Obserwując bacznie toczącą się wojnę i wszystko to co się toczy wokół niej nie można twierdząco dziś odpowiedzieć na to pytanie. Wiele napisano na temat wojny fantazjując o rychłym upadku reżimu.

Jakie fakty miały przemawiać za tą tezą? Postaram się pokrótce je przeanalizować.

Gospodarka Rosji mimo sankcji, odejścia wielu firm podupadła,  lecz do krachu jej daleko.

Wpływy z eksportu surowców spadły znacznie. Z samej ropy spadek wyniósł  o około 100 miliardów dolarów  rocznie. Firmy rosyjskie chcą zarabiać i obchodzą sankcje sprowadzając zakazane towary przez pośredników. Wydatki na wojnę są ogromne ale w najbliższych 2 latach budżet Rosji je spokojnieje udźwignie. Jak w tej anegdocie rosyjskiej gdy syn mówi do ojca, że gdy wódka zdrożała będziesz tato mniej pił. Ojciec odpowiada: „nie, ty będziesz mniej jadł”.

I tu przechodzimy do nadziei na wybuch społeczny. Szanse są minimalne wobec represji – knuta, ale też jest prijanik – zwiększone transfery socjalne dla biedniejszych warstw społeczeństwa. Jest też piernik + ogromne wypłaty dla chcących lub zmuszonych naciskami  czy nędzą wojować. Za miesiąc tym  którzy  wojują  wypłaca się od 200 tys do 240 tys w grupie Wagnera. Są to niewyobrażalne pieniądze szczególnie na prowincji.  Dodać należy do tego tzw grobowyje czyli trumienne w milionach. Pieniądze zatkały usta matkom, żonom, które właściwie nie protestują, co widać było w wojnach czeczeńskich. Ostatnim piernikiem choć nie najmniej ważnym jest uznanie walczących za wetranów, co daje liczne przywileje. Putin zna swój naród i jest człowiekiem myślącym.

Ostatnią nadzieją dla Ukrainy był bunt czy rozłam putinowskiej elity. Część najbliższego otoczenia szczerze popiera wojnę, uważając jak Putin, że to jest wojna z Zachodem, który tylko czycha żeby rozwalić Rosję. Pozostałą część elity obłożona sankcjami przyczaiła się bo nie ma dokąd podziać się.

Putin poza tym jest lojalny wobec tych którzy są z nim, nawet kiedy kradną czy robią błędy. Daje pochulać (koncesja na krytykę) takim ludziom jak Prigożyn, Kadyrow. Nie wpływa to narazie na stabilność systemu.

Wiadomo jednak że nic nie trwa wiecznie i jakieś rysy mogą się na tym gmachu pojawić. Może na skutek dużych sukcesów armii ukraińskiej. Oby tak się stało choć do tego jeszcze daleko.

Autor: Marek Goździkowski