Bywają w życiu chwile, gdy człowiek zatrzymuje krok, patrzy na drogę, którą przeszedł, i widzi jedno jasno:
że im dalej idzie, tym wyraźniej dostrzega tych, którzy idą obok.
Dlatego dziś chcę wam podziękować.
Nie z obowiązku, ale naprawdę — z serca.
Nie jestem historykiem.
Jestem tylko pasjonatem, który stara się ocalić to, co jeszcze można ocalić z pamięci dawnych czasów.
Może nie zawsze piszę składnie.
Może czasem plącze mi się język i brakuje słów.
Ale robię to najlepiej, jak potrafię.
Bo kiedy historia milczy, ktoś musi mówić za tych, którzy już nie mogą.
Dziękuję wam za każde słowo wsparcia, które potrafi dodać człowiekowi sił, gdy ich brakuje.
Dziękuję za zaufanie — za to, że powierzacie mi część pamięci waszych rodzin.
Za losy pełne bólu, odwagi .
W waszych opowieściach żyje Polska .
Polska dzieci, których nie udało się ocalić.
Polska matek, które wciąż żyją w czyjejś pamięci.
Polska mężczyzn, którzy nie wrócili.
Polska wsi, których nie ma już na mapie, ale które trwają w waszych sercach.
Dziękuję wam za odwagę mówienia. Za wierność pamięci. Za to, że nie pozwalacie, by ci, którzy odeszli, odeszli raz jeszcze — w zapomnieniu.
Szczególnie dziękuję tym, którzy stają za mną murem, gdy ktoś próbuje mnie upokorzyć — tym, którzy nie odwracają wzroku, lecz mówią: „trzymaj się, jesteśmy z tobą”.
A kiedy myślę o wszystkich, których spotkałem na swojej drodze — o tych, z którymi wędrowałem bieszczadzkimi szlakami, z którymi siedziałem przy ogniu aż do ostatniej iskry — czuję ogromną wdzięczność.
A dla tych, których jeszcze nie spotkałem — wierzę, że kiedyś się uda.
Może przy ognisku.
Może na spacerze przez dawną wieś.
A może gdzieś na szlaku, gdy usłyszę i odwrócę się na to, co najpiękniejsze:
„Jędruś… to ty?”
Z serca,
Dziękuję.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz