Zakładając konto na LI myślałem, że spotkam się tutaj z profesjonalistami. Wielu z Was w ostatnich tygodniach zawiodło moje zaufanie. Jednak czego mogłem oczekiwać?

  1. Na LI jest tzw. krąg wzajemnej adoracji i chwalenia się sukcesami, gdy samemu chodzi się w dziurawych butach. Przepraszam za dosadność mojej opinii, ale wielu z Was jak wynika z moich obserwacji żyje w jakiejś wirtualnej bańce. Tylko ona kiedyś pryska i wtedy wylewa się z Was gorycz i hejt… Szkoda!
  2. Piszecie tutaj o demokracji wolności słowa, ale nie pozwolicie mieć innego i w dodatku odmiennego zdania od Waszego. Przeprowadziłem kilka operacji fałszywej flagi i powiem, że poziom komentarzy jest tak żenujący, że jest mi wstyd, ale nie reaguję. Nie dość, że mnie ocenialiście, wyzywaliście to jeszcze sami się wzajemnie nakręcaliście. Szok? Nie polskie piekiełko.
  3. Wielu komentujących postanowiło mi wytłumaczyć w sposób mało wybredny: jak i co mam pisać na LI, bo to niby portal profesjonalistów i zawodowców. Jednak z moich obserwacji wynika, że wielu tutaj piszących ma problem z szanowaniem drugiego człowieka, gdy ktoś ośmieli się publicznie tutaj wyrazić swoje poglądy polityczne. To gdzie jest zatem demokracja i merytoryczna dyskusja?
  4. Mam tutaj swoje konto, które firmuję swoim nazwiskiem i co pisałem lub pisze tutaj to moja sprawa, a w dodatku mam do tego prawo, co gwarantuje mi Konstytucja RP. W dodatku zgodnie z prawem prasowym nikt nie ma prawa wywierać presji na dziennikarza, bo jest to czyn karalny opisany w KK. Niestety doszło tutaj do takich sytuacji. Przykre!
  5. Nic Wam to nie da, że mnie będziecie hejtować, zgłaszać mój profil, bo ja w przeciwieństwie do Was Robaczki mam gdzie pisać, mam swoje media, a Wy musicie trwać w tym bagienku. Szkoda, że nie widzicie jak bardzo Was już sformatowano i ukierunkowano Wasze myślenie. Jesteście wręcz jak ta szara i bezmyślna masa…

Pomyślcie czasem zanim wylejecie kolejne wiadro pomyj na mnie tutaj. Zapmiętajcie te ważne słowa: – „Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz” – mówił Mahatma Gandhi.