Publicystka i dziennikarka portalu Pressmania.pl wraz z mężem wybrała się na pielgrzymkę, która zaowocowała współpracą oraz bliskimi kontaktami z Polakami mieszkającymi od lat na obczyźnie. – Podczas naszej lipcowej pielgrzymki do Rumunii mieliśmy okazję spotkania w Bukareszcie z tamtejszą Polonią. Razem uczestniczyliśmy we mszy świętej w Katedrze pw. św. Józefa. Po jej zakończeniu mogliśmy porozmawiać z rumuńskimi polonusami. Poznaliśmy pierwszą wiceprezes organizacji Panią Danutę Roman. W kilkunastu zdaniach opowiedziała nam o życiu Polonii w Rumunii, oraz o Domu Polskim znajdującym się w Bukareszcie. Niestety na dłuższą rozmowę nie mogliśmy sobie pozwolić, bowiem program zwiedzania był napięty. Wymieniliśmy się adresami dzięki temu po przyjeździe do Polski nawiązaliśmy ze sobą kontakty. Pani Danuta przysłała nam piękną, wzruszającą relację o losach swojej rodziny gorących polskich patriotach, którą za jej zgodą z przyjemnością upubliczniam – pisze Liliana Borodziuk.

Niedzielscy i dom rodzinny

Ku pamięci mojej matki Zofii Niedzielskiej,
prawdziwej matki-Polki, która razem z rodziną
zadbała o to, aby jej dzieci i wnuki nauczyły się
języka polskiego, wiary i tradycji swoich
przodków.

Kiedy wyrosną skrzydła i wołanie świata staje się coraz silniejsze, ptaki opuszczają gniazdo .Tak samo dzieci opuszczają dom rodzinny . Miejsce dzieciństwa maleje aż wydaje się, ze znika w oddali. Ale to nie prawda. Dom rodzinny pozostaje na zawsze w człowieku i towarzyszy mu ciągle, chociaż czasem podświadomie, na drodze życia.

Dom rodzinny jest symbolem wszechświata wartości człowieka . W nim kształtuje się jego osobowość, stosunek do ludzi oraz światopogląd . W domu rodzinnym dziecko stawia pierwsze kroki, uczy się miłości i poczucia bezpieczeństwa. Jest to miejsce, w którym człowiek uczy się szacunku dla bliźniego, dla rodziny i dla pamięci o tych, który odeszli, ale pozostali na zawsze w myślach i wspomnieniach swoich najbliższych. Dlatego tak istotna jest rola domu rodzinnego, postrzeganego jako środowisko bezpieczeństwa, pewności i schronienia przez całym złem tego świata. .

Dom rodzinny jest jednym z takich miejsc, które francuski myśliciel Michel Foucault nazwał ”miejscem miejsc „, bo to jest nie tylko materialnym miejscem . Jest on także przestrzeń wychowawcza, kulturowa i społeczna , przestrzeń pamięci i straconej Arkadii dzieciństwa jako kraina beztroski i wiecznego szczęścia.

Biorąc pod uwagę burzliwej historii Polski należy zauważyć wyjątkową rolę jaką odgrywała polska rodzina, szczególnie w trudnej sytuacji narodu polskiego w okresie zaborów .Priorytetem środowiska domowego było wychowanie i kształcenie dziecka w duchu zachowania tożsamości narodowej , przekazywania młodszemu pokoleniu tradycji i wartości narodowych- patriotyzmu i religijności.

Przekładem tego mogą być Niedzielscy- polska rodzina inteligencka z Bukowiny, która znalazła schronienie w Rumunii w okresie uchodźstwa z lat 1940-1944, kiedy to wojska sowieckie najechało północną Bukowinę, znajdującą się pod rumuńską administracją.

Członkowie rodziny spoczywają obok innych Polaków i przedstawicieli rumuńskiej Polonii w „ogrodzie polskiej pamięci” – na cmentarzu katolickim Bellu w Bukareszcie. Groby rodziny znajdują się po lewej stronie alei, która prowadzi od kościoła świętej Teresy od Dzieciątka Jezus do Grobu Nieznanego Żołnierza.

Michał Niedzielski urodził się na Bukowinie w 1879 roku w miejscowości Bahrynowce. Jego rodzice- Antoni i Juliana Niedzielscy (z domu Rześniowiecka)- byli bardzo dumni z faktu że są Polakami i wpajali dzieciom miłość do ojczyzny swoich przodków. Antoni urodził się w Galicji i wywodził się ze ziemiańskiej rodziny inteligenckiej, która tak jak i inne polskie rodziny, inspirowane ideałami wolnościowymi, brała aktywnie udział w powstaniach albo dostarczała broń oddziałom powstańczym. Z tego wyniku rodzina straciła znaczną część majątku i zubożała. Jednakże starała się zapewnić dzieciom codzienne życie , dobre wykształcenie i zachowanie tożsamości narodowej . Antoni Niedzielski tęsknił do swojej ojczyzny i był bardzo dumny z tego , że jego rodzina pochodzi z tej samej miejscowości co ojciec Jana Długosza, najsłynniejszego kronikarza dawnej Polski.

Żona Michała Niedzielskiego, Maria (z domu Preisner ) urodziła się w 1886 r. na Bukowinie w w miejscowości Opryszeny, gdzie jej ojciec, Józef Preisner , który pochodzący z Galicji, osiedlił się razem z żoną Anną i dziećmi ( Franciszkiem, Heleną i Apolonią).

Józef Preisner był wielkim patriotą i działaczem polonijnym i zapisał swoje dzieci do polskiej szkoły. Został wybrany w 1908 r. do wydziału Czytelni Polskiej w Glęboce i współpracował na rzecz spraw polonijnych z dr. Aleksandrem Skibniewskim, który został później wybrany na posła do Sejmu Krajowego Księstwa Bukowiny i odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Maria Niedzielska , najmłodsza córka Józefa i Anny Preisnerów była wielką miłośniczką nauki , kochała książki i starała się aby jej dzieci otrzymały porządne wychowanie . W tamtych trudnych czasach dla polskiego narodu istniało niebezpieczeństwo utraty polskiej tożsamości narodowej , Maria Niedzielska stała się prawdziwą matką-Polką. Nauczyła swoje dzieci polskiej mowy, abecadła, polskich wierszy , modlitw, historii Polski, pieśni patriotycznych i religijnych aby uchronić je przed germanizacją i wpływami szkoły zaborczej. Przykładem ojca zapisała swoje dzieci do polskiej szkoły, chociaż panowała niemiecka akcja zniechęcania rodziców polskich do posyłania dzieci do szkoły z polskim językiem wykładowym.

Michał i Maria Niedzielski mieli sześcioro dzieci : Annę-Apolonię, Józefa, Józefę, Zofię, Albinę i Zosię. Niestety najmłodsze dziewczynki (sześcioletnia Zosia i zaledwie roczna Albinka zmarły na grypę , pogrążywszy rodziców w wielkim smutku . Później nadszedł następny cios dla rodziny. Kiedy wybuchła I wojna światowa , Michał Niedzielski, tak jak wielu innych Polaków, poddany został obowiązkowej służbie wojskowej i mobilizacji. Zmuszony został przez władze austriackie do pójścia na wojnę . Musiał walczyć w mundurze obcej armii , pod obcym sztandarem i za nieswoją sprawę. Wrócił do domu po wojnie ranny i bardzo chory. Miał płuca zniszczony gazem bojowym i zmarł przedwcześnie pozostawiając dzieci bez ojcowskiej opieki.

Jego śmierć była ciężkim przeżyciem dla rodziny. Maria Niedzielska została sama z czwórką małych dzieci i musiała pokonać wielkie trudności, aby je wychować. Swoje zamiłowanie do nauki przekazała dzieciom . Zawsze powtarzała im że ”nauka nie poszła w las”. To dawne polskie przysłowie zapamiętali oni, kiedy w 1940 roku uciekali do Rumunii po rosyjskiej inwazji, pozostawiając dom rodzinny , ziemię i wszystko z trudem tworzone przez przodków. Chociaż warunki podczas wojny były bardzo trudne, ukończyli studia rozpoczęte w Czerniowcach, stając się absolwentami Wydziału Filologii i Filozofii na Uniwersytecie w Bukareszcie.

Najstarsza z sióstr – Anna-Apolonia urodziła się w 1907 r. i była najpierw nauczycielką języka polskiego na Bukowinie. Była jak jej siostry bardzo piękną kobietą z wielkimi niebieskimi oczami i długimi złotymi włosami . Uzdolniona muzycznie, studiowała fortepian w Czerniowcach i uczyła muzyki polskie dzieci na Bukowinie. Zorganizowała wspaniały chór z ponad sto uczniów. Miała wyjątkowe zdolności artystyczne, umiała także grać na gitarze i skrzypcach , pięknie malowała i haftowała. Była w pewnym sensie rodzinną artystką .

Jej brat – Józef Niedzielski – urodził się w 1910 r. i był jedynym chłopcem w rodzinie Niedzielskich. Z racji powołania studiował w Katolickim Instytucie Teologicznym w Jassach . Niestety wojna nie pozwoliła mu wypełnić swojego powołania, aby zostać księdzem i ukończył podobnie jak rodzeństwo, studia w Uniwersytecie w Bukareszcie.

Zajmował się społecznie biblioteką Domu Polskiego w Bukareszcie i w 1953 r., kiedy Dom Polski został zamknięty przez władze komunistyczne, uratował polskie książki przed zniszczeniem . W tym celu zrobił ich spis aby przynieść je i przechować w bukareszteńskiej Bibliotece Uniwersyteckiej, gdzie pracował po ukończeniu studiów. Był przystojny, miał szlachetny rysy twarzy ,niebieskie oczy i pogodną naturę. Nie miał wrogów , a jedynie przyjaciół. Potrafił w środku nocy pójść do apteki, aby kupić lekarstwa dla rodziny albo dla kogoś w potrzebie. Był jak ojciec dla młodszych sióstr i pomagał im radą i materialnie. Zmarł przedwcześnie mając 51 lat , ku rozpaczy matki, bo nie ma nic boleśniejszego na tym świecie dla rodziców niż śmierć dziecka. .

Średnia siostra – Józefa – przyszła na świat w 1912 r. Tak jaki jej siostry była nauczycielką języka polskiego na Bukowinie, a później uczyła języków obcych w Bukareszcie. Miała wyjątkowe zdolności pedagogiczne i lubiła uczyć dzieci. Chociaż była surową nauczycielką umiała z nimi rozmawiać i dzieci ją . kochały W rodzinie cieszyła się wielkim autorytetem, będąc człowiekiem o wysokim poziomie moralnym. Była bardzo pracowita , uporządkowana , sumienna i była specjalistką w przygotowaniu tradycyjnych polskich ciast, ku uciesze siostrzeńców – Władzia i Danusi. Dla nich kupiła fortepian, aby mogły uczyć się grać. Dzieci nazywali ją w dzieciństwie ciocią Lalą bo przynosiła im lalki i inne zabawki. Była wielkim pedagogiem i dzieci zawdzięczają jej znajomość języka polskiego i polskiej. kultury.

Najmłodsza Zofia urodziła się w 1919 r i poszła w ślady swoich sióstr. Pracowała najpierw jako nauczycielka języka polskiego ,rozpoczęła studia w Czerniowcach i ukończyła je na Wydziale Filologii i Filozofii na Uniwersytecie w Bukareszcie. Była piękną kobietą, kochała piękno i była wielką miłośniczką sztuki. Posiadała wyjątkową kulturę osobistą, znała dogłębnie wielkie dzieła światowej kultury. Kochała ojczyznę swoich przodków i razem z rodziną wychowała swoje dzieci w duchu poszanowania polskości (w domu Niedzielskich mówiło się tylko po polsku). Będąc wielbicielką Sienkiewicza ochrzciła swoje dzieci polskimi imionami z dziel tego wielkiego pisarza i nauczyła ich języka którego tak bardzo kochała – języka polskiego.

Wychowała dzieci w duchu religii katolickiej jako istotnego elementu polskiej tożsamości. Dzień Pierwszej Komunii był niezapomnianym dla Danuty i jej brata Władysława-Bronisława. Dbała także o to , aby jej wnuki – Jan-Kazimierz i Anna- nauczyli się języka polskiego, kultywowali tradycję, kulturę i wiarę rodziny Niedzielskich i by nie zapomnieli dawnego polskiego przysłowia : „ Wszędzie dobrze , ale w domu najlepiej.”

W dzisiejszych zmieniających się szybko czasach pluralizmu i relatywizmu, o których myśliciel polskiego pochodzenia Zygmunt Bauman pisał że są to czasy „płynnej nowoczesności „, niejednokrotnie spotkać się z opinia, że takie wartości jak dom i rodzina tracą swoją dotychczasową rolę. Jest to jednak iluzją . Podświadomie człowiek wie, że rodzina to dom , dzieciństwo, miłość, bezpieczeństwo. To część jego życia. Gdyby nagle straciło to swoją wartość, człowiek utraciłby cząstkę siebie . Dlatego ciągle pragnąć będzie powracać do swojego miejsca na ziemi, do domu dzieciństwa , do najbliższych, wiedząc że jak pisał znany pisarz :”Żadna mądrość , której możemy nauczyć się na ziemi, nie da nam tego , co słowo i spojrzenie matki.”

Autor: Danuta Roman