Zjawisko przestępczości ubezpieczeniowej nabrało swojej mocy w latach 90. Wzrastała liczba nieuczciwych klientów, którzy poświadczając nieprawdę zmierzali do uzyskania nienależnych roszczeń. Zasadnym było opracowanie strategii działania, która pozwoli na powstrzymaniu narastającej fali fikcyjnych szkód.

Projekt powstawał z udziałem organów ścigania, Prokuratury, pracowników zakładów ubezpieczeń. Wypracowany schemat z czasem przynosił bardzo dobre wyniki. Mimo, że do chwili obecnej nie zawiązała się Policja ubezpieczeniowa ustawodawca dawał sporo możliwości prawnych, by przestępstwa ujawniać.

Pierwszym „ogniwem” w całej strukturze byli typowani pracownicy z zakładów ubezpieczeń, którzy jako pierwsi analizowali okoliczności o przebiegu zdarzenia opisane w zgłoszeniu szkody. Wątpliwości skłaniały do podjęcia czynności wyjaśniających.

Nikt nie miał swobody w pozyskiwaniu dowodów godząc w przepisy prawa.

W zależności od rodzaju szkód stroną postępowania był poszkodowany, bądź poszkodowany i sprawca, z którego polisy roszczenia miały zostać pokryte. Wynikało to wprost z art. 6 KC, który jest niezmienny do dnia dzisiejszego.

Prowadzone postępowanie zazwyczaj rozpoczynało się od przyjęcia obszernego wyjaśnienia od uczestnika lub uczestników zdarzenia, opisu o jego przebiegu. Rozmowy prowadzone były w dogodnych warunkach na terenie zakładu ubezpieczeń. Pomieszczenia były odpowiednio przygotowane pozwalające na swobodny dialog z rozmówcami. Zachowanie pełnej intymności w delikatnych sprawach wymagały skupienia osoby prowadzącej rozmowę z jej uczestnikiem. Często uczestnicy zdarzeń wskazywali świadków, osoby, które do sprawy mogą wnieść istotne informacje. Dobrowolnie przytaczali ich dane. W przypadku takiej konieczności proszono pisemnie wskazane osoby, które na zasadzie pełnej swobody wyboru mogły, ale nie musiały wyjaśniać w sprawie.

Cały tryb dowodowy w jego wstępnym etapie odbywał się wyłącznie z udziałem etatowych pracowników ubezpieczycieli. Związani tajemnicą służbową, ubezpieczeniową, ochroną danych osobowych stron umowy działali w ramach dostosowanych struktur organizacyjnych.

Tak było! – zgodnie z literą prawa w każdej czynności.

Jak jest obecnie?

Obecnie jest w wielu sprawach krytycznie pod względem jakości w pozyskiwaniu informacji, bez poszanowania przepisów prawa, nadzoru. Ubezpieczyciele dbając o swój interes finansowy nie zatrudniają etatowych pracowników, którzy profesjonalnie czynności wykonywać powinni. Zgłoszone roszczenia poddawane są analizie przez pracowników. Szkoda pozyskująca „status złożonej” wymaga wyjaśnień. Na tym rola ubezpieczyciela w warunkach „biurowych” się kończy.

Do dalszych czynności „wkraczają” detektywi prowadzący swoją działalność gospodarczą.

Pracują pojedynczo, bądź zatrudniając licencjonowanych detektywów. Podpisanie umowy cywilnej z ubezpieczycielem ma na celu pozyskanie dowodów obciążających „podejrzanych” klientów. Trudno uznać, że wszyscy z nich działają wbrew przepisom prawa. Szanujący się detektyw dba o swoją reputację tak samo, jak o podmiot, który reprezentuje. Ta grupa zawodowa musi działać zgodnie z zapisami USTAWY z dnia 6 lipca 2001 r. o usługach detektywistycznych.

Działanie wielu z detektywów zasługuje na szeroką krytykę.

sherlocksilhouette

Sposób podejmowania rozmów z osobami, które są bezpośrednio związane umową ubezpieczenia jest skandaliczny. Detektyw zazwyczaj kontaktuje się telefonicznie z osobą, z którą zamierza przeprowadzić rozmowę. Ustalane miejsca spotkań, to często punkty Stacji Paliw, podrzędne bary szybkiej obsługi i o zgrozo samochód detektywa, do którego rozmówca wsiada.

Okazana legitymacja robi wrażenie. W sytuacji, kiedy jesteś przekonany do swoich racji stosowane chwyty socjotechniczne powodują, że zaczynasz się plątać w odpowiedziach na zadawane pytania. Gra słów, mowa ciała „nakręca” jeszcze bardziej detektywa groźnie wyglądającego, albo przyjmującego postawę do wzbudzenia ogromnego zaufania. Luźna rozmowa o sytuacji politycznej na przykład, bycie rodaków w trudnych czasach łączona z pytaniami stanowiącymi przedmiot wyjaśnień.

W zależności od rozmówcy po pewnym czasie następuje śmiały atak! Proszę Pani/Pana – ja wiem, że tak nie było. Ustaliłem już to, to i to…Konsekwencje karne za próbę wyłudzenia odszkodowania są drastyczne. Więzienie, albo Wyrok w zawieszeniu.

Oczywistym jest, że zapominasz o swojej słusznej wersji. Chcesz uniknąć tułaczki po sądach, odpuszczasz rezygnując z roszczeń. W jaki sposób detektyw dotarł do ludzi, których rzeczywiście znasz, kto dał  dane?

Jeżeli je poprawnie wskazał – to On bez wątpienia prawo złamał kilkakrotnie, co najmniej.

Otrzymując zlecenie od zakładu ubezpieczeń nie ma prawa wychodzić poza obszar działalności regulowany Ustawą.

Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej:

Art. 19. 1. Zakład ubezpieczeń i osoby w nim zatrudnione lub osoby i podmioty, za pomocą, których zakład ubezpieczeń wykonuje czynności ubezpieczeniowe, są obowiązane do zachowania tajemnicy dotyczącej poszczególnych umów ubezpieczenia.

W dalszej części Art. Ustawy oznaczone są ściśle podmioty, które mają prawo wglądu do naszych umów ubezpieczeniowych.

Detektyw powołany przez ubezpieczyciela do przeprowadzenia czynności jest związany również tajemnicą ubezpieczeniową. Ochroną wynikającą z art. 19 ust. 1 u. dz. u. objęta jest całość umowy ubezpieczenia oraz indywidualne dane zawarte w innych dokumentach dotyczących tej umowy. Chroni nas również  USTAWA z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych.

Ustawa o ochronie danych osobowych ma na celu przede wszystkim chronić osoby fizyczne, których dane osobowe są, lub mogą być przetwarzane  przez różne podmioty, instytucje, organizacje.

Dane osobowe, to: komunikat w formie pisemnej np.  notatka pisemna, która pozwoli daną osobę zidentyfikować;

Do danych osobowych zalicza się więc nie tylko imię, nazwisko i adres osoby, ale również przypisane jej ważne numery, dane o cechach fizjologicznych, umysłowych, ekonomicznych, kulturowych i społecznych. Danymi osobowymi nie będą jednak informacje o dużym stopniu ogólności, np. nazwa ulicy, na której dana osoba mieszka.  Jeżeli tę informację zestawimy z innymi danymi, np. z jej imieniem i nazwiskiem, to ten zestaw danych pozwoli nam  osobę zidentyfikować.

Przykład działania detektywa, który działa na naszą szkodę, naruszając przepisy prawa:

  • Pozyskał w jakiś sposób dane kontaktowe znajomego strony sporu z ubezpieczycielem. Ten ktoś nie był świadkiem zdarzenia, nie został nigdzie określony, jako osoba, którą wskazał poszkodowany. Ustalenia dotyczyły jedynie znajomości z Panem Z. Dzwoni pod wskazany numer, przedstawia się, kim jest dodając oczywiście swoją rolę w działaniu ( jestem detektywem powołanym przez ubezpieczyciela x …w sprawie wypadku z dnia.., gdzie poszkodowanym jest Pan Z . ) Chciałbym porozmawiać na temat zdarzenia. Zaskoczony rozmówca wyraża zgodę na spotkanie. Detektyw całkowicie „odlatuje” i relacjonuje, o co chodzi.

Pan Z.Y. zgłosił w ubezpieczalni X roszczenia z tytułu szkody. W tym momencie już naruszył nasze dane osobowe, bowiem nie ma żadnej podstawy prawnej do informowania osób trzecich. Przytoczył bezpodstawnie imię, nazwisko.

Dalej próbuje wydobyć informacje na temat znajomości Pana Z.Y np. z Panią A.B. Kolejny raz narusza przepisy przytaczając imię i nazwisko innej osoby.

Drugi przykład: Detektyw dociera do osoby trzeciej, przedstawia się zadając pytanie:

  • Czy Pan Z.Y przebywał w danym miejscu w towarzystwie A.B., Z kim jeszcze przebywał.

Osoba trzecia nie pamięta. Detektyw „podsuwa” odpowiedź wskazując dane osób, które mogły być w określonym miejscu. O której godzinie, w którym kierunku poszli po spotkaniu? – oraz inne pytania, oczekując wiążących informacji. Posuwa się jeszcze dalej proponując zapoznanie z dokumentacją, która stanowi przedmiot roszczeń np. ujęte są wyłącznie dane osoby poszkodowanej. Detektyw w sposób skandaliczny przekroczył swoje uprawnienia.

Warto znać swoje prawa celem uniknięcia stresujących sytuacji godzących w nasze dobre imię. Zgodnie z art. 448 Kodeksu cywilnego „w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia”.

Fakt, że tysiące osób narażonych jest na totalny brak profesjonalizmu ze strony detektywów rzuca cień na żmudną, ciężką pracę wielu osób z tej branży- detektywów szanujących świadczone usługi.

Należy bezzwłocznie uporządkować przepisy prawa, które rozsypane tworzą chaos, uderzają z całych sił w klientów ubezpieczycieli.

Regulacja musi mieć miejsce natychmiast, celem zaprzestania dręczenia ludzi, zwiększając rozmiar szkód np. o płatność kwoty zadośćuczynienia za naruszane dobra osobiste.

normal_glowna_c01ca6bee642398321a726e81345d8cb

Skieruję stosowne pismo do parlamentarzystów zmierzając do powstrzymania fali bezprawia, które uderza w konsumentów w tak haniebny sposób.

Dopełnienie przez zakład ubezpieczeń wszystkich opisanych obowiązków wynikających z zawartej umowy ubezpieczenia należy rozpatrywać w kontekście ciążącego na nim obowiązku należytego wykonania zobowiązania. Stosownie, bowiem do treści art. 355 k.c. dłużnik obowiązany jest do staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju, a należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności.

Zakład Ubezpieczeń, detektyw powołany w sprawie nie ma żadnych kompetencji  do wyrokowania.

Wyrokuje Sąd , organy ścigania gromadzą stosowną dokumentację.

Wychodzenie „przed szereg”, wchodzenie w uprawnienia organów ścigania jest zwyczajnym nadużyciem, które musi  znaleźć swój kres.

Znam bardzo dobrze procedury sprawdzone w latach 90 i kolejnych. Byłam ich współautorem (czytaj więcej).

Nie pojmuję obecnych działań podmiotów łamiących prawo w sposób kwalifikujący się pod zapisy z Kodeksu Karnego  przeciwko ubezpieczycielowi, jak i podmiotowi działającemu z jego umocowania.

Sąd Najwyższy w wyroku z 29 października 1971 r. stwierdził, że cześć, dobre imię i dobra sława człowieka są pojęciami obejmującymi wszystkie dziedziny życia osobistego, zawodowego i społecznego, naruszenie czci może więc nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucenie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym, naruszające dobre imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności (tak też SN w wyroku z dnia 8.10.1987 r., sygn. akt II CR 269/87).

Czy podmioty ubezpieczeniowe zostały upoważnione do prowadzenia czynności łamiąc przepisy? Jeżeli tak, poproszę o podstawę prawną wobec działań , które w dzisiejszej dobie stały się powszechnie stosowane.

Zdjęcia: Źródło Internet