Rezolucja Parlamentu Europejskiego z 25 października 2018 roku nie jest wymierzona w Polskę. Przede wszystkim jest to próba ukrycia ostatecznej klęski lewicowej polityki multi-kulti, czyli kolejnej próby utworzenia nowego człowieka w Europie.

Parlament Europejski odwraca kota ogonem. Tak mniej więcej można ocenić czwartkową rezolucję tego coraz bardziej skompromitowanego tworu.

Oto zdaniem europosłów Europa nie stoi wcale wobec największego po odsieczy wiedeńskiej (1683) wyzwania ze stronu wojującego islamu, ale powinna walczyć z narastającym neofaszyzmem.

To wynika bezpośrednio z tytułu przyjętego aktu prawnego:

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 25 października 2018 r. w sprawie wzrostu liczby neofaszystowskich aktów przemocy w Europie.

Uważny obserwator już w tym momencie zaczyna być zdziwiony – a co z grupami lewackimi? Neokomunistycznymi i neonazistowskimi?

Lewa strona sceny politycznej może w niczym nieskrępowany sposób rozwijać swoje bojówki ze słynną „Antifą” na czele.

Co prawda nazizm jest wymieniony wewnątrz rezolucji, ale jakoś tak półgębkiem….

Zaniepokojenie € – posłanki Thun i reszty wzbudziło:

a) sprawozdanie Europolu TESAT z 2018 r., w którym odnotowano niemal podwojenie liczby osób aresztowanych za przestępstwa o charakterze skrajnie prawicowym w 2017 r.;

b) to, że w dniu 22 lipca 2011 r. w wyniku ataków w Norwegii zginęło 77 osób, a 151 zostało rannych;

c) to, że w dniu 16 czerwca 2016 r. brytyjska parlamentarzystka Jo Cox została brutalnie zamordowana w Birstall w Zjednoczonym Królestwie;

d) sprawozdanie Europolu TESAT 2018, w którym to stwierdzono, że w Zjednoczonym Królestwie w 2017 r. odnotowano pięć udaremnionych, nieudanych lub dokonanych ataków terrorystycznych przypisanych osobom o skrajnie prawicowych poglądach;

e) to, że że w dniu 21 września 2018 r. posłanka do PE Eleonora Forenza i jej asystent Antonio Perillo zostali napadnięci po antyfaszystowskiej demonstracji w Bari we Włoszech;

f) to, że francuskie służby wywiadowcze wyraziły zaniepokojenie rosnącą liczbą członków sił zbrojnych i organów ścigania, którzy dołączają do grup skrajnie prawicowych;

g) sprawozdanie opublikowane w dniu 15 maja 2018 r. Europejskiej Komisji przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI), powołanej przez Radę Europy, gdzie wyrażono zaniepokojenie wzrostem prawicowego ekstremizmu i neofaszyzmu w Chorwacji;

h) to, że w Polsce podczas demonstracji na publicznym placu w Katowicach w listopadzie 2017 r. członkowie skrajnie prawicowego Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR) zawiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia sześciu posłów do Parlamentu Europejskiego, którzy stanęli w obronie tolerancji, praworządności i innych wartości europejskich; mając na uwadze, że dochodzenie jest nadal w toku, ale do tej pory nie postawiono zarzutów żadnemu z podejrzanych, nawet mimo tego, że o wydarzeniu informowały liczne media, również w materiałach filmowych;

i) to, że w listopadzie 2017 r. organizacje skrajnie prawicowe zorganizowały w Warszawie z okazji dnia niepodległości Polski wielką demonstrację, w której uczestniczyło ponad 60 000 osób; mając na uwadze, że demonstranci nieśli banery z ksenofobicznymi hasłami takimi jak „biała Europa braterskich narodów”, a na niektórych widniała falanga, tj. symbol faszystowski z lat 30. XX w;

j) zawisłość przed greckim sądem procesu neonazistowskiej partii Złoty Świt, którą oskarżono o bycie organizacją przestępczą, zabójstwo Pavlosa Fyssasa oraz inne przestępstwa, w tym usiłowanie zabójstwa;

k) to, że w dniu 21 września 2018 r. aktywista LGBTQI Zak Kostopoulos został brutalnie zamordowany w centrum Aten; mając na uwadze, że jeden z oskarżonych ma domniemane związki ze skrajnie prawicowymi siłami; mając na uwadze, że do postawienia przed wymiarem sprawiedliwości osób odpowiedzialnych za to znęcanie się i zabójstwo potrzebne jest pełne śledztwo;

l) to, że obywatel Włoch został skazany na 12 lat więzienia za strzelanie do imigrantów z Afryki i zranienie sześciu z nich w motywowanym rasowo ataku w Maceracie w środkowych Włoszech;

m) to, że siedmiu członków skrajnie prawicowej grupy „strażników”, aresztowanych w Chemnitz w połowie września 2018 r. za zakłócanie porządku, postawiono ostatnio w stan oskarżenia jako podejrzanych o założenie organizacji terrorystycznej pod nazwą „Rewolucja Chemnitz”; mając na uwadze, że według prokuratorów federalnych prowadzący śledztwo zmienili zarzuty z kryminalnych na terrorystyczne po zapoznaniu się z informacjami przekazywanymi wewnątrz grupy;

n) to, że we Francji w dniu 7 grudnia 2017 r. pięciu członków ruchu Generation Identitaire zostało skazanych za podżeganie do nienawiści rasowej i religijnej; mając na uwadze, że osoby powiązane ze skrajnie prawicowymi grupami, w tym Action Française, planowały atak terrorystyczny na wielu francuskich polityków i meczety podczas wyborów prezydenckich w 2017 r.; mając na uwadze, że w dniu 24 czerwca 2018 r. 10 członków skrajnie prawicowej grupy Action des Forces Opérationnelles zostało aresztowanych za planowanie serii ataków wymierzonych w członków społeczności muzułmańskiej; mając na uwadze, że w dniu 14 września 2018 r. dwóch byłych skinów uznano winnymi zamordowania Clémenta Mérika, młodego studenta i aktywisty antyfaszystowskiego zabitego w czerwcu 2013 r.;

o) to, że w Hiszpanii wobec 12 członków neonazistowskiej organizacji Hogar Social Madrid prowadzone jest śledztwo w sprawie podżegania do nienawiści; mając na uwadze, że członków hiszpańskich faszystowskich grup Falange, Alianza Nacional i Democracia Nacional aresztowano i skazano przed hiszpańskim Sądem Najwyższym po ataku na centrum kulturalne Blanquerna w Madrycie podczas obchodów narodowego dnia Katalonii w 2013 r.; mając na uwadze, że w 2016 r. antyrasistowska organizacja pozarządowa SOS Racismo udokumentowała 309 przypadków ksenofobicznej przemocy; mając na uwadze, że prezesowi tej organizacji grożono śmiercią po zgłoszeniu tych przypadków, i że potępił on brak skutecznych mechanizmów ujawniania takich przestępstw;

p) to, że po przeprowadzeniu pokojowych, symbolicznych działań obejmujących rozwinięcie w rezydencji Pazo de Meirás dwóch dużych banerów wzywających władze publiczne do interwencji i odebrania własności Galisyjczyków fundacja Francisco Franco, podmiot gloryfikujący dyktaturę i jej zbrodnie, oraz rodzina Franco oskarżyły 19 osób o popełnienie przestępstw, które mogłyby poskutkować karą do 13 lat więzienia.

Europa, zdaniem krakowsko-niemieckiej „hrabini”, chociaż zalewana falą terroru wymierzonego w najbardziej newralgiczne miejsca, nie ma prawa bronić się przed idee fixe eurolewaków!

Nawet tego nie ukrywają.

Na potępienie € – posłanki Róży o zbyt długim do zapamiętania nazwisku zasługują przede wszystkim ci, którzy nie chcą realizować obłąkanego scenariusza wymieszania ras i stworzenia nowego lewicowego człowieka.

Piszą w uchwalonej rezolucji przecież wyraźnie:

neonazistowski Nordycki Ruch Oporu (NMR) regularnie organizuje wiece w całej Skandynawii, na których skanduje się hasła i powiewają zielono-białe flagi organizacji; (…) kilku członków NMR skazano za brutalne ataki na cywilów i policję; mając na uwadze, że duża liczba podpaleń ośrodków recepcyjnych dla uchodźców sprawiła, że rząd szwedzki w 2015 r. postanowił ukrywać lokalizację budynków, w których planowano umieszczenie uchodźców.

Recepta Rosy Thun i innych jest jedna – zakazać!

Zakazać oporu w jakiejkolwiek formie.

Bowiem: ideologia faszystowska i nietolerancja zawsze powiązane są z atakiem na samą demokrację.

Najwyraźniej zaś demokracja kwitnie, gdy dżihadyści i lewaccy zadymiarze (vide: Antifa) stoją ponad prawem.

Z rezolucji co chwilę przebija się nienawiść Rosy coś tam do obecnie rządzących Polską. Kto chce, niech sobie przeczyta ten kuriozalny dokument.

Tutaj:

http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+TA+P8-TA-2018-0428+0+DOC+XML+V0//PL&language=PL

Tymczasem jak donosi (wiarygodny, bo niemiecki 🙂 ) berliner-zeitung.de „tylko w 2017 roku berlińskiej grupie antyhomofobicznej Project Maneo zgłoszono aż 324 brutalne zdarzenia wymierzone w homoseksualistów i transseksualistów. Około jednej trzeciej z nich miało dotyczyć obrażeń ciała. Zgodnie ze słowami szefa Project Maneo prawie wszyscy sprawcy tych zdarzeń to mężczyźni pochodzący ze środowisk migracyjnych”.

Z kolei Newsweek w lutym pisał o narastającej fali antysemityzmu. I to nie w Polsce, ale w praworządnych i tolerancyjnych krajach UE:

Niniejszym prosimy o zrewidowanie ze skutkiem natychmiastowym prawa do posiadania broni. Chcemy, aby specjalnie wyznaczeni ludzie w społecznościach i instytucjach żydowskich mogli posiadać broń dla koniecznej ochrony ich społeczności, a także przechodzić odpowiednie szkolenie pomagające im chronić członków tych społeczności przed możliwymi atakami terrorystycznymi” – pisze Margolin w liście otwartym skierowanym do rządów wszystkich państw Unii Europejskiej.

Amerykański „Newsweek”, który dotarł do tego listu podkreśla, że Margolin – dyrektor generalny Centrum Rabinicznego Europy oraz Europejskiego Stowarzyszenia Żydów – swój apel określa jako odpowiedź na zamach terrorystyczny we wschodnim Paryżu na początku stycznia. (….)

Rabin zaznaczył, że obecnie największym zagrożeniem tak dla Europy, jak i dla samej społeczności żydowskiej są urodzeni w Europie muzułmanie, którzy wracają z położonych na Bliskim Wschodnie obozów organizacji terrorystycznych. – Musimy rozpoznać zagrożenie antysemityzmem, rasizmem i nietolerancją, które ponownie zagrażają Europie i europejskim wartościom – napisał Margolin.

Jego zdaniem pozwolenie na posiadanie broni rozwiązałoby palący problem braku poczucia bezpieczeństwa, które doskwiera europejskim Żydom po ostatnich wydarzeniach. – W tej chwili Żydzi nie czują się bezpiecznie – mówi „Newsweekowi” Margolin. – Codziennie jesteśmy zastraszani. Ludzie boją się chodzić do synagog, boją się chodzić do żydowskich szkół.

https://www.newsweek.pl/swiat/antysemityzm-w-europie-zamachy-terrorystyczne-w-europie/yy4tgcp

Zamykanie oczu przez decydentów i próba przysłonięcia ich reszcie społeczeństwa to jednak nie tylko wspomniana rezolucja PE autorstwa Rosy Thun itd.

Mimo tego, że przewodniczący Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josef Schuster w wywiadzie dla berlińskiego radia poradził współwyznawcom, żeby nie nosili jarmułek publicznie ze względu na zagrożenie portal wp.pl idzie w zaparte i opisuje świat okryty lewicową mgiełką:

W ostatnim czasie o antysemityzmie w Niemczech było głośno w kontekście napływu muzułmańskich imigrantów. W odpowiedzi na ostatni incydent z Berlina Joerg Meuthen, wiceszef skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec, stwierdził, że Niemcy stały się „wiodącym importerem muzułmańskiego antysemityzmu”. I faktycznie, jedne z najbardziej widocznych aktów nienawiści wobec Żydów w ostatnim czasie były sprawką muzułmanów. Np. wtedy, kiedy w grudniu tłum demonstrantów palił flagi Izraela pod Bramą Brandenburską. Paleniu towarzyszyły okrzyki takie jak „śmierć Żydom”.

Ale jak mówi Sakson, to tylko część problemu.

– Uczynienie z muzułmańskich uchodźców kozłów ofiarnych byłoby wygodne. Ale prawda jest taka, że od lat badania pokazują, że znaczna część niemieckiego społeczeństwa posiada antysemickie poglądy. W zależności od badania, mówimy o jednej piątej do jednej trzeciej Niemców – dodaje.

Co mówią dane

Jeden z sondaży, przeprowadzony w ubiegłym roku przez związaną z socjaldemokratami Fundację Friedricha Eberta, pokazał, że „nowoczesny antysemityzm” – tj. ten związany z państwem Izrael – wyznaje 40 procent społeczeństwa. Inne badanie wykazało z kolei, że klasycznie antysemickie poglądy ma 10 procent.

Co ciekawe, choć w Niemczech coraz częściej i głośniej mówi się o problemie, twarde statystyki nie potwierdzają, by fala antyżydowskich wybryków się zwiększała. Od lat utrzymuje się ona na podobnym poziomie, ok. 1500 incydentów rocznie. W pierwszej połowie 2017 roku policja odnotowała 681 antysemickich przestępstw. W zdecydowanej większości były to przypadki nawoływania do nienawiści i sprawcami niemal wszystkich z nich byli przedstawiciele skrajnie prawicowych środowisk. Islamiści odpowiadali za zaledwie 23 przestępstwa.

Nie oznacza to jednak, że muzułmańscy migranci i ich potomkowie nie stanowią problemu. Badanie przeprowadzone wśród niemieckich Żydów wykazało, że 36 procent z nich lub ich rodzin spotkało się z antysemickimi obelgami, 52 spotkało się ze złośliwymi insynuacjami, a 8 procent z fizycznymi napaściami. Autorami 81 proc. ataków mieli być muzułmanie (w przypadku pozostałych typów szykan migranci stanowili około połowy sprawców).

https://wiadomosci.wp.pl/czy-zydzi-sa-w-niemczech-bezpieczni-jarmulkowa-demonstracja-w-berlinie-6245335679543425a

Jeśli więc wierzyć niemieckiej policji migranci odpowiadają jedynie za niespełna 3,4% (dokładnie 3,377%) „antysemickich incydentów”. Z kolei wg najbardziej zainteresowanych, czyli Żydów, imigranci są sprawcami ponad 50% tychże. Jeśli zaś chodzi o atak fizyczny tylko co piąty napastnik nie był islamistą.

Aż 15-krotna różnica.

To prawdopodobnie (na 99%) efekt wprowadzonej w Niemczech pod płaszczykiem walki z „mową nienawiści” dobrze znanej nam z lat minionych… cenzury.

Pisanie o tym, że sprawca był islamistą, w pierwszej kolejności naraża na oskarżenie o ksenofobię i podżeganie do nienawiści na tle rasowym/religijnym.

Ilu sprawców zostało uznanych za „niezrównoważonych psychicznie”, co wykluczyło badanie ich religijnej motywacji pozostaje tajemnicą cenzorów policyjnych.

O tym, że rezolucja Rosy Thun jest nieudolnym płaszczykiem mającym osłonić przegraną lewicowych ideałów świadczy raport Europolu za 2017 rok.

W całym ubiegłym roku Europol odnotował wzrost incydentów związanych z terroryzmem w państwach UE. Najkrwawsze oraz najniebezpieczniejsze działania są nadal powiązane z organizacjami dżihadystycznymi, ale nie można pominąć aktywności organizacji separatystycznych czy też motywowanych ideologiami skrajnej lewicy i prawicy. Państwami, które najczęściej zmagają się z zagrożeniem terroryzmem na swoim terytorium nadal pozostają Wielka Brytania, Francja czy też Hiszpania.

Europol zaprezentował zestawienie dotyczące trendów w zakresie zagrożenia terroryzmem w Europie w 2017 r. W zeszłym roku, na bazie danych regularnie przesyłanych z państw UE, odnotowano w sumie 205 ataków terrorystycznych, zarówno tych udanych, nieudanych, jak i tych które zostały udaremnione. Jest to widoczny wzrost liczby tego rodzaju spraw, względem ubiegłych dwóch lat – tj. 2016 r. – 142 przypadki i 2015 r. – 193 przypadki. Jednak zeszłoroczne statystyki nie były grosze od tych, które odnotowano w 2014 r., kiedy odnotowano 226 spraw tego typu. Jednocześnie należy wskazać, że najbardziej narażonym na realne zagrożenie terrorystyczne państwem w Europie była Wielka Brytania (107 przypadków). Kolejne miejsca w zestawieniu zajmowały Francja (54 przypadki), Hiszpania (16 przypadków), Włochy (14 przypadków) i Grecja (8). W Belgii oraz Niemczech zanotowano dwa przypadki, zaś w Finlandii oraz Szwecji po jednym.

(….)

Co ciekawe, trzecią grupę zagrożeń terrorystycznych, pod względem liczby przeprowadzonych, nieudanych i powstrzymanych ataków stanowiły te, które przyporządkowano do kategorii terroryzmu skrajnie lewicowego. W porównaniu do zaledwie 3 proc. spraw powiązanych z terroryzmem motywowanym ideologią skrajnie prawicową.*

https://www.infosecurity24.pl/terroryzm-grozny-dla-europy-europol-podsumowal-2017-rok

Tak właśnie wygląda zagrożenie w Europie.

Na pierwszym miejscu dżihadyści, na drugim – separatyści, na trzecim – lewica.

Tymczasem dla € – parlamentu (przynajmniej tej części, w której zasiada PO) jedyny problem stanowi prawica .

W tym polski Marsz Niepodległości.

Światowe lewactwo mimo przegrana „eksperymentu” z 1917** roku, mimo fiaska „eksperymentu” z 1933*** roku nadal usiłuje za wszelką cenę utworzyć nowego człowieka.

A naprawdę posłusznego, pozbawionego ambicji niewolnika, godzącego się na rządy nowej arystokracji, w której to zapewne Rosa Thun znajdzie zaszczytne miejsce.

Na szczęście lada moment nowy wspaniały świat lewicy znowu się zawali.

Miejmy nadzieję, że mniej krwawo niż te poprzednie, ale za to ostatecznie.

.

.

30.10 2018

_________________________________

* – 6 przypadków – w tym ani jeden nie spowodował śmierci!

** – Lenin, Trocki potem Stalin

*** – Adolf Hitler.