Władze karmią nas informacji o doskonałych relacjach z Litwą i o tym jak to Litwa zamierza bronić Polski przed złą Unią. No to w takim razie małe „reality check” (czytaj więcej).

Mądry człowiek napisał do mnie komentując mój tekst o relacjach polsko – litewskich a w zasadzie nawet bardziej relacjach Polski z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie, że przynajmniej ogon nie merda psem. No bo fakt, że i tak bywało. Pytanie tylko, czy pies, którym najpierw merda jego ogon, a następnie pies o istnieniu ogona zapomina (względnie usiłuje go sobie odgryźć) jest aby stabilnym emocjonalnie psem? I czy inne lokalne burki uznają go kiedykolwiek za przywódcę stada?

I jeszcze jedno post scriptum do kwestii relacji z Litwą. Napisał do mnie znajomy zarzucając mi brak konsekwencji – kiedyś przecież krytykowałem liderów Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, a teraz ich bronię. No to wyjaśniam po kolei.

1. „Konsekwencja” w polityce zagranicznej to tyle co przejaw braku inteligencji. Polityka zagraniczna to gra z wieloma zmiennymi, a czasem niewiadomymi. Konsekwentnym może być tylko ktoś, kto nie rozumie tej podstawowej prawdy. Gra polega na manewrowaniu, na zmianie i na korektach kursu w zależności od okoliczności.

2. Stały (a i to nie zawsze) jest tylko cel strategiczny, a nie taktyka dojścia do celu.

3. Manewrowanie tudzież balansowanie polega na tym, że czasem się manewruje bądź balansuje, a czasem tylko udaje po to, by partner uwierzył w to, że się manewruje lub balansuje.

4. Celem w relacjach z Litwą są dobre relacje z Litwą i (nie „lub” a właśnie „i”) załatwienie spraw polskiej mniejszości na Litwie.

5. Gdy dbałość o mniejszość była taka, że uniemożliwiała budowę dobrych relacji z Litwą rzecz jasna krytykowałem taką przesadę a przy okazji pewne działania liderów mniejszości.

6. Gdy dbałość o dobre relacje z Litwą jest taka, że powoduje lekceważenie interesów mniejszości krytykuję taką przesadę.

7. Nie moją winą jest to, że Polska nie umie wyważać interesów i z jednej przesady popada w drugą.

8. Do liderów polskiej mniejszości można mieć pewne zastrzeżenia, ale to jeszcze nie powód by wylewać dziecko z kąpielą. Łatwiej, taniej i mądrzej jest wymusić zmiany w kierownictwie organizacji.

9. Wylewać dziecko z kąpielą można tylko jeśli ma się inne dziecko w innej wanience (czytaj: inną, wiarygodną (nie dla Warszawy, a dla Polaków na Litwie), organizację polskiej mniejszości na Litwie). Takiej organizacji nie ma, a mniejszość była, jest i będzie.

A teraz kilka uwag ogólnych – całkowicie dla jasności bez związku z sytuacją na Litwie.

1. Należy oczywiście szanować niezależność niezależnych organizacji.

2. Jak jakaś organizacja otrzymuje w ten czy inny sposób środki finansowe to świętość świętością….

3. Optymalną sytuacją jest jak beneficjenci środków finansowych trochę kradną. Na tyle niedużo by myśleli, że nie wiemy, ale na tyle dużo, by jak się dowiedzą, że jednak wiedzieliśmy uznali to za powód by być wdzięcznymi za to, że zapomnimy. Bo przecież zawsze zapominamy. Pod pewnymi oczywiście warunkami. Takimi, które cementują naszą zażyłość.

4. Jak się mimo finansowania nie ma żadnych wpływów to znaczy, że trzeba iść na korepetycje do weteranów naszego wywiadu (optymalnie z przeszłością jeszcze w wywiadzie PRL), albo CIA. Jak kto woli.

5. Alternatywnie można być oczywiście „konsekwentnym”.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)