Premier M. Morawiecki 04.07.2018 będąc w Parlamencie Europejskim nakreślił swoja wizję przyszłości, Europy „Następuje przesunięcie nastrojów państw UE w kierunku państw narodowych współpracujących ze sobą i pilnujących rzeczywistych interesów społeczeństw, które je wybrały (…) Instytucje europejskie lubią nazywać to populizmem. Ja uważam, że istotą demokracji jest to, żeby wsłuchiwać się w głos obywateli i dostosowywać politykę do oczekiwań, ale również do naszych aspiracji, aby Europa była wielką Europą ojczyzn, wielką siłą państw członkowskich, bo to jest model polski, który dziś zaprezentowaliśmy. Zdziwiłem się, że tak wielu parlamentarzystów również z innych grup parlamentarnych, politycznych była z naszym modelem zbieżna, zgodna” (…) Jedyny realistyczny scenariusz to Europa ojczyzn, które stawiają tamę różnego rodzaju agresjom, agresorom, Polski głos jest głosem stabilizującym, jest głosem otrzeźwienia, głosem zdrowego rozsądku”.

Podczas konferencji „Parlamentaryzm między globalizacją a narodową suwerennością”, zorganizowanej w Berlinie (21.11.2018) premier M. Morawiecki otrzymał od kanclerz Niemiec Angeli Merkel odpowiedź na swoją wizję Europy ojczyzn. Stwierdziła ona, że „Państwa narodowe powinny być obecnie gotowe do oddania suwerenności”.

Tak, więc nie patrząc na „polski głos stabilizujący, otrzeźwienia i zdrowego rozsądku” Europa ma się stać super państwem, którego dotychczasowe państwa narodowe dobrowolnie wyrzekną się swoich suwerenności i aspiracji na rzecz przywództwa Niemiec, które będą rządziły nim niczym ZSRR w RWPG.

Ta wypowiedź powinna zelektryzować naszych prawicowych polityków i stać się główną informacją we wszystkich serwisach informacyjnych. Tym bardziej, że po raz pierwszy kanclerz A. Merkel bez niedomówień oficjalnie ujawniła cel, do którego dążą Niemcy. Zniszczenie dotychczasowych państw narodowych, stworzenie społeczeństwa bez tożsamości narodowej i przejęcia nad nimi rządów. Po tej wypowiedzi, ramówki programowe w telewizji publicznej powinny być zmienione tak by społeczeństwo miało możliwość dzięki dyskusjom i komentarzom dowiedzieć się, czym taka Europa skutkuje.

A byłoby, o czym mówić, bowiem dotyczy przyszłości Polski i Unii. Gdyby się ona ziściła, to nikt nie będzie się nas pytał o zgodę na relokację muzułmańskich imigrantów, przyjęcie euro i utworzenie wspólnej armii, którą będą dowodzić Niemcy i to oni będą decydowali, kiedy i gdzie zostanie ona użyta. Nie powinniśmy mieć złudzeń, dla nas przypadnie rola mięsa armatniego.

Nie trzeba być jasnowidzem by przewidzieć, że równocześnie z powstaniem super państwa, z podręczników zostaną usunięte wszystkie treści związane z państwem Polskim i walką o niepodległość, (jeżeli w ogóle będzie przedmiot historia Polski), a z bibliotek i lektur usunięte wszystkie książki nawiązujące do narodu i tradycji. Nie ostaną się również miejsca pamięci i pomniki związane z walką o niepodległość.

Niestety nic takiego nie nastąpiło, a zamiast tego podawana jest ta wypowiedź jak jedna z wielu, niemająca specjalnie wielkiego znaczenia.

Według A. Merkel przekazanie suwerenności powinno odbywać się „naturalnie w uporządkowany sposób” i wymaga decyzji parlamentów narodowych, bo to parlament stanowi „serce demokracji”.

W tym wypadku to nie parlament może podjąć taką decyzję a suweren, czyli naród. Poszczególnych posłów i senatorów można przekupić lub szantażować, dlatego gdyby do tego kiedykolwiek doszło, to o tym czy Polska dobrowolnie ma przekazać swoją suwerenność na rzecz unijnych struktur, czyli praktycznie przestać istnieć jako państwo, jak to miało miejsce w czasach porozbiorowych Polacy musieliby wypowiedzieć się w referendum. Zastanawiam jak zachowali by się moi rodacy gdyby do niego doszło.

Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, bo mimo wszystko większość ceni sobie istnienie Polski i naszą suwerenność, pamiętając o daninie krwi, jaką złożyły poprzednie pokolenia by powstała Ona po 123 latach z niebytu.

Foto: biblioteka mediów