Amatorzy filmów kryminalnych znają zapewne ten schemat. Dwóch policjantów „zły” i „dobry” udają przed przesłuchiwanym by wyciągnąć z niego zeznania. „Dobry” obiecuje złagodzenie kary, „zły” straszy.

W całej tej zabawie z rozpadem PiS zaczynam dostrzegać ten sam schemat.

Morawiecki to „dobry” bo postawił się Prezesowi mrugając do elektoratu centro prawicowego mówi – „zobaczcie jaki jestem cacy, milutki, skrzywdzony. Pójdźcie za mną dziateczki rozczarowane Kaczorem, Czarnikiem i Sasinem.
Tylko we mnie bije źródło prawa i sprawiedliwości”.

Kaczor przeciwnie, straszy, z oczu miota pioruny gniewu, o zdradzie i nożu w plecy mówi, chcąc ograniczać straty.

Ale nie zdziwiłbym się, gdyby przed wyborami, „dla obrony Polski” znów połączyli siły, a całe ten podział okazałby się sprytnie przemyślanym zabiegiem by pozyskać wyborców.

Zresztą znamy już to z przeszłości, więc to nie tylko czyste spekulacje, ale bardzo realny wariant.

Poza tym, Morawiecki w tej grze w „dobrego policjanta” jest tak samo wiarygodny jak Putin gadający o pokoju.

Kłamca, krętacz, hipokryta.

To on rozpostarł parasol ochronny nad złodziejami, którzy jak Ziobro, na potęgę kradli publiczne pieniądze.

Nie wolno więc dać się zwieść.

Bo wybór między Morawieckim, a Kaczyńskim, to wybór między dżumą a cholerą.
#Morawiecki #Kaczyński #PiS #wybory2027