Trzeba się dziwić ministrowi Czarnkowi, że forsuje zmiany w funkcjonowaniu polskiej oświaty bez konsultacji ze środowiskami, które go popierają.

Może lepiej by było zamiast przegrywać głosowania na komisjach i dawać powód do krytyki ze strony POpapranej opozycji, przedyskutować zmiany w gronie osób rozumiejących potrzebę np. wzmocnienia roli kuratora w zakresie nadozru pedagogicznego w szkołach. Podkreślam nadzoru pedagogicznego.

Co jest w tym złego, że np. dyrektor będzie musiał otrzymać od stowarzyszeń i innych podmiotów pozaszkolnych informację na temat planu działania na terenie szkoły oraz materiałów, które ten podmiot zamierza wykorzystać??

Przecież można to porównać z informacją, którą dyrektor szkoły dostaje od nauczycieli na temat planów ich pracy dydaktycznej. I tu jakoś POpaprana opozycja nie protestuje. Sam byłem zdumiony charakterem zajęć w gminie Wadowice, gdy część zwolenniczek genderyzmu chciała przeprowadzać zajęcia w szkole wykorzystując ku temu mocno kontrowersyjną książkę Eleny Favilli i Francesci Cavallo „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet”.

Jako poseł VIII kadencji Sejmu RP podjąłem – na skutek interwencji licznych rodziców uczniów – działania, na skutek których do tych zajęć nie doszło. Gdyby dyrektor szkoły dostał taki scenariusz i za jego wdrożenie odpowiadał, to z pewnością odbyłoby się to z korzyscią dla uczniów. Musiałby się zastanowić nad konsekwencjami organizowanych w szkole zajęć.

Co jest też w tym złego, że rodzice musieliby wyrażać pisemną zgodę na uczestnictwo dziecka w takich zajęciach. Przecież teraz też taką zgodę podpisuje sie na uczestnictwo niepełnoletniego dziecka nawet w szkolnych konkursach i olimpiadach. A to przecież coś bardziej zbliżonego do edukacji niż zajęcia organizowane przez podmiot pozaszkolny. I ta zgoda dotyczy wszystkich podmiotów, a nie tylko organizowanych przez lewactwo.

Tym na co się nie godzę – bo to jest wbrew procedurom i zasadom demokratycznym, to jest przenoszenie uprawnień głosów „kuratorskich”. To jest totalnie absurdalne rozwiżanie, to jest tak, jakby poseł mógł scedować swój głos innemu posłowi i ten za niego zagłosować. TO JEST ABSURD.

Jeśli minister Czarnek – pewnie po konsultacjach z kuratorami, a nie z urzędnikami kierowanego przez niego resortu, wzmacnia pozycję konkursową kuratorów, to niech ci kuratorzy zadbają o to, by przedstawiciele kuratorium w komisjach uczestniczyli. Bo poza chorobą nie znam powodu, by tego nie robili i przekazywali swoje uprawnienia – pytanie też jak.

I jeszcze jedna kwestia – to sprawa – odebrania przez takie rozwiązanie podmiotowości i autonomii członków komisji. Na to się nie można zgodzić.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.