobrze wykonywać swojej pracy, jeśli to właśnie ona nie jest naszą pasją. Stąd też ogromne znaczenie ma dla mnie „rodzina Solidarności”, z którą jestem od roku 1980. Jeżeli natomiast pyta Pani o moje hobby, czy to, jak lubię spędzać czas wolny, to myślę, że nie będę jakoś specjalnie oryginalna. Kocham podróżować, ale czasami też posiedzieć w ogródku z książką i filiżanką dobrej kawy.

Od 25 października już nic nie będzie takie samo. Czego Pani życzyć na te nadchodzące dni?

– Cieszę się, że Pani też należy do osób, które wiedzą, że 25 października nastąpi duża zmiana. Myślę, że przede wszystkim przydadzą się życzenia wytrwałości i to nie tylko na nadchodzące dni, bo choć kampania wyborcza wymaga dużej pracy, to po wyborach wcale nie zamierzam pracować mniej, a wręcz przeciwnie.

Serdecznie dziękuję za rozmowę.