Jedni żyją tu bardzo dobrze, inni mniej mają szczęścia stawiając czoło codzienności. Najgorsze jest chyba to, że tym, którym się tu powodzi, w mojej ocenie nie należy się nic od życia (bo nauczeni są od lat, że nie robiąc nic, żyje im się dobrze, a za PISu nawet lepiej).

Dziś wyplacali 500+ ja zdążyłam zrobić przelew za mieszkanie, zatankować samochód, odłożyć co nieco na święta dzieciom i po kasie. Inni już o 17 chodzili nawaleni, mając małe dzieci w domostwach. Tak właśnie jeden z ojców (ponoć głowa rodziny, ma małe dziecko w domu) przebiegał przez ulicę, w wydychanym powietrzu jak się później okazało miał 1.5 promila alkoholu.

Zderzenie było bardzo silne. Wpadł mi na maskę, uszkodził samochód doszczętnie, ale nie to jest tu tragedią. Z ulicy pozbierał go jego kamrat (doszczętnie jak on nawalony). Zza rogu zbiegli się członkowie rodziny, kobiety (szwagierka i ktoś jeszcze) płakały. Podczas rozmowy od każdej z nich czułam alkohol. Co bardzo dziwne, na miejscu przez pewien czas była żona poszkodowanego, uciekła do domu (czego się bała? że policja będzie węszyć i dojdzie do tego, że mając małe dziecko obydwoje są pod wpływem alkoholu – nie wiem!).

Facet odjechał karetką (jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo). Ja pozostałam na miejscu zdarzenia jeszcze przez 3 godziny. Zziębnięta, wstrząśnięta i z setką pytań w głowie. Pal sześć kto zapłaci kilka tysięcy za szkody w moim aucie. Ale chyba najbardziej martwiłam się o zdrowie tego faceta. Mam ludzkie odruchy, mimo tego, że szlak mnie trafia, że on kompletnie nie myślał o mojej i swojej szkodzie kiedy biegł wprost na mój samochód. Nie myślał o życiu swej rodziny, swego małego dziecka BO BYŁ NAWALONY JAK ARMATA! Kto daje im prawo do takiej bezmyślnosci i dlaczego frycowe za to płacą uczciwi ludzie… Tacy jak ja czy Ty, bo przecież wiadomo, że to z naszych podatków sponsorujemy im co miesiąc kilka dni chlania.

Najbardziej mnie dziwi bierność służb, które w ogóle takich rodzin nie monitorują. Przecież tam gdzie alkohol, tam najgorsze z możliwych patologii. A chleją nie raz całe rodziny. Dlaczego nikt nie sprawdza na co wydają pieniędzy z programu? I dlaczego tacy jak ja mają kupę nieprzyjemności z powodu cudzej bezmyślnosci? Dlaczego ich święta będą lepsze od moich? I kto daje im prawo by tak było? GDZIE JEST TA SPRAWIEDLIWOŚĆ?

W Bytomiu żyje się co raz gorzej z powodu wszechobecnej patologii, którą program 500+ tylko pogłębia. Niestety. Służby typu MOPS i tak mają pełne ręce roboty. Znam niektórych pracowników i dziwię się, że mają jeszcze siły pracować w tej placówce. Moje miasto umiera przez ogólne przyzwolenie społeczeństwa na chlanie na umór. Nikt z tym nic nie robi. Nikt nie zauważa. Nikt nie widzi problemu i skali w jakiej ta patologia niszczy normalność, bo są w tym mieście jeszcze ludzie, którzy są wartościowymi obywatelami. Niestety w gąszczu zniszczenia przepadają proste, piękne wartości jak choćby dobro, obywatelska postawa, życzliwość.

Czy chcę żyć w takim mieście?…
Coraz więcej mam wątpliwości i coraz częściej myślę, że Bytom przez tą patologie zniknie z map. Coraz więcej we mnie złości, że tu dobrze żyje się tylko tym, co narobił sobie 6 dzieci i trzepiąc hajs za lesserstwo, kpiąc z ludzi pracy.
Jak zawrócić z tej drogi? Czy jest jeszcze nadzieja dla Bytomia ludzi normalnych?

Życzę Wam spokoju w tym najpiękniejszym okresie w roku. Moje święta nie będą tak kolorowe. Już teraz główkuję skąd wezmę pieniądze na naprawę (wiem, że odzyskanie pieniądzy od delikwenta, który na czerowonym świetle przebiegał przez ulicę będzie ciężkie).

Szczęścia Wam życzę.
I zdrowia.

P. S. Mam nadzieję, że Pan się wyliże do świąt, o ile jutro nie wypisze się na własne życzenie ze szpitala.