Dr Jekyll and Mr Hyde to nowela napisana przez szkockiego pisarza Roberta Louisa Stevensona, która została po raz pierwszy opublikowana 5 stycznia 1886r.

Nowela opowiada o londyńskim prawniku, który prowadzi dochodzenie w sprawie dziwnego zdarzenia zaistniałego między jego przyjacielem dr Henrym Jekyllem, a mizantropijnym (współczesne feministki dałyby mu „popalić”) Edwardem Hyde’em. Nowela ta jest znana jako klasyczny portret psychopatologii i zjawiska tzw. podwójnej osobowości.

W kulturze anglojęzycznej użycie zbitki sematycznej „Jekyll i Hyde” oznacza osobowość o dwulicowej osobowości.

Dla przypomnienia P.T. Czytelników, którzy nie zapoznali się z nowelą, względnie nie oglądali filmu – krótki opis : Dr Jekyll jest cenionym londyńskim lekarzem, który odkrywa sekret eliksiru pozwalającego zmienić postać. Pod osłoną nocy Dr Jekyll zamienia się w Mr Hyde’a, który staje się ucieleśnieniem zła (m.in. mordując niewinnego staruszka). Dr Jekyll nie może jednak pogodzić się ze swoją podwójną osobowością.

(za: wikipedia)

Banalnym jest stwierdzenie, że w każdym człowieku (w mniejszym, czy większym stopniu) drzemie osobnik (osobniczka także) w stylu Dr Jekyll i Mr Hyde.

Według filozofii G. Hegla – „wynalazcy” dialektyki istotą każdego bytu jest zarówno teza, jak też i jej przeciwieństwo czyli antyteza. Subsydiarnie zatem skoro zgodnie z kanonami etycznymi jak i fideistycznymi istnieje pojęcie DOBRA oraz ZŁA – to tym samym jesteśmy uprawnieni do wysnucia konstatacji, że upraszczając stanowią one synonim w/w TEZY i ANTYTEZY.

Dalsze dywagacje na tym etapie kolokwialnej rzecz ujmując filozofii wydają się być zbędne i należy przejść do meritum zagadnienia z cyklu: co autor miał na myśli nadając wzmiankowany tytuł niniejszemu felietonowi.

Inspiracją do napisania felietonu stanowi po prostu proza życia z której należy czerpać przebogate pokłady materii służącej do masowej produkcji kabaretowej, komediowej, satyrycznej oraz demaskującej prawdziwe oblicze wszelakiej maści politycznych redemptorystów usiłujących przekonać częstokroć bezwolny i bezrozumny, a zatem łatwy do ukierunkowanego sterowania elektorat. Profesjonalni polityczni wyjadacze oraz ich pismackie supporty wraz z ich sponsorami (częstokroć obcej wrażej nacji) w sposób bezwzględny i z daleko idącą premedytacją dążą per fas et nefas do wprowadzania sztucznej społecznie polaryzacji sympatii wyborczych. Bardzo wielu propagandzistów dziwne, że szczególnie o lewackim oraz homosiowym zabarwieniu pełnymi garściami czerpie z doświadczeń niezapomnianego mistrza w tejże podłej profesji czyli J. Goebbelsa. Z litości zmilczmy komu należałoby przyznać palmę pierwszeństwa w tej rywalizacji na polu partyjnej propagandy permanentnie uprawianej w RP. Każdy z Czytelników jest w stanie podać co najmniej kilka nazwisk funkcjonujących w różnego rodzaju mendiach głównego ścieku osobników (osobniczek także) niezwykle „zasłużonych” na polu krzewienia łgarstw, oszustw, niedomówień, hejterstwa, rzucania kalumnii i oszczerstw wobec przeciwników politycznych, czy też choćby wobec osób jedynie sympatyzujących z nimi.

W sposób uzurpatorski nadali sobie niczym nie uzasadnione uprawnienie, aby do cna zdezawuować, wdeptać w glebę, czy wypalić żelazem (jak zamierzał szambolan Czaskowski) wraży politycznie elektorat, a przede wszystkim wybranych przez ten elektorat ich parlamentarnych przedstawicieli.

Postępowali tak i nadal postępują wypełniając testament wybitnego gnoma czyli tow. Wiesława, który jako tzw. przewodnie swoje hasło urbi et orbi ogłaszał : kto nie z Partią (PZPR czyli PŁATNI ZDRAJCY, PACHOŁKI ROSJI), ten przeciwko niej; ze wszystkimi z tego faktu wypływającymi negatywnymi skutkami dla delikwenta – w przypadku braku poparcia dla gnoma i jego kamratów zaprzedanych eschatologicznie ZSRS.

Nadal żyjący i doskonale funkcjonujący różnej maści komusze aparatczyki przy pomocy Grzesia Dyndały spijają finansowy jewropejski czy sejmowy miód, a zaliczyć do nich należy millerków, cimoszków, belki, rosatich rzekomo wyleczeni z miazmatów komunizmu i neoficko zadeklarowani jako tzw. nowoczesne towarzycho liberalno-lewackie.

Gdyby kolejny raz wajcha polityczna zostałaby zmieniona to z całą pewnością z ich szaf, czy kieszeni wypadłyby i ujrzałyby światło dzienne listy proskrypcyjne ich politycznych adwersarzy w szczególności z szeregów prawicy.

Pomimo, że w każdym człowieku ustawiczną wewnętrzną walkę realizują dwa przeciwstawne sobie pierwiastki moralne czyli w/w ZŁO i DOBRO, to o dziwo dobrotliwy Panbóczek z całym rozmysłem dokonał powyższej etycznej dychotomii, aby mieć możliwość dokonania wyboru właściwej drogi postępowania po głębokich przemyśleniach odnoszących się aprobaty względnie negacji DOBRA lub ZŁA.

Pan Bóg jest wszak personifikacją DOBRA, a ZŁO personifikuje szatan, diabeł, czart, Lucyfer czy ostatnio wzmiankowany przez hyrzego ruja Mefistofeles.

Paradoksalnie można skonstatować, że droga wyboru ZŁA jest z reguły wygodną autostradą lub szybkiego ruchu zapewniającą komfort jazdy, natomiast droga DOBRA kojarzyć się musi z wybojami lub wertepami, czyli antytezą drogi do ZŁA.

Alternatywa jest niezbyt zachęcająca, jednak pokładać należy nadzieję, że homo sapiens, czyli osoba rozumna pozostawać musi w imperatywie kategorycznym wybierającym – co pozostaje oczywistą oczywistością – po prostu DOBRO !!

Przywołane jedynie ad hoc jedynie dwie persony ze tzw. świecznika życia politycznego RP, a konkretnie ich autentyczne wypowiedzi (w sposób bez możliwości dokonania ich całkowitego resetu zarchiwowane) uwiarygadniają w pełni funkcjonowanie podwójnej i zarazem dwulicowej postawy moralnej polskich „jelit” korelującej ściśle i w adekwatny sposób z tytułem felietonu.

KACZOR DONALD, zwany też poetycko hyrzym rujem, a także krulem Jewropy pozwolił sobie wielkopańsko oznajmić rodakom (a przede wszystkim bundeskanzlerin Makreli), że :

-polskość to nienormalność !!!!!!!!

a ponadto :

dziś mogę przepraszać za to, że będąc w opozycji, domagałem się niskich podatków.

główną motywacją mojej aktywności publicznej była potrzeba władzy i żądza popularności. Ta druga była nawet silniejsza od pierwszej, bo chyba jestem bardziej próżny, niż spragniony władzy. Nawet na pewno

jestem proniemiecki !!!!!!!

-mam dość naturalną skłonność, może nawet zbyt perfekcyjnie ją wyszlifowałem – unikania sytuacji, które wiążą się z czymś przykrym albo z wysiłkiem.

panowie, policzmy głosy! – wypowiedź w trakcie narady z Lechem Wałęsą na temat odwołania rządu premiera J. Olszewskiego w czasie tzw„nocnej zmiany”.

DELATOR BOLEK – kapuś związkowy i „wygrywacz” w totka:

Dobrze się stało, że źle się stało,

Dodatnie i ujemne plusy,

Dokonałem zwrotu o 360 stopni,

Ja nie jestem „on”, ja jestem „my”,

Jestem za, a nawet przeciw,

Nie można mieć pretensji do Słońca, że kręci się wokół Ziemi,

take Polskę zawsze walczyłem,

Odpowiem wymijająco wprost.

Nasuwa się w sposób oczywisty pytanie skierowane do akolitów i bezkrytycznych fanów w/w osobników (tym razem nie osobniczek, chyba że np. Donek odkryje w sobie pierwiastek żeński) czy są w stanie zanegować powyższe wypowiedzi????

Pytanie raczej z gatunku retorycznych.

W życiu publicznym RP ostatnich lat doświadczyliśmy wielu słynnych apostazyjnych i renegackich działań ze strony osobników (osobniczek jak najbardziej również np. Kluzica) pragnących się zaliczać do grona tzw. nowoczesnych „jelit”. Ten trend nie ominął także towarzyszy z LSD ewakuowanych na pokład polszewickich szalup. To kwintesencja postaw dwa w jednym (jak onegdaj w reklamie), czyli po prostu Dr Jekyll i Mr Hyde!!

Dążąc do osiągnięcia dobrobytu materialnego i sukcesu sensu largo Dr Hyde dopuści się każdej podłości, zdrady (także narodowej), zaprzaństwa, apostazji, kolaboracji, czy renegacji, aby tylko swój cel osiągnąć. Niedościgłym apostazyjnym i renegackim mistrzem nad mistrze jest osoba Miśka ze Stonehenge, albowiem nie zdołał „zaliczyć” jedynie NSDAP.

Przeszedł drogę od Annasza do Kajfasza, względnie miotając się od Pinocheta poprzez Kopaczkę do ZSL-u odbył swoistą „geograficzno-polityczną” ekskursję od Scylli do Harybdy.

Pogratulować wyjątkowych umiejętności elastyczności kręgosłupa, doskonałego opanowania prawa mimikry oraz eliminacji sumienia.

W konsekwencji Miśka zaliczyć należy do najwyższej kategorii zcwelowanych osobników (osobniczek również) bowiem aktualnie brak konkurentów w tej kategorii.

.

I to byłoby na tyle jak konkludował śp. prof. J.T. Stanisławski.

fot. pixabay