Zaatakowana ośmiornica potrafi postawić prawdziwą „zasłonę dymną”. Wyrzucona w kierunku przeciwnika sepia szybciutko zamienia się w słonej wodzie w czarną plamę, mającą na celu zdezorientowanie napastnika.

Nie inaczej jest w życiu społecznym. Zaatakowana „ośmiornica” robi wszystko, by zdezorientować społeczeństwo. Sepią stają się slogany, mające zakryć prawdziwe oblicze oplatającego wszystko głowonoga.

1.

O tym, że PiS ruszy na wojnę z sądami wiadomo było jeszcze przed wyborami parlamentarnymi 2015 roku.

Wyobcowanie „trzeciej władzy” narastało lawinowo. Europoseł Janusz Wojciechowski, były sędzia, tak mówił w 2014 roku:

nie ma dziś w polskim wymiarze sprawiedliwości skutecznych klap bezpieczeństwa, które pozwalałyby interweniować w przypadkach ewidentnie złych, niesprawiedliwych, lecz prawomocnych już wyroków. Jedynym mechanizmem jest kasacja, którą mogą wnieść prokurator generalny lub rzecznik praw obywatelskich, jednak boją się tego jak diabeł święconej wody.

główną przyczyną jest poczucie bezkarności, przekonanie, że możemy wszystko i nikt tego nie sprawdzi, nikt nam nic nie zrobi. (…) Często odpowiedzi na apelacje czy kasacje są powielaniem okrągłych, mam wrażenie, że często kopiowanych, stwierdzeń, iż „jest to gołosłowna polemika z ustaleniami sądu”. Pomija się w ten sposób poważne, solidne argumenty. To niestety narasta, można już chyba mówić o zjawisku komputerowego sądzenia, gdzie uzasadnienia w kolejnych sprawach są mechanicznie kopiowane.

(…)

Niezawisłość sędziego musi być nienaruszalna, sędzia musi być sam w pełni odpowiedzialny za wyrok, bez jakiegokolwiek zewnętrznego wpływu. Ale to nie znaczy, że sędzia może być w pełni niezależny od wszelkich reguł.

 

(…)

Skala tego, co złe, jest tak duża, że narasta świadomość, iż jest tu jakiś błąd systemu.

 .

(„wSIECI”, nr 10 z 3-6 marca 2014 roku. Wywiad Jacka i Michała Karnowskich z posłem do Europarlamentu Januszem Wojciechowskim pod jakże znamiennym tytułem: WYMIAR (NIE) SPRAWIEDLIWOŚCI)

Powyższa diagnoza została potwierdzona przez praktycznie nie mającą końca ilość reportaży, zamieszczanych nie tylko przez niezależne media, ale i w prorządowych wtedy publikatorach, jak Polsat czy nawet… gazeta wyborcza.

Nic dziwnego, że podczas przedwyborczej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach (3-5 lipca 2015 roku) wytyczono cele, jakie ma przynieść reforma sprawiedliwości:

1. By sprawiedliwość wymierzana była mądrze i z szacunkiem dla godności człowieka, bo to sprawiedliwość jest dla ludzi, a nie ludzie dla sprawiedliwości.

2. By władza sądownicza łączyła się ze społeczną i prawną odpowiedzialnością, by była częścią państwa, a nie stała ponad nim.

3. By droga do sprawiedliwości zawsze była otwarta, a krzywda ludzka, jeśli się zdarzy, zawsze była możliwa do naprawienia.

(str. 152 i 153, Myśląc Polska, Konwencja Programowa Prawa i Sprawiedliwości oraz zjednoczonej prawicy, Katowice, 3-5 Lipca 2015 r., http://pis.org.pl/dokumenty )

2.

Kontra rządzącej wtedy PO nastąpiła szybciutko. Tzw. skok na Trybunał Konstytucyjny został dokonany podczas ostatniego posiedzenia Sejmu poprzedniej kadencji. Parlament zdominowany przez PO dokonał wyboru nowych sędziów TK pomimo tego, że nie dobiegła końca kadencja tych, na miejsce których dokonano wyboru.

Późniejsze wydarzenia dowiodły ponad wszelką wątpliwość, że w planie B, powstałym na wypadek przegrania wyborów, dowodzony przez Rzeplińskiego TK miał pełnić rolę hamulcowego nowego parlamentu.

Dopiero odejście Rzeplińskiego wygasiło opór tej pochodzącej z innej epoki instytucji.

3.

Zatem kolej na sądy. Że nie jest to łatwe wiedziano od początku. Szermowane przez oPOzycję  chwytliwe hasło, że dla zwykłego człowieka nie ma znaczenia, kto będzie zarządzał Sądem Najwyższym tylko pozornie jest logiczne.

Trzeba sobie uświadomić jedno – sądownictwo nie jest partią polityczną i nie ma w nim miejsce dla reguł demokratycznych. Nie ten rządzi, kto ma większość, ale ten, kto posiada władzę. Nie ma możliwości przegłosowania instancji wyższej przez niższą.

Teoretycznie obsadzenie wszystkich rejonowych sądów „pisowskimi” sędziami przy pozostawieniu „peowskiej” obsady Sądu Najwyższego spowoduje tylko wydłużenie procesów – wyroki zapadłe w I instancji będą kasowane wyżej.

Czy jednak taki jest cel reformy wymiaru sprawiedliwości?

4.

Chyba nikt, poza beneficjentami „rzeczpospolitej bankowo-windykacyjnej” w jaką zamieniła się III RP za rządów Tuska i Kopacz nie wątpił w konieczność reformy sądownictwa.

I nie, jak dotychczas, w kierunku skracania rozpraw, pozbawiania strony coraz większej części należnych jej praw, bo to tylko doprowadziło do tego, że Polak idzie do sądu po wyrok, a nie po to, by jego sprawa była rozpatrzona sprawiedliwie.

Wspomniany Janusz Wojciechowski w cytowanym wywiadzie króciutko ujął, o co chodzi:

Doświadczenia spotkań z ludźmi, ostatnio najbardziej z programu Duda-pomoc”, ale także bardzo liczne przekazy medialne, programy interwencyjne, wskazują, że szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości, a więc sądownictwo i prokuratura postrzegane są przez znaczną część społeczeństwa jako instytucje opresyjne, jako miejsce, gdzie doznają krzywd i poniżenia. Wiele jest przykładów absurdalnej wręcz niesprawiedliwości, na przykład odbieranie dzieci z rodzin z powodu biedy, skazywanie bez dowodów, niesprawność ścigania poważnych przestępstw kryminalnych czy korupcji, wlokące się procesy (był przypadek, że oskarżony przesiedział w areszcie tymczasowym ponad 12 lat, a okazał się niewinny), lekceważący stosunek do ofiar przestępstw, czy w ogóle do ludzi. Częste są na przykład skargi na aroganckie czy wręcz pogardliwe traktowanie ludzi na salach rozpraw sadowych, ludzie się skarżą, że sądy ich nie słuchają, że na nich krzyczą, że nimi pomiatają. Sądy, a w ostatnich latach także prokuratury, stały się swoistym „państwem w państwie”, nie działają mechanizmy kontroli, władza sędziowska staje się rodzajem władzy absolutnej, a jak powiedział lord Acton, władza absolutna deprawuje absolutnie. Oznaki tej deprawacji są w polskim sądownictwie coraz wyraźniejsze. Zdarzają się afery z udziałem sędziów, na przykład związane z przejmowaniem kamienic w Poznaniu, niewyjaśniona jest wykryta przez CBA i opisywana w mediach afera korupcyjna w Sądzie Najwyższym.

Zdarzają się bulwersujące przykłady ochrony immunitetowej sędziów czy prokuratorów podejrzewanych o poważne przestępstwa. Mamy do czynienia z coraz większym kryzysem zaufania obywateli do władzy sądowniczej w Polsce. Badania opinii społecznej wskazują drastyczny spadek zaufania do sądów, większość społeczeństwa po prostu sadom nie ufa, taka jest niestety groźna dla demokracji rzeczywistość.

Tymczasem po 2 latach rządów PiS nagle okazuje się, że było dobrze. Garstka, za to nagłaśniana medialnie tak, by stworzyć wrażenie masowego ruchu, nagle zaczyna demonstrować w obronie tychże sądów.

„Wolne sądy” i „konstytucja”.

Nagle okazuje się, że zapowiedź zmian w sądownictwie stanowi zagrożenie dla demokracji!

5.

Zmasowany atak, na razie głównie propagandowy (tutaj trzeba podziękować europejskim lewakom za to, że doprowadzili do rozbrojenia Europy – inaczej już mielibyśmy „sojuszniczą pomoc” tak samo, jak Czechosłowacja w 1968 r. czy 12 lat wcześniej Węgry), poparty autorytetem najwyższych urzędów Unii Europejskiej.

Jeśli wywiad z prof. Sadurskim (2017) pomógł zrozumieć, dlaczego oPOzycja zaczęła protesty zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów (naruszono stan posiadania władzy, praktycznie trwający nieprzerwanie od 1945 r.), to z czym powiązać kolejny wzrost wrzasków peowskich bojówek?

6.

Pytanie retoryczne moim zdaniem. Sądy, obsadzone przez absolwentów prawa oraz tzw. WUML-u (wieczorowy uniwersytet marksizmu-leninizmu, szkoła kadr partyjnych w PRL) oraz ich dzieci, są ostatnim bastionem oporu dla tych, którzy po 1945 roku nieprzerwanie uzurpują sobie rolę rządzących elit.

Jedyna zmiana, jak się wydaje, to dopuszczenie do władzy dzieci stalinistów, odsuniętych od żłobu (tym dla nich jest przecież Polska) jeszcze przez Gomułkę.

7.

Zdeprawowani „demokraci” w obronie swoich interesów po raz kolejny próbują wywołać burdy uliczne.

W obronie zdeprawowanych sądów.

Bo o ile wcześniejsze próby wyprowadzenia plebsu (tym przecież dla nich jesteśmy) na ulice były czymś w rodzaju sepii wypuszczanej dla zmylenia przeciwnika przez głowonoga to próba usunięcia ludzi poprzedniego systemu z sądów wydaje się ciosem skierowanym w serce gada.

Ale z lekcji biologii pamiętamy, że ośmiornica ma trzy serca.

Zniszczenie jednego tylko ją osłabi.

c.d.n..

8.08 2018