W Parlamencie Europejskim odbyła się blisko 5 godzinna debata dotycząca kwestii praworządności w Polsce oraz prymatu prawa unijnego nad krajowym z udziałem przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen i premiera Mateusza Morawieckiego.

Szef polskiego rządu wystąpił z ponad 30 minutowym przemówieniem, choć parokrotnie przerywanym przez prowadzącego obrady, który domagał się jego wcześniejszego zakończenia, mimo tego, że premier miał deklarację przewodniczącego PE, że jego wystąpienie może trwać 30-35 min.

Wystąpienie premiera Morawieckiego składało się z 5 części: pierwsza poświęcona kryzysom jakie nękają UE i którymi UE powinna się pilnie zająć, druga poświęcona standardom i regułom, które powinny być równe dla wszystkich państw w UE, trzecia poświęcona zasadom, zgodnie z którymi żaden organ władzy publicznej nie powinien podejmować działań, do których nie ma podstawy prawnej, wreszcie czwarta dotyczyła wyroku polskiego TK ale także Trybunałów w innych krajach UE i ich znaczenia dla przyszłości UE, wreszcie piąta poświęcona została polskiemu spojrzeniu na pluralizm konstytucyjny w PE.

Premier przypomniał, że UE trawi kryzys zadłużeniowy (dług kilku krajów UE znacznie przekracza 100% ich PKB, w tym tak dużych jak Włochy, czy Francja), zagrożone nielegalną migracją są granice UE, południowa, a teraz i wschodnia, co więcej ta ostatnia być może będzie zagrożona także konfliktem zbrojnym, wreszcie szczególnie kraje Europy Zachodniej doświadczają właśnie gwałtownego kryzysu gazowego i energetycznego.

To rozwiązaniem tych kryzysów UE powinna się pilnie zająć, a nie Polską czy Węgrami, bo w tych krajach nie dziej się nic takiego, co wymagałoby debat parlamentarnych, rezolucji czy też działań Komisji Europejskiej.

Później premier Morawiecki mówił o bezwzględnym wymogu stosowania standardów i reguł UE ale pod warunkiem, że będą one jednakowe dla wszystkich krajów członkowskich, a także o niemożliwości zaakceptowania przez Polskę, wychodzenia przez KE i wspierający ją TSUE poza kompetencje jej przyznane Traktatami, wreszcie wyjaśniał, że wyrok polskiego TK nie zakwestionował żadnego zapisu Traktatów a jedynie sprzeciwił się rozpatrywaniu przez TSUE spraw będących poza jego kompetencjami.

Jak można było się spodziewać, wystąpienie premiera Morawieckiego i nasz kraj atakowali posłowie frakcji EPL, Socjalistów, Liberałów, Zielonych i Komunistów, bronili posłowie z frakcji ID i ECR do której należy Prawo i Sprawiedliwość.

Widać było, że przynajmniej dla części występujących europosłów z innych krajów, wystąpienia przygotowywali europosłowie z Platformy i Lewicy, co więcej były one często oparte na kłamstwach i półprawdach dotyczących sytuacji w Polsce, rozpowszechnianych już od blisko 6 lat w PE.

Europosłowie z krajów Europy Zachodniej często używali straszaków finansowych domagając się od KE blokowania środków finansowych dla Polski zarówno z unijnego budżetu jak i w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Jeden z nich z grupy Liberałów, znany w naszym kraju Guy Verhofstadt, straszył Polskę wręcz zniknięciem z mapy jak podczas rozbiorów z XVIII wieku jeżeli nasz kraj zdecyduje się na konfrontację z KE i TSUE.

Z kolei szef frakcji EPL w Parlamencie Niemiec Manfred Weber, podczas swojej wypowiedzi zdekonspirował Donalda Tuska dziękując mu za zorganizowanie manifestacji w Polsce, jakby były one przeprowadzone „na zlecenie” największej grupy politycznej w PE.

Te demonstracje zdaniem Webera były tak masowe (tak je mu przedstawili europosłowie Platformy), że mogą być wręcz przełomem dla sytuacji w Polsce i dzięki nim opozycja może rozpocząć marsz po zdobycie władzy w nadchodzących wyborach.

Nerwowo reagowała na obarczenie odpowiedzialnością Niemiec za budowę Nord Stream2, przewodnicząca von der Leyen mówiąc, że nie o tym dzisiaj dyskutujemy, choć polityka Putina ograniczenia dostaw gazu do krajów Europy Zachodniej doprowadziła właśnie do aż 10-krotnego wzrostu jego ceny.

Lewicowo- liberalna większość w PE idąc za ciosem w czwartek przyjęła kolejną krytyczną rezolucję dotycząca Polski, ale debata przeniesie się teraz na forum Rady Europejskiej, której najbliższe posiedzenie odbędzie się w czwartek i piątek w Brukseli.

Fot. European People’s Party CC BY SA 2.0, via Flickr

Autor: Zbigniew Kuźmiuk
Urodzony 19 września 1956 roku w Komorowie woj. mazowieckie. Doktor nauk ekonomicznych. Absolwent Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach Wydział Ekonomiczny w Radomiu oraz Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie – obecnie Szkoły Głównej Handlowej – na Wydziale Finansów. Od roku 1979 do chwili obecnej jest wykładowcą akademickim Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego (wcześniej Politechniki Radomskiej oraz Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Radomiu). Pełnił funkcję Wojewody Radomskiego, Ministra, członka Rady Ministrów, Prezesa Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, Marszałka Województwa Mazowieckiego. W czerwcu 2004 roku uzyskał mandat Deputowanego w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zasiadał w Komisji Budżetowej oraz Komisji Gospodarczej i Monetarnej. Poseł na Sejm IV kadencji (pełnił funkcję przewodniczącego Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Sejmu RP). Był Posłem VII kadencji Sejmu (pracował w Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej). W maju 2014 roku uzyskał mandat Deputowanego w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Pracuje w Komisji Budżetowej oraz komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Obecnie został ponownie wybrany europosłem w 2019 na kolejną kadencję.