Na naszych oczach w Europie dokonują się zmiany o jakich jeszcze kilka lat temu nikt by nie pomyślał. Islam, który co prawda nie wymyślił bomby atomowej, wdziera się do post chrześcijańskiej Europy ze swoją bombą demograficzną, o której sile i konsekwencjach eksplozji nie śnił nawet Alfred Nobel. Komentatorzy zastanawiają się z czym tak naprawdę mają do czynienia: czy to jest inwazja obcej religii i kultury, czy też mamy do czynienia z biednymi uchodźcami uciekającymi przed okrucieństwami wojny?

Padają statystyki, zawieszane są filmowe reportaże na bieżąco oddające naturę, cechy i spójność zjawiska setek tysięcy ludzi zalewających Europę. Jak wiemy są to w ok. 70% młodzi mężczyźni w wieku poborowym, którzy jeśli myśleć logicznie zamiast walczyć i ochraniać, porzucili swoich rodziców oraz starszych i najmłodszych uciekając do łatwiejszego świata…

Czy my wychowani w naszej łacińskiej kulturze potrafimy odczytać i nazwać zjawiska zachodzące na naszych oczach? Jesteśmy chrześcijanami, nawet nasi ateiści też zostali wychowani na podobnych kulturowych fundamentach. Chrześcijaństwo narodziło się jako religia ludzi o niższym statusie społecznym, często ludzi poniżanych i prześladowanych. Jezus przyszedł na świat, aby zbawić ludzką duszę, tak biednego, jak i bogatego. Nie nawoływał do rewolty i obalenia rzymskiej okupacji, zachowywał się bardziej jak filozof, nie przejawiał skłonności dowódcy. Wskazywał drogę ku zbawieniu pojedynczego człowieka. Na pewno nie interesowało Go zdobycie i rozprzestrzenianie władzy, „moje królestwo jest nie z tego świata”. Powiedział, aby oddano cesarzowi to co cesarskie, a Bogu to co boskie, mówił przecież o nadstawieniu drugiego policzka…

Chrystus nie zajmował się teorią i praktyką władzy i siły, nie szukał forteli, aby się ocalić i zdominować przeciwników. Dał się pojmać, był katowany, męczony, poniżony, ukrzyżowany i zabity. Jedną z najzacniejszych przesłanek chrześcijaństwa jest: nie czyń nikomu tego co tobie nie miłe i kochaj bliźniego jak siebie samego. My przyjęliśmy Jego drogę, której celem i rezultatem jest zbawienie człowieka…

Dziś próbujemy analizować i zrozumieć świat i motywy postępowania islamskich uchodźców. Spójrzmy więc na przemożną rolę religii w  ich życiu. Według ich wierzeń Mahomet był ostatnim i najważniejszym prorokiem Boga, ale przed nim byli m.in. Mojżesz i Jezus. Ale to właśnie Mahometowi Bóg ostatecznie i najpełniej przekazał objawienia w sprawie życia i postępowania człowieka na ziemi. Mahomet po początkowych kłopotach w mieście swojego urodzenia (Mekka) przeniósł się do Medyny, gdzie zbudował podstawy swojego przyszłego teokratycznego państwa.

Tak więc był głową państwa, zwycięskim wodzem naczelnym armii i prorokiem posiadającym dostęp do Boga Jedynego. Sam zmarł w 632 r., ale jego państwo podbijało i zdobywało w szalonym tempie okoliczne terytoria. Na łożu śmierci nakazał aby w Arabii obecna była tylko jedna religia, czego też niezwłocznie dokonano usuwając Żydów i chrześcijan poza półwysep arabski.

Islam oznacza i nakazuje bez przymiotnikowe poddanie się, podporządkowanie woli Allaha, z wyznawania islamu nie możesz zrezygnować, ponieważ wtedy obowiązkiem twoich współwyznawców jest zadać Ci śmierć. Mylimy się również uważając, że jest to religia podobna chrześcijaństwu, bowiem jest to system rządzenia, regulujący, wypełniający każdy dzień wyznawcy jak i system regulujący relacje między ludźmi w islamskiej społeczności. Jest to ideologia i system, którego celem jest rozciągnięcie wiary i shariatu (prawa) nad wszystkimi mieszkańcami Ziemi. Jak wiemy islam nie ma kłopotów z używaniem przemocy, jednym z podstawowych i zaszczytnych obowiązków wyznawcy jest dżihad, czyli walka, zmaganie, czy święta wojna dla dobra i w imię islamu. Nagrodą na ziemi są łupy, a w przyszłym życiu na mężczyznę czekają (fabryka snów), aż 72 dziewice…

Islam nie przypomina religii żydowskiej, w której dla wyznawcy możliwe  jest nawet swoiste partnerstwo, targowanie się z Bogiem, zawieranie przymierzy, czy chrześcijaństwa w którym dla jednostki Bóg jest światłem, drogą, natchnieniem i miłością. W islamie wyznawca jest szeregowym żołnierzem, który nie może wątpić, interpretować, czy podważać zasad, regulacji objawionych przez samego Boga. Podział jaki jest obecny w islamie jest za sprawą niezgodności w/s dziedziczenia władzy po śmierci Mahometa: czyli szyici i sunnici. Oczywiście w dzisiejszym islamie widzimy kilka nurtów z których u sunnitów najbardziej dominujący jest fundamentalistyczny Wahhabism (będący wersją Salafismu) hojnie wspierany przez  Arabię Saudyjską.

Islamowi istotnie sprzyja szczęście. W krótkim czasie dokonał podboju olbrzymich przestrzeni.  Trafił na historyczny moment, kiedy mógł prawie bez oporu przejść głęboko na wschód, ponieważ wyniszczone wzajemnymi wojnami ówczesne mocarstwa regionalne Persja i chrześcijańskie Cesarstwo w Konstantynopolu nie były w stanie zagrodzić mu drogi…

Tak judaizm jak i chrześcijaństwo przeszły okres reformacji i istnieją dziś, szczególnie chrześcijaństwo w wielu wersjach. W sumie dziś zachód żyje już w okresie post chrześcijańskim, kwitnie ateizm. Kościoły świecą pustkami,  a w powstałą próżnię wchodzi islam, którego wyznawcy stanowią swoisty zakon. Widzimy tysiące 20-to kilku latków zbiorowo wykrzykujących „Allah jest wielki” przekonanych, że idą ze swoją świętą misją ożywić swoją wiarą ciągle bogate, ale zdemoralizowane i zagubione zachodnie społeczeństwa. Czeka ich nagroda tak na ziemi jak i w niebie…

Przypomina to bolszewickie, sowieckie przekonanie, że ich „wiara” idzie zbawić i zmienić świat na lepsze. Przecież komuniści wierzyli w „naukowy” socjalizm i gardzili rozwalaną, niszczoną kulturą i religią jako prymitywnymi bezsensownymi zabobonami przeszłości. Podobny zapał przejawiali naziści wierząc w swoją sprawiedliwą misję i nowoczesną doktrynę. Rozbijali stary zastany świat, na którego gruzach wybrani przez opaczność Niemcy mieli harmonijnie zbudować swoją przestrzeń życiową i tysiącletnią Rzeszę…

Oczywiście nie trudno nie zauważyć zjawiska obumierania europejskich narodów i stąd pewną akceptację na próby wchłonięcia imigrantów dla uzupełnienia siły roboczej i próbę zahamowania raptownego spadku demograficznego. Rzecz w tym, że napływające fale islamskich imigrantów jak wynika z doświadczenia nie będą się integrować z zastałym społeczeństwem, ponieważ nim gardzą i ich własne cele zmierzają do zdominowania i następnie podporządkowania. O uchodźcach wiadomo, że w znacznej mierze są bliskowschodni, o politykach krajów zachodnich wiadomo, że są krótkowzroczni. Świat islamski strategicznie dzierżąc swoją demograficzną bombę ma czas, którego nie mają państwa zachodnie w tym aspekcie grając w warcaby przeciw islamistom grającym w szachy.

Świat się ciągle zmienia, ale pozostaje taki sam.  Przypomina mi się powiedzenie Lenina: świat zachodni sprzeda nam komunistom z zyskiem sznur na którym go powiesimy… Dezynfekowany Lenin nie ma pojęcia, że na dzisiaj po faszyzmie, tak Rosji jak i zachodowi najbardziej zagraża islam. Dla niedowiarków mamy wiele przykładów użycia bomby demograficznej, choćby Kosowo, czy ongiś chrześcijański Liban.

Może więc imigranci nie tylko nie uciekają przed wojną, której nie ma w obozach uchodźców w Turcji, czy Jordanii, ale się do niej przygotowują na nowych zdobytych przyczółkach, czyli w kolejnych krajach post chrześcijańskich? W Twoim kraju?

Ktoś powie, miej trochę współczucia i rozsądku, to są ludzie będący w potrzebie. No tak, ale to ci ludzie śmiejąc się niszczą starożytne zabytki i dzieła sztuki tak w Afganistanie (olbrzymie rzeźby Buddhy), czy Palmyrę w Syrii (4,000 lat historii)… Z nimi chcesz się dogadać, porozumieć? Jak myślisz, na ile oceniasz swoje szansę?

Islamskie państwo (ISIS) w Syrii i Iraku sponsoruje pogardę i śmierć w imię boga. Jedna z ich zadekretowanych religijnie niewolnic seksualnych (ich bóg im na to pozwala) szczęśliwie zdobyła dostęp do internetu i wysłała w świat rozpaczliwą wiadomość:

 „Jest jeszcze przed czasem lunchu, a już zostałam zgwałcona 30 razy, podaję namiary, proszę abyście to miejsce i nas tu jak najszybciej zbombardowali. Już nie mam sił tak żyć!”.

Czy Ty myślisz, że na jej miejscu mogła byś się z nimi jakoś dogadać? Jeśli powiesz, że to starzy zboczeńcy, to pamiętaj, że oni szkolą właśnie w podrzynaniu gardeł małych chłopców, można to obejrzeć na filmikach.  Ilu z nich, tych starszych, już wyszkolonych jest w  drodze do Twojego kraju?

Politycy za żadne skarby nie chcą nazwać po imieniu narastającego niebezpieczeństwa, chcą walczyć z ekstremizmem, czy nawet terroryzmem. Używając tej logiki można powiedzieć, że w II wojnie światowej nie walczyliśmy z Niemcami, ale z blitzkriegiem…

Wstyd mi trochę za bękartów wiedzy, wszelkiej maści miłośników praw człowieka i obywatela, mniejszości seksualnych i wybitnych ateistów, bo to oni pierwsi będą wybici, czy jak kto woli zarezani, przez tychże dzielnych chłopaków na świętej religijnej misji. Dlatego zanim otworzy się usta, trzeba najpierw napełnić wiedzą głowę, tak będzie bezpieczniej i mniej śmiesznie…

Można powiedzieć, że to o czym tu rozmawiamy to tylko sytuacyjny wycinek żyjącego puzzle. Możni tego świata są gotowi ograniczyć nasze obywatelskie prawa i wolności i używają biednych naiwnych muzułmanów wpuszczają ich aby wprowadzili zamęt w starym świecie. A w wyniku zagrożenia życia, rodziny, porządku społecznego  sami poprosimy o większy zamordyzm, policyjne i silne państwo…

Ktoś wtedy powie: gdzie podziała się moja cywilizacja, moja wolność, moje wywalczone przez poprzednie pokolenia prawa: to może o to właśnie w tej brudnej grze chodziło…?

Autor: Jacek Matysiak