Ukraińcy nieco zmienili taktykę. Wyhamowali natarcia na wszystkich odcinkach frontu i zaczęli okładać rakietami systemu HIMARS strategiczne obiekty na tyłach Moskali. W ciągu dwóch tygodni zniszczone zostało ponad 30 celów. Najbardziej bolesne to magazyny amunicji w Donbabwe, a ze świeżych baza wojskowa w Nowej Kachowce, sztab 49 Armii (rejon Chersonia) i siedziba Waffen SS… RoSSgwardii koło Chersonia. Do tego dwa kolejne uderzenia w Czarnobajewkę, gdzie w wyniku drugiego zginęło 12 wyższych oficerów, w tym generał.
W dodatku pociski sięgają obecnie linii zaopatrzeniowych.
Efektem tych uderzeń było wyraźne spowolnienie natarcia Rosjan, a wręcz zatrzymanie się ich ofensywy. W Obwodzie Ługańskim skupiają się teraz na szturmowaniu nieistotnej strategicznie po wycofaniu się głównych sił SZU wiosce Białogórówka. To ta pod którą swego czasu próbowali forsować północny Doniec.
Na pozostałych odcinkach nawet jeśli próbują atakować, to jest to raczej swoisty rytuał, a nie działanie realnie mogące dać wynik.
Za to Ukraińcy dziś uaktywnili się i chyba znów ruszyli do natarcia pod Chersoniem i na Zaporożu. W każdym razie cywilne władze ukraińskie wzywają obywateli Chersonia do ewakuacji, zaś z Melitopola do Berdjańska zaczął być wycofywany sprzęt i personel.
Wciąż aktywni są partyzanci. W obwodzie chersońskim w ślad za krążownikiem „Moskwa” udał się młody policjant, który współpracą z sowietami usiłował przyspieszyć swoją karierę, zaś koło Izjumu odstrzelono miejscowego szefa prorosyjskiej administracji terenowej.
Dziś wieczorem „The Kyiv Independent” podał, że prezydent Zełeński wydał armii ukraińskiej rozkaz wyzwolenia wybrzeża morskiego. Pewnie stąd to szybkie umacnianie Berdjańska, ale przecież wybrzeże można wyzwolić także idąc ławą od północy.
Na dokładkę USA nie tylko dostarczą Ukrainie nowsze systemy HIMARS (cztery wyrzutnie), ale też nowe pociski, w tym posiadające zasięg do 300 km.
Niektórzy już się cieszą na zniszczenie Mostu Krymskiego, ale pojawiają się głosy studzące, że to wcale nie byłoby na korzyść Ukrainy. Zdaje się, że chodzi o to, że nie można dopuścić do tego, by Rosjanie poczuli się osaczeni, bo będą walczyć. Stale muszą mieć drogę odwrotu, wtedy nie tylko będą chcieli, ale też będą mogli zrezygnować z walki i uciec.
Tymczasem Rosja odmraża w magazynach sprzęt lat 50-tych. Na Ukrainie żartują, że zbliża się starcie Lend-Lease 1945 z Lend-Lease 2022.
Ale sytuacja nie jest taka różowa, choć też nie jest wcale czarna. Zapasy broni i amunicji Zachodu powoli się wyczerpują (stąd hurtowa redukcja stanu posiadania Rosjan, żeby wyrównać potencjały). USA i UK muszą zakończyć, albo przynajmniej doprowadzić do rozstrzygnięcia najpóźniej do midterms w USA, czyli do listopada. Wtedy żadne zmiany polityczne w tych krajach nie będą miały znaczenia.
A jak jesteśmy przy zmianach, to kandydaturę na szefową Torysów i tym samym na stanowisko premiera zgłosiła „jastrzębica” Liz Truss, która jako swój cel określiła upadek reżimu Putina. Mówiłem, że Moskale jeszcze będą żałować ustąpienia Johnsona.
Podejrzewam, że zmiana w USA też nie będzie na ich korzyść. W każdym razie i tam do głosu dochodzą „jastrzębie”.
Opanowanie Żmijowej Wyspy umożliwiło otwarcie kanału żeglugowego Morzem Czarnym do ujścia Dunaju. To znaczy, że Ukraina może zacząć eksportować zboże. Oczywiście Moskale w odpowiedzi podpalili ukraińskie pola.
Okazuje się, że sukcesy rosyjskie w Donbasie to nie dzieło kadyrowców, a Kozaków Kubańskich (od Kubania, nie od Kuby). Tik-tok Army nagrywała filmiki i przypisywała sobie sukcesy prawosławnych bojców, których to wpieniało niepomiernie. Do tego Kozacy zapytywali, jak to jest, że rozprzestrzenianie Rosyjskiego Świata kończy się rozprzestrzenianiem islamu.
Koniec końców jedni i drudzy skoczyli sobie do oczu, wybijając się wzajemnie i więcej uwagi poświęcając ochronie przed konkurencyjnym gangiem, niż walce z Ukraińcami.
Prezydent Kazachstanu w zasadzie jawnie wypiął się na Moskwę, wycofując swój kraj z unii walutowej Wspólnoty Niepodległych Państw.
Autor: Skipper
Zostaw komentarz