Andrzej Wajda w swoim ostatnim filmie „Powidoki” o życiu i twórczości Władysława Strzemińskiego całkowicie pominął niezwykle ważną dla niego postać. Tą postacią była żona Władysława, wspaniała kobieta i artystka Katarzyna Kobro.

Część pierwsza: Błysk

Nieprzewidywalny Los od samego początku twardo postanowił, że tych dwoje będzie razem. Po raz pierwszy spotkali się w dramatycznych okolicznościach w moskiewskim szpitalu im. Prochorowa. Był rok 1916. Osiemnastoletnia Katarzyna pracowała tam jako pielęgniarka-ochotniczka. Drobna, inteligentna i naturalna dziewczyna od dziecka kochała sztukę i marzyła, żeby zostać rzeźbiarką. Pewnego dnia na oddział trafił przystojny, niebieskooki mężczyzna z potwornymi obrażeniami ciała. Jako oficer saperów towarzyszył koledze, który potknął się i niechcący upuścił granat. Wiele osób zginęło, oficer stracił lewą dłoń, prawą nogę oraz prawe oko. Katarzyna została przydzielona do opieki nad nim. Władysław, bo tak miał na imię, w czasie rekonwalescencji w szpitalu zaczął malować i rysować oraz prowadzić długie rozmowy o sztuce z młodziutką pielęgniarką, która się nim troskliwie zajmowała.

Część druga: Słońce

Ponownie wpadli na siebie dwa lata później w moskiewskich Pierwszych Wolnych Pracowniach Artystycznych, gdzie oboje podjęli studia. Katarzyna pokazała odwagę i determinację w czasach, kiedy społeczeństwo raczej niechętnie patrzyło na edukację kobiet. Krótkie włosy, fryzura „na chłopczycę”, ubrana w ciuchy uszyte według swoich projektów – znak współczesnej i niezależnej kobiety.
Po raz trzeci spotkali się w roku 1920 w Smoleńsku, do którego najpierw trafił Władysław, a potem Katarzyna. On już uznany malarz, ona obiecująca rzeźbiarka, stworzyli artystyczny duet i zaczęli razem pracować. Na wspólnym tworzeniu się nie skończyło, zakochali się w sobie bez pamięci i bezceremonialnie zamieszkali razem, wywołując tym faktem zgorszenie społeczeństwa. Dzięki Katarzynie Władysław wyzbył się kompleksów związanych z inwalidztwem. O ślubie Katarzyna poinformowała rodzinę listownie, pisząc: „a poza tym wyszłam za mąż”…

Był to dla nich piękny czas, zarówno pod względem twórczym jak i osobistym. Byli szczęśliwi, zakochani, inspirowali się nawzajem, a ich wspólną pracownię odwiedzali artyści wyznaczający trendy w sztuce i kulturze. Niestety, wszystko, co dobre powoli kończyło się.

Część trzecia: Czas niepogody

W roku 1922 postanowili przenieść się do Polski. Po koszmarnej podróży przez bagna i pola, podczas której cały dobytek musiała dźwigać Katarzyna, na granicy zatrzymał ich patrol i oboje trafili na kilka tygodni do więzienia. Po tym incydencie zatrzymali się w Wilnie, u rodziny Władysława, ale ze względu na trudne relacje z teściową, rozdzielili się i Katarzyna pojechała do swojej rodziny na Łotwę. Tęskniąc za sobą i pisząc do siebie listy, doszli do wniosku, że chcą być razem, ale w oddaleniu od rodziny. Po kilku próbach osiedlenia się w różnych miejscach w Polsce zamieszkali ostatecznie w Łodzi. Pomimo sprzeciwów Władysława, w wieku 38 lat Katarzyna urodziła córeczkę. Za trzy lata miała rozpocząć się wojna.

Część czwarta: Burza za burzą

Wybuchła wojna i Strzemińscy musieli uciekać na Kresy. Podróż dla Katarzyny z bagażami, kalekim mężem i maleńkim dzieckiem była potworna, ale to, co czekało ich na miejscu, przeszło wszelkie wyobrażenia. Okazało się, że rodzina, u której szukali schronienia opuściła wieś i zostali zupełnie bez niczego. Katarzyna była zmuszona masować nogi i wycinać paznokcie sparaliżowanym staruszkom za makaron lub mleko dla dziecka. Był potężny mróz, a jej nie stać było nawet na pończochy. Tak przetrwali 9 miesięcy.
Po tym strasznym dla nich okresie wrócili bydlęcymi wagonami do Łodzi, gdzie wcale nie było lepiej. Ze względu na większe racje żywności, oboje zostali zmuszeni do podpisania tak zwanej listy rosyjskiej, czego Władysław nie wybaczy Katarzynie do końca życia. Ich łódzkie mieszkanie zajęła inna rodzina, obrazy trafiły do piwnicy, a rzeźby na wysypisko śmieci. Na szczęście Katarzyna cudem je tam odnalazła.

Część piąta: Czarna noc

Tragedia się rozwijała z dnia na dzień. Nie mogli tworzyć, musieli się skupić na przetrwaniu. Szyli torby, zabawki, Władysław malował pocztówki świąteczne lub z życzeniami na imieniny. Dramatyczna nędza i walka z nią popchnęły go do rękoczynów, Katarzyna chodziła cała posiniaczona, bezlitośnie bił ją swoim szczudłem. Ponieważ było bardzo zimno, pewnego dnia zeszła do piwnicy, zabrała z niej swoje drewniane rzeźby i zaczęła palić nimi w piecu. Nadszedł też dzień, że powiedziała dość i rozstała się z mężem na zawsze. Cienka, czerwona linia została przekroczona.

Epilog

Życie i twórczość światowej sławy rzeźbiarki Katarzyny Kobro to fascynująca historia. Jej miłość, walka i poświęcenie idą w parze z wybitnym talentem, nowatorskim podejściem do sztuki, a także z wielką pasją. Jest przykładem kobiety silnej, współczesnej, odważnej. Szkoda, że nie docenił tego Władysław i w ciężkich chwilach zamiast wsparcia i miłości, ciepła i prostego, ale jakże potrzebnego słowa „przepraszam” zafundował jej agresję, cierpienie oraz najniższe z możliwych zachowań.