Kochani! Dziś będzie o Wielkiej Sztuce w Małej Szkole. Bo wróciłam właśnie z osiemnastej już Premiery w Teatrze „NASZ”, w Zespole Szkół Publicznych w Kleczy Dolnej i uśmiech nie chce zejść z mojej twarzy. Nie chce zejść, kompletnie nie przejmując się, że w tym samym czasie, po policzkach, nieustannie płyną mi łzy wzruszenia.

Wiedziałam, że będzie ładnie. Że będzie miło. Że dzieci – te małe i te duże – dadzą z siebie wszystko. Ale nie wiedziałam, że pokażą mi COŚ TAKIEGO.

Maleńka Sala Teatralna. Brak mikroportów. Brak profesjonalnego nagłośnienia. Brak wielkiego budżetu na kostiumy, dekoracje i inne takie bzdetki. Ale WIZJA, SERCE, TALENT i ZAANAGAŻOWANIE tak ogromne, że wystarczyłoby na „stąd do Nowego Jorku”. Tylko tyle i aż tyle, żeby dać CUDOWNY SPEKTAKL!!! Doskonale zaaranżowana przestrzeń. Fantastyczni aktorzy, którym nie przeszkadzały przeziębienia, zwichnięte nogi – grali jak zawodowcy. Na 100 procent – od pierwszej do ostatniej minuty.

Zrobić musical na tak małej scenie… Wykorzystać fragmenty widowni… I to w taki sposób, żeby powstał efekt „WOW”, który nie traci swojej siły, mocy, a w sercu zostaje jeszcze długo po powrocie widzów do domu… Do tego trzeba mieć to „COŚ”. To „COŚ”, co mają artyści z Naszego Teatru. I co ma Paweł Jarosz – dyrektor oraz reżyser spektaklu w jednym.

JA JESTEM ZACHWYCONA. Dorotką, dziesięcioletnią dziewczynką, która nie mając dublerki będzie musiała podołać występom do końca kwietnia tego roku (bilety na wszystkie spektakle rozeszły się już miesiąc przed premierą… to tak, na wypadek gdyby ktoś pytał). Strachem na Wróble – od dziś moim absolutnym ulubieńcem, faworytem i Aktorem przez wielkie A, Wiedźmą, która nawet kłaniając się widowni nie wyszła z roli i wszystkim pozostałym Artystom z Pawłem Jaroszem na czele. Chylę przed Wami czoła Kochani!!!

Widziałam dziecięce spektakle w warszawskich teatrach. Przygotowane w oparciu o w pełni profesjonalne zaplecze. Ze wsparciem i budżetem jakiego Wy nie mieliście i pewnie długo jeszcze mieć nie będziecie (a szkoda). Były fantastyczne, też dostarczyły mi wielu wzruszeń, ale… muszę w tym miejscu powiedzieć jedno – gdyby nasze dzieciaki, pod wodzą Pawła, postawić na takiej scenie… to wszystkim w stolicy buty spadłyby z nóg.

Miałam w ręku telefon. I zamiar nagrania fragmentów „dla potomnych”. Niestety – zapomniałam o nim. Mam tylko kilka obrazków. Nie byłam bowiem w stanie myśleć o kamerze, chłonąc to, co widziałam na scenie. Amatorskiej scenie. Za to z profesjonalnie WIELKIM SERCEM.

Drodzy ARTYŚCI! Jeszcze raz GRATULUJĘ WAM z całego serca i DZIĘKUJĘ za tak wspaniały wieczór.

PS. Jeszcze jedno! Te owacje na stojąco należały się Wam bez dwóch zdań!

Reportaż z premiery musicalu „Czarnoksiężnik z krainy OZ”

„Czarnoksiężnik w krainie Oz” – fragmenty musicalu.

Fot. E. Jabłońska

Autor: Izabela Jagosz
(ur.1969 roku w Wadowicach) poetka, pisarka, społecznica i wolontariuszka. Wiele lat związana z pracą w mediach oraz reklamie. Redaktor prowadząca, autorka programów radiowych i telewizyjnych, wykładowczyni przedmiotu o nazwie Reklama radowa w Policealnym Studium Mediów. Specjalistka sprzedaży MLM, trenerka i coach jednej z największych sieci sprzedaży w Europie. Do pisania skutecznie zachęcił ją nauczyciel języka polskiego w liceum w rodzinnych Wadowicach, oferując zwolnienie z odpytywania przy tablicy każdemu, kto wyśle swoją pracę na konkurs literacki. Jako nastolatka zaczęła pisać wiersze, opowiadania, teksty piosenek (ma na swoim koncie wiele nagród z tamtego okresu), a po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim również felietony, wywiady i reportaże. Prywatnie oddaje się dwóm pasjom: podróżom i poznawaniu najdalszych zakątków świata, oraz dzierganiu wyjątkowych swetrów wzbudzających pożądanie w oczach wielu pań. Marzy o tym, by ostatecznie uciec od zgiełku wielkiego miasta i, na werandzie swojego domu w górach, zająć się pisaniem kolejnych historii. „Uczulona na wino” to pierwsza powieść Izabeli Jagosz. Powstała w niecałe dwa miesiące i jest odpowiedzią na jej silną potrzebę spełnienia młodzieńczych marzeń.