W czasach zarazka, gdy człowiek zamknięty jest w domu z chorymi na COVID-19 trudno zrozumieć głosy ludzi twierdzących, że pandemia to tylko wymysł i medialna ściema. – „Dla wielu nie ma pandemii, to tylko taka silniejsza grypa. A życie covidowego pacjenta nie jest różowe. Nikt o tym za dużo nie mówi, a życie covidowej rodziny jest czymś strasznym” – stwierdza Pani Renata.

Czym Was leczą? – „Lekarze w ośrodkach zdrowia nie mają pojęcia jak pomóc pacjentom którzy walczą z chorobą. Pan B. jest obolały, widać jak cierpi przy najprostszych codzinnych czynnościach które próbuje robić. Mimo tego, że zażywa suplementy, witaminy jego ciało jest jakby stracił nad nim kontrolę. Na tą chwilę lekarze nie analizują tego co dalej. Być może jak będziemy na wizycie w Krakowie ktoś pokieruje nami co dalej, jak wyjść z tej choroby na prostą. Może dowiemy się jak żyć po przebytym koronawirusie” – podkreśla żona Pana B.

Przyjaciół poznaje się w chorobie i biedzie. – „W tym covidzie najbardziej przerażają mnie ludzie, do tej pory byli blisko, część nawet bardzo blisko. Teraz nie dość, że nie pytają o samopoczucie Pana B., nie proponują pomocy. Ci ludzie potrafią podważać chorobę i to złe samopoczucie. Więc do wszystkich pseudoznajomych mówię ja, żona Pana B. Obyście nie musieli być na naszym miejscu, czy Wam się wydaje, że wyjście na balkon w letni czas to było nasze marzenie?! Otóż nie, mieliśmy wakacyjne plany, marzenia które przez chorobę zostały legły w gruzach. Najlepiej się śmieć z chorego, otóż nie tędy droga więc mam nadzieję, że Ci wszyscy zarozumiali ludzie zanim zaczną po raz kolejny wyśmiewać naszą sytuację pomyślą, co będzie jak w tej sytuacji znajdą się sami” – apeluje Pani Renata.

Jak sobie radzicie? – „W piątek (31.07.2020 r.) mąż ma teleporadę zobaczymy, czy oprócz zwolnienia L4 coś jeszcze uda się osiągnąć. Przeraża mnie liczba potwierdzonych chorych na COVID-19, która jest zatrważająca, bo jak podaje ministerstwo zdrowia przybyło 615 osób, czyli największy dobowy przyrost od początku pandemii w Polsce. Niestety chyba Polacy zapomnieli, że walczymy z pandemią. A politycy pozorują ruchu i zwalają winę na ludzi, tylko szkoda, że Premier Morawiecki zapomniał, co mówił przed drugą turą wyborów prezydenckich o cofającej się pandemii. Jednak życie boleśnie zweryfikowały te słowa” – dodaje dzielna kobieta.

Jak radzi sobie Wasza córka? – „Aby urozmaicić Emi czwartkowy dzień piekłyśmy babeczki, a więc z kwarantanny wyjdzie tylko ten który przeciśnie się przez drzwi. Emilka czuję się dziś lepiej i to najważniejsze” – mówi zatroskana Mama.

Wsparcie jest bardzo ważne. – „Wszystkim którzy nas nie opuszczają i pomagają nam codziennie bardzo dziękujemy. Dzięki Wam i my i nasz czworonóg jeszcze funkcjonujemy. Bez Was nie byłoby nas. Mam nadzieję, że inni uwięzieni też mają tak dobrych ludzi wokół siebie” – mówi Pani Renata.

W Polsce chorzy na COVID-19 nie mają wsparcia w instytucjach państwowych. Każdy dzień choroby to walka z zarazkiem i niewydolnością systemu ochrony zdrowia oraz bezmyślnością urzędników Sanepidu. „Covidowy dziennik” stał się lekturą obowiązkową i przewodnikiem dla ludzi w kwarantannie. Jednak media unikają tematu jak ognia, bo wolą powielać informacje serwowane przez Ministerstwo Zdrowia, którego rzecznik prasowy twierdzi, że za tak drastyczny przyrost chorych na korona wirusa odpowiedzialni są Polki i Polacy. Populizm i propaganda sukcesu przesłania tragiczny obraz problemów dnia codziennego z jakimi muszą sobie radzić ludzie zamknięci w domowych „więzieniach” na kwarantannie.

Nasze 10 wcześniejszych wpisów w Covidowym dzenniku” znajdą Państwo tutaj. Poniżej dalsza część relacji tej sprawy:

11. PILNE! Sanepid działa ze szkodę dla chorego na COVID-19 (czytaj więcej).

12. Sanpeid to państwo w państwie. Chory na COVID-19 musi radzić sobie sam! (czytaj więcej).

Fot. Adobe Stock