Mateusz Klinowski, obecny burmistrz Wadowic, kolejny raz pokazuje, że nie zasługuje on na to stanowisko, a wybór mieszkańców okazał się wielką pomyłką. Tym razem do gospodarczego dyletantyzmu, który staje się już jego podstawową cechą, dodał bezmyślność i kpinę z podstawowych ważnych dla wadowiczan i Polaków wartości.

Na początek chciałbym podnieść dwie kwestie, a potem dokonać analizy całego bezmyślnego i po prostu poniżającego wpisu Klinowskiego:

  1. W jego wpisie jest stek kłamstw, choćby dotyczących tego, kto jest moim asystentem poselskim.
  2. Nie zgadzam się z fragmentem artykułu Krzysztofa Sitko, zamieszczonym na portalu Pressmania.pl, gdzie dziennikarz pisze, że Klinowski swoim wpisem o Święcie Niepodległości w Wadowicach obraził mnie. On obraził wadowiczan, ich inteligencję, a także system wartości. I to jest istota rzeczy.

Klinowski ma prawo do tego, by nie uczestniczyć w Święcie Niepodległości, choć nie może swojej nieobecności tłumaczyć nadmiarem obowiązków. Zresztą z jego wypowiedzi jasno wynika, że nie wie czym to Święto jest. Inna sprawa, że akurat w Święto Niepodległości nie bywał na żadnej imprezie (przez grzeczność i wyrozumiałość dla jego poglądów dodam, że nawet na imprezie: sygnowanej przez LGBT, związanej ze sprowadzaniem rodzin wyznawców islamu do Wadowic, albo też chroniącej swobodę „wędrówek zwierząt” przed możliwą budową BDI). Jeśli jednak desygnuję „głęboko wierzącą” Ewę Całus, to niech poprosi ją, by nie czytała przemówienia z pomiętej kartki i rzetelnie zdawała mu relację z Mszy Św.

Każde jego sformułowanie zionie jadem nienawiści i pogardy do mieszkańców Wadowic. Wymienię tylko kilka.

Pierwsze to porównanie Wadowic do „piaskownicy”. Zadać wypada tylko pytanie, dlaczego ten „wielki panisko” – obnoszący się z tytułem dra nauk prawnych, tak bardzo bił się o bycie burmistrzem lekceważonego przez niego miasta. Tu warto też przypomnieć pewien dowcip, który powstał, gdy wykryto, że Kwaśniewski nie ma tytułu magistra, a się z nim obnosi. Dowcip mówił, że gdy się w Krakowie na dworcu kolejowym krzyknie: panie magistrze, to tylko Kwaśniewski się ogląda, bo w królewskim mieście nikt inny, na takie wołanie nie reaguje, tylko osoba mająca problemy z takim tytułem. Podobnie jest w Wadowicach, gdy ktoś na ulicy krzyknie: panie doktorze, to reaguje tylko Klinowski, bo na nikim ten tytuł nie robi wrażenia, tylko na doktorze nauk prawnych.

Po drugie: we fragmencie o tym w jakich okolicznościach doszło zorganizowania całych uroczystości, Klinowski wprost wpisze, że rozpoczynanie ważnych dla wadowiczan świąt Mszą Św., to „okraszanie” ich uroczystościami kościelnymi i dodaje, że pozostał przy tym tylko dlatego, by nie wprowadzać gwałtownie zmian. Niebawem okaże się, że „biedroń Wadowic”, tak jak jego słupski pierwowzór nakaże liczenie krzyży w instytucjach podległych miastu (szkołach, przedszkolach, itd.).

Po trzecie: strach burmistrza przed zmianami w Polsce, które dokonały się 25 października 2015 roku, przesłania mu logikę myślenia. Zresztą to nie pierwszy raz, czym udowadnia, że logika nigdy nie byłą jego mocną stroną i dziwić się wypada, że dr nauk prawnych taki przedmiot na UJ wykłada. Józef Brynkus, nie będąc członkiem PiS-u nie może walczyć z chorymi w tej partii układami. Owszem walczył z chorym układem: PiS, PO w Wadowicach, ale ten się już skończył, bo władzę w mieście, także na skutek tej walki przejął niestety Mateusz Klinowski.

Po czwarte nazywanie Mszy Św. wiecem politycznym jest podłością i wyrazem największej pogardy burmistrza ateisty, do Sakramentu, którego on nie rozumie. Podobnie wzgardą jest nazywanie przez Klinowskiego „obcałowywaniem” oddanie czci papieskim relikwiom przez posłów. Zresztą nie miało to charakteru wyreżyserowanego aktu, ale było spontanicznym przedsięwzięciem ze strony ks. kanonika. Tadeusza Kasperka.

Po piąte: egzaminu dojrzałości od początku swej kadencji nie zdaje burmistrz Klinowski, „wyskakując” na każdej publicznej imprezie z zachowaniem, które uwłacza godności, którą piastuje: np. powie coś o śmieciach, jako wyrazie patriotyzmu – przecież powinien on wiedzieć, że zbieranie śmieci, to zwykła czynność, a nie akt heroizmu. No chyba, że z jego strony. Podobnie jak płacenie podatków. To są zwykłe obowiązki i powinności. Natomiast patriotyzm wymaga bardziej jednoznacznych gestów, np.

Po szóste: kazanie ks. Infułata Jakuba Gila było patriotyczne, pokazał w nim wartości, które są bliskie wadowiczanom. Faktycznie mówił o pasożytach i trądzie, ale nieobecny na Mszy Św. burmistrz nie zrozumiał w jakim kontekście. Zgadzam się z Klinowskim, że taki jest poziom lokalnego, instytucjonalnego Kościoła. I dobrze by było, aby został utrzymany. Faktycznie: Zgroza! Ale dla głosicieli lewactwa.

Rzeczywiście też – coś z takimi świętami trzeba zrobić. A raczej nie coś, tylko konkretnie. Należy uniemożliwić właśnie burmistrzowi manifestowanie jego lewackich poglądów. Bo Święto Niepodległości to jest Święto Polaków, a nie tych, którzy plują im w twarz. Bo jak inaczej można nazwać zachowanie Klinowskiego, gdy pisze:

„Przebieg uroczystości 11 listopada utwierdza mnie w przekonaniu, że czas zerwać z dotychczasowych schematem obchodzenia świąt narodowych – jedynie w cieniu kruchty i pomników militarnych wyczynów. Może czas na wydarzenia sportowe, wspólne akcje ekologiczne, jogę, zumbę, cross fit i buddyjską medytację?  Na kolejne konstruktywne pomysły czekamy na nie pod adresem: burmistrz@wadowice.pl.”.

Podpowiadam więc burmistrzowi: na medytację buddyjską niech pan się wybierze z Biedroniem do Nepalu.

Dr hab. Józef Brynkus w studio Pułkownik Kukliński zwycięska misjaAutor: dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm VIII kadencji, wybrany z Ruchu Kukiz’15 w okręgu 12 (małopolska zachodnia, powiaty: myślenicki, wadowicki, suski, chrzanowski, oświęcimski). Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Doktorat otrzymał za rozprawę:Bohaterowie dziejów ojczystych w podręcznikach szkolnych XIX wieku. Habilitację uzyskał w 2014 roku za całokształt dorobku, w którym wyróżniają się prace poświęcone tożsamości i świadomości historycznej Polaków i historii komunistycznej Polski. Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). Wydał ponad 80 publikacji naukowych (niektóre jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Spośród  nich najcenniejszą jest książka wydana w 2013 r.:Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W Katedrze Edukacji historycznej zajmuje się  przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.

Fot. Mariusz Czarnecki/ Glosgminny.pl