Zapamiętajcie, że za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba płacić. Nie wyobrażajcie sobie, że przez całe lata można uprawiać służalczą propagandę na rzecz radzieckiego lub też jakiegokolwiek innego reżimu, a potem powrócić nagle do intelektualnej przyzwoitości. Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz. (G. Orwell – 1944)

Im bliżej wyborów parlamentarnych, tym większe biadolenie dotychczasowych beneficjentów władzy. Tym razem dziennikarka (obecnie) Newsweeka, niejaka Aleksandra Pawlicka, odwołuje się do tej części elektoratu, która za swojego idola do niedawna jeszcze uważała „normalnego” Armanda Ryfińskiego.

Oto w poniedziałkowym numerze tygodnika straszy widmem katolicyzmu, jaki, niechybnie, zawładnie Polską, jeśli tylko PiS wygra wybory:

 

 Biskupi idą po władzę wraz z PiS. W tym marszu nie chodzi jednak o obronę wartości chrześcijańskich, ale o pchnięcie Polski w przepaść anachronizmu.

Prezydent Andrzej Duda przemawia z ambon i łapie w locie upadającą na ziemię hostię. Kandydatka na premiera Beata Szydło jest matką początkującego księdza. Patron obojga – Jarosław Kaczyński – spędza wieczór wyborczy na Jasnej Górze i deklaruje: „Nie ma Polski bez Kościoła”. Także prawdopodobny koalicjant PiS, Paweł Kukiz, niesie na sztandarach Boga, Honor i Ojczyznę, siebie samego mianując „agentem Pana Boga”.

Prawica ma nawet własny, odmienny od konstytucyjnego, hymn. „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” słychać w kościołach całej Polski. http://polska.newsweek.pl/pis-kosciol-wybory-anachronizm-newsweek-pl,artykuly,367039,1.html

Niewątpliwie największym osiągnięciem intelektualnym pani redachtór jest stwierdzenie, że polska prawica jest jeszcze gorsza od francuskiej. Co prawda cytuje ona profesora Marcina Króla, ale gloria za wybór cytatu!

– Problemem nie jest to, że polska prawica jest prokościelna, ale to, że jest anachroniczna, wręcz XIX-wieczna. Francuska populistka Marine Le Pen prezentuje prawicową postępowość. Owszem, odwołuje się do nacjonalistycznych tęsknot, do dumy francuskiej republiki, ale ze świadomością cywilizacyjnych zmian. Takiej nowoczesności Kaczyńskiemu i Kukizowi brak.

Poglądy Króla nikogo nie są już w stanie zaskoczyć. Przecież jako przewodniczący założonej przez Georga Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego ciałem i duszą jest oddany Unii Wolności i późniejszym jej mutacjom, jak PO, czy też nowoczesna.pl.

Wystarczy przypomnieć, że we władzach fundacji znajdowali się (w różnych okresach) tacy ludzie, jak Adam Michnik, Jan Tomasz Gross, Jak Krzysztof Bielecki, Bronisław Geremek, Bogdan Borusewicz czy Andrzej Olechowski.

Od dziennikarza wymagałoby się jednak mniejszego zaangażowania ideologicznego. Szukam w Internecie. I znajduję, niestety. Pani Pawlicka zdążyła błysnąć już 12 lat temu.

„Super Express” zwolnił Aleksandrę Pawlicką, dziennikarkę działu krajowego „Super Expressu” w związku z jej wypowiedzią dla „Gazety Wyborczej” w dniu 18 września br. Dziennikarka opowiedziała w nim jak powstał tekst w „Super Expressie” o udziale żony Tomasza Nałęcza w pisaniu rządowego projektu Ustawy o radiofonii i telewizji.

– Jak każdy dziennikarz „Super Expressu” Aleksandra Pawlicka miała prawo i obowiązek współredagować tytuły i leady artykułów, których była autorką. Aleksandra Pawlicka – mówi redaktor naczelny Mariusz Ziomecki – była obecna przy tworzeniu pierwszej strony poniedziałkowego wydania „SE” z dnia 15 września br. Razem z Tomaszem Lachowiczem pytaliśmy, czy uprawnione jest stwierdzenie, że Daria Nałęcz pisała ustawę medialną. Otrzymaliśmy zapewnienie, że tak. W tym świetle postępowanie dziennikarki, która faksem wysyła wymówienie z pracy i biegnie do konkurencji z donosem na własną gazetę, jest nie tylko niezrozumiałe, ale całkowicie nie do zaakceptowania.

Mariusz Ziomecki uważa, że dla dziennikarza, który publicznie komentuje źródła informacji nie ma miejsca w zawodzie. (24.09 2003 r.) http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/super-express-zwolnil-dziennikarke

Na łamach Newsweek’a 12 lat temu skomentował to red. Piotr Zaremba (tak, wtedy tam pisał):

 „Super Express” zamieścił tekst, który kwestionowała „Wyborcza” – o tym, że żona przewodniczącego komisji badającej aferę Rywina opiniowała ustawę medialną. Gazeta Michnika nie poprzestała jednak na polemice. Odtworzyła i opisała sam mechanizm uzyskania przez Super Express informacji na ten temat.

Odtworzyła, bo mechanizm ten ujawniła jej Pawlicka. Naruszając podstawową zasadę etyki dziennikarskiej. Mogła odejść z „Super Expressu”, jeśli się z publikacją nie zgadzała. Ale nie powinna szkodzić swojej dotychczasowej redakcji.

Po tym „obywatelskim donosie” Aleksandra Pawlicka, tym razem już jako dziennikarka „wprost” zasłynęła kolejną demaskirowką.

Prawicowi dziennikarze chcą nowej Polski. Właśnie podpalili lont przekonani, że wysadzą wreszcie beczkę z prochem, na której siedzi odwieczny wróg – twórcy III RP. Ta prawicowa rewolucja, która ma zbudować Polskę wolnych Polaków, jest tak naprawdę walką o media, o wpływy, o pieniądze i o własne kariery.

(dalsza część artykułu to jedynie pomawianie dziennikarzy prawicowych. Ważne jest zakończenie – HD)

Nienawiść do TVN 24 czy „Gazety Wyborczej” jest nienawiścią do tych, którym się udało, którzy odnieśli sukces. (wprost, nr 2/2012) http://studioopinii.pl/aleksandra-pawlicka-budowniczowie-drugiej-polski/

To jest główne (i jedyne, niestety) przesłanie pani Pawlickiej. Jako że znana jest doskonale ‘linia’ gazety wyborczej, nie wspominając już o tej reprezentowanej (do niedawna?) przez tvn widać, że ma ona rację, pisząc o sukcesie. Bo sukces finansowy w/w odnieśli ponad wszelką wątpliwość.

Zapomina tylko dodać, że był on możliwy wyłącznie dzięki zaprzedaniu się władzy. I łganie w jej interesie z przekroczeniem nawet tych granic, poza które w stanie wojennym nie odważył się wykroczyć Urban.

Kiedy czytam powyższe opus magnum pani redachtór wiedzieć czemu przypomina mi się poniższy cytat z Pięknych, dwudziestoletnich Marka Hłaski:

 Była tam jedna dziewczyna, której nazwiska nie mogę sobie pomnieć; pamiętam tylko, że była wyjątkowo ładna. Pewnego dnia odczytała nam fragment swojej prozy; była to opowieść o funkcjonariuszach bezpieki. Panowie ci, po długich i serdecznych rozmowach, przekonywali więźniów, nad którymi została im powierzona opieka, iż ci działali niewłaściwie, i więźniowie rzucali im się na pierś z łkaniem wyrażając skruchę i obiecując poprawę. To wszystko co pamiętam z tego zjazdu; było tam wielu komunistów, ale nawet oni zachowywali pełne żenady milczenie, a ja patrząc na śliczną buzię czytającej myślałem sobie: dlaczego ona nie może zostać po prostu dziwką? Dlaczego musi jeszcze pisać?

Dlaczego pani pisze, pani Pawlicka?