Co się stanie, jeśli pogłoski o terminalnej chorobie Pewnego Posła okażą się prawdziwe i w niedalekiej przyszłości opuści on scenę życia? Sprawa jest frapująca, i chyba nie tylko dla mnie, ale poważniejszych analiz na krajowym rynku brak. Boimy się heiterów? Tymczasem o kondycji Posła pisze już New York Times, amerykańska gazeta która nie zawraca swoim czytelnikom głów sprawami nieistotnymi…

Załóżmy więc, że stało się. Czarno białe zdjęcia, drżący głos speakerów TVP. Pozornie, nic się nie zmieni. Polska dalej będzie miała legalnie wybrany rząd i prezydenta, i komplet władz Sejmu. A jednak zmieni się wszystko – bo nie będzie wiadomo, kto rządzi.

System, który nazywa się rządy Prawa i Sprawiedliwości, koncentruje całą władzę w rękach Posła, który lubi też być nazywany Naczelnikiem Państwa. On jest zwornikiem który trzyma system w kupie i stanowi jego centrum decyzyjne – jedyną liczącą się głowę. Gdy posła zabraknie, jego następcy będą musieli rozstrzygnąć miedzy sobą, kto będzie rządził. Według wszelkiego prawdopodobieństwa zrobią to siłowo – w sposób, jak to określają wojskowi, kinetyczny.

Teoretycznie, Poseł mógłby ostatnie miesiące gasnącego życia poświęcić na wybór i należyte umocowanie swojego następcy, albo jego diadochowie mogliby, we własnym dobrze pojętym interesie, pokojowo dogadać się między sobą w kluczowej kwestii. Nic jednak nie wskazuje ani na jedno, ani na drugie.

W systemach autorytarnych problem sukcesji należy do najtrudniejszych bo główni gracze wiedzą, że zwycięzca natychmiast po zdobyciu władzy wytnie ich bez litości. Inaczej sam szybko padłby ofiarą zamachu.

Kandydatów na następcę Posła oficjalnie nie ma. Prezydenta i premiera, jako osoby niedawno przyniesione w teczce, bez prawdziwego oparcia w partii, można chyba z góry wykluczyć z rozgrywki. Nie sądzę też, by obecne kierownictwo Sejmu odegrało rolę. Zostaje Joachim Brudziński, który ma policję i oparcie w „zakonie” PiS; nadambitny Zbigniew Ziobro, który trzyma w garści prokuraturę, oraz Jocker w talii, czyli Antoni Macierewicz, który wciąż urzęduje w MON i kieruje jedyną formacją na którą rządzący zapewne mogą liczyć przy organizacji puczu.

Możliwe – choć nie jedyne – scenariusze wydarzeń mamy w niedawnej pamięci. Zajęcie telewizji (ale Kura by się zdziwił!), jakaś rada „ocalenia”, aresztowanie opozycji, wyłączenie telekomunikacji i bankomatów.

NATO i Unia Europejska, poza gadaniem niewiele zrobią – sytuacja nie podpada pod Artykuł 5. Rosja, ustami Min. Ławrowa ogłosi, że kryzys jest wewnętrzną sprawą Polaków i Zachód nie powinien się wtrącać.

Złoty poleci na łeb na szyję, zachodni kapitał zacznie się zwijać, z braku inwestycji wzrost gospodarczy szybko zmieni się w kryzys. Z braku kasy nowy rząd drastycznie podniesie podatki, paraliżując do końca przedsiębiorców. Zaczną się pokazowe procesy „komunistów i złodziei”.
Unia na wszelki wypadek przeniesie zachodnią granicę Schengen na Odrę, na co Rosja, w geście „słowiańskiej solidarności” ponownie otworzy swoje granice dla polskich towarów. Dostaniemy też czasowe upusty na importowane z Rosji gaz i ropę.

Nie minie długo, a nasz nowy Naczelnik Państwa pojedzie do Moskwy uroczyście podpisywać umowę wstąpienia do Unii Azjatyckiej i tamtejszego systemu zbiorowego bezpieczeństwa.

To będzie prawdziwy początek IV RP. W centrum Warszawy stanie pomnik Antoniego Macierewicza.

Historia jest, rzecz jasna, zasadniczo nieprzewidywalna. Sprawy mogą potoczyć się zupełnie innym torem, ze stu małych i dużych powodów. Niemniej, na chwilę obecną, to jest najbardziej prawdopodobny scenariusz, jeśli Poseł opuści nas przedwcześnie. Jeśli wierzycie w boga, módlcie się za jego zdrowie. Jeśli nie, trzymajcie kciuki z całej siły.

Autor: Mariusz Ziomecki
Polski pisarz, dziennikarz i publicysta. Do 1981 był dziennikarzem warszawskiej Kultury. W 1982 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował jako jeden z głównych komentatorów dziennika The Detroit Free Press. W latach 1998–2000 dzielił funkcję redaktora naczelnego dwutygodnika Komputer Świat z Wiesławem Małeckim. Następnie w 2003 roku objął funkcję redaktora naczelnego dziennika Super Express (w 2006 roku zastąpił go Tomasz Lachowicz). Redaktor naczelny tygodnika Przekrój od 2006 roku (kiedy zastąpił na tym stanowisku Piotra Najsztuba) do lipca 2007 (stanowisko przejął Jacek Kowalczyk). W latach 2007–2008 był redaktorem naczelnym Superstacji i prowadził program Rezonans. Od września 2008 roku wydawca programu Konfrontacje w Polsacie, a od maja 2009 do końca lutego 2010 redaktor naczelny serwisu publicystycznego redakcja.pl. Od listopada 2009 do maja 2010 był redaktorem sponsorowanego przez Narodowy Bank Polski serwisu internetowego ObserwatorFinansowy.pl i jednocześnie doradcą Prezesa NBP. Następnie pracował dla firmy kosmetycznej Inglot. Od 2014 na antenie Polsat News 2 prowadzi program publicystyczny Prawy do lewego, lewy do prawego. Ma dwójkę dzieci, córkę Zuzę i syna. Jego pierwszą żoną była Ewa Junczyk-Ziomecka.