Czwarta edycja warszawskiego Comic Con’u właśnie się zakończyła. Wystawcy pośpiesznie pakowali swoje stoiska, a obładowani gadżetami uczestnicy z łezką w oku zmierzali ku wyjściu, aby następnie wrócić do domów specjalnym darmowym minibusem dla uczestników konwentu, śpiewając sentymentalne piosenki znanych polskich zespołów rockowych. Warsaw Comic Con jak zawsze wyśmienicie wypełnił swoje zadanie.

Czym jest Warsaw Comic Con? To przede wszystkim właśnie pasjonaci zarówno wśród zwiedzających jak i organizatorów sprawiają, że ta impreza jest nietuzinkowa na tle swojej konkurencji. Pamiętam, jak na pewnym innym konwencie fantastyki podszedłem do wystawcy z kilkoma pytaniami na temat prezentowanej przez niego gry i człowiek po krótkiej chwili odparł, że po prostu przekaże mi kartkę, której kazano mu się nauczyć na pamięć i sam sobie przeczytam. Na terenie konwentu panuje fantastyczna atmosfera, gdzie uczestnicy dyskutują na temat swoich zainteresowań. To właśnie tutaj ścierają się różne fandomy i tworzą się nowe przyjaźnie. Ponadto dzięki bardzo dobrze przygotowanym prelekcjom odnajdą się tutaj zarówno fani komiksów, gier wideo, gier planszowych, książek i filmów. Dla tych ostatnich organizatorzy ściągnęli zza granicy sławnych aktorów znanych przede wszystkim z popularnych młodzieżowych seriali, ale też takich klasycznych kolosów jak Władca Pierścieni, Star Wars czy Piraci z Karaibów.

Główną atrakcją warszawskiego Comic Conu niewątpliwie była hala gwiazd, na której to odbywały się kolejne panele, podczas których prowadzący oraz publiczność rozmawiali z aktorami. Wiele gwiazd w dobrym geście przywitało się polskim „Dzień dobry” czy „Kocham was” co wzbudziło euforię wśród widowni, ale najgorętsze oklaski zebrał John Rhys-Davies, wcielający się m.in. w postać Gimly’ego we Władcy Pierścieni, który z okazji 100 rocznicy odzyskania niepodległości podziękował Polakom w imieniu Wielkiej Brytanii za pomoc Jego ojczyźnie w czasie II Wojny Światowej. Po każdym panelu dana gwiazda udawała się do sekcji rozdawania autografów oraz robienia sobie wspólnych zdjęć z fanami, gdzie każdy, kto zakupił voucher, mógł uzyskać dostęp. Organizatorzy wyciągnęli wnioski z poprzedniej edycji, gdzie przez niedopatrzenie część uczestników nie dostała się do swoich idoli z powodu overbookingu voucherów. W tym roku nie doszło do takich incydentów.

Wróćmy na chwilę do wspomnianych przeze mnie prelekcji. W tym roku zaskoczyły uczestników swoją mnogością i różnorodnością, dzięki czemu dosłownie każdy znalazł co najmniej jedną trafiającą idealnie w jego zainteresowania. Wśród tych typowo rozrywkowych znalazło się mnóstwo takich, na których wykładowcy ukazywali najgłębsze i najciekawsze fakty na temat fantastycznych uniwersów, czy takich na których można było nauczyć się czegoś bardzo przydatnego np. podczas tworzenia gier. Uczestnicząc lub przechodząc obok kolejnych mniej i bardziej pełnych sal widziałem mnóstwo zaintrygowanych słuchaczy, ale także dobrze przygotowanych i ciekawie opowiadających wykładowców. Czasem nawet ktoś z widowni nawiązywał dialog z prowadzącym co dodatkowo urozmaicało prezentacje i angażowało innych do aktywnego uczestnictwa. Jedynym mankamentem pozostały tutaj kwestie techniczne. Nagłośnienie w kilku salach zdecydowanie potrzebuje korekty. Na szczęście w większości z nich sytuacja uległa znacznej poprawie z soboty na niedzielę. Na Warszawski Comic Con zawitali również znani youtuberzy (m.in. grupa GF Darwin, Mietczyński, Cyber Marian) oraz redakcja CD Action, która opowiedziała słuchaczom co nieco o pracy w gamingowej prasie oraz atmosferze za kulisami największego w Polsce pisma dla graczy.

Oczywiście, organizatorzy zadbali także o najmłodszych uczestników. Na terenie obu hal znajdowało się mnóstwo miejsc, w których mogli oni samotnie lub razem ze swoimi opiekunami miło spędzić cały Warsaw Comic Con. W bardzo kolorowych strefach My Little Pony, klocków COBI czy kampera producenta słodyczy Wawel zorganizowano wiele cieszących się zainteresowaniem dzieci atrakcji. Oprócz specjalnego pola do zabawy karabinkami na piankowe pociski obok strefy MLP na specjalną uwagę zasługuje inicjatywa firmy Wawel, w której przytulnym kamperze znajdowało się mnóstwo mini gier logicznych, zręcznościowych i tanecznych dla dzieci, za które dostawały one punkty wymienialne na słodycze. Dzieci były tak bardzo pochłonięte świetną zabawą i rywalizacją o smakołyki, że rodzice mogliby niemal zostawić je pod okiem organizatorów i spokojnie pójść bawić się na konwencie. Z okazji zbliżającej się 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę COBI zorganizowało quizy o symbolach narodowych oraz historii Polski dla dzieci, w których mogły one wygrać koszulki, zabawki i inne gadżety z ich ulubionymi klockami.

Na terenie obiektu nie zabrakło dziesiątek bardzo dobrze wyposażonych stoisk z różnymi fantastycznymi gadżetami o tematyce gier, filmów, seriali czy książek. Oprócz klasycznych już koszulek, kubków, plakatów po niewygórowanych cenach można było nabyć całkiem nietuzinkowe rzeczy jak ozdobne puchary, klimatyczne miecze, post-apokaliptyczną biżuterię, torczy czy nawet elementy pancerza.

 

Śledzę ten konwent od czasów pierwszej edycji i na przestrzeni tych lat widzę jak dynamicznie się rozwija. Pomimo początkowych problemów z własną tożsamością Warsaw Comic Con odnalazł swojego konika w postaci fenomenalnie zorganizowanej hali gwiazd, nie zaniedbując przy tym pozostałej części konwentu, a nawet z edycji na edycję robiąc ją coraz lepiej. W ciągu tych kilku edycji osobiście poznałem wielu fantastycznych ludzi i zdobyłem mnóstwo niezapomnianych wspomnień.