Hugh Everett III wywołał ten temat pół wieku temu. W 1956 roku dwudziestosześcioletni naukowiec opublikował „Teorię Uniwersalnej Funkcji Falowej”. Najkrócej – zdaniem amerykańskiego fizyka istnieje nieskończona ilość połączonych ze sobą wszechświatów, w których zdarzyły się wszystkie możliwe alternatywy historii i w których wystąpią wszystkie możliwe alternatywne przyszłości.

W 2008 roku świat obiegła wiadomość, potwierdzająca powyższą hipotezę. Hiszpanka Lerina García objawiła się jako pierwsza osoba świadoma dokonanego przeskoku między równoległymi światami:

„Pewnego dnia obudziłam się i odkryłam, że wszystko wygląda inaczej, ale nie miało to nic wspólnego z podróżą w czasie. Był to na pozór normalny dzień, ale wiele rzeczy wydawało się nie takich, jak zwykle. Były to drobne, ale bardzo istotne „odchylenia od normy”.

Cztery miesiące temu obudziłam się o poranku. Byłam w wynajętym domu, gdzie mieszkałam już siódmy rok. Wszystko początkowo wydawało się normalne i nie zwróciłam uwagi, że mam na sobie nie swoją piżamę. Potem pojechałam do pracy i zaparkowałam na tym samym miejscu, co zawsze, ale kiedy udałam się na stanowisko robocze, okazało się, że… nie ma go. Na drzwiach wisiały tabliczki z nazwiskami, ale mojego tam nie było. Pomyślałam, że pomyliłam piętra, ale przecież byłam na swoim. Następnie przeszłam do innej części budynku. Okazało się, że nadal tam pracuję, tylko… w innym dziale. Powiedziałam nawet dyrektorowi, że nic nie wiem o przenosinach! Przeszłam potem we wskazane miejsce, ale powiedziałam, że czuję się źle i wyszłam. Wszystko inne, w tym zawartość mojej torebki wyglądało normalnie: dowód osobisty, karty kredytowe itp., ale zmiany pracy nie pamiętałam. Zaraz potem poszłam do lekarza i poddałam się testowi na obecność alkoholu i narkotyków. Byłam czysta. Następnego dnia poszłam do pracy, (…) wyjaśniając, że wcześniej źle się czułam”.

To jednak nie jedyna przesłanka na to, że nic nie jest takie, jak nam się wydaje.

Amerykańska pisarka Fiona Broome zupełnie przez przypadek odkryła coś, co przez swoją masowość potwierdza teorię Everetta o wiele bardziej, niż powyższa wypowiedź.

To tzw. efekt Mandeli. Spowodowany jest przecinaniem się różnych rzeczywistości, w wyniku którego ludzie pamiętają alternatywne historie.

Jak wielu się domyśla, „efekt Mandeli” bierze nazwę od byłego prezydenta RPA – zmarłego w 2013 r. Nelsona Mandeli. Problem w tym, że wielu ludzi żywi silne, nierzadko graniczące z pewnością przekonanie, że przywódca walki z apartheidem umarł w więzieniu w latach 80. i było to szeroko komentowane przez media.

Jedną z osób, która tak myśli jest Fiona Broome – amerykańska pisarka, która przeprowadziła na ten temat internetową sondę. Wkrótce uświadomiła sobie, że grono ludzi pamiętających „alternatywną wersję dziejów” jest bardzo liczne.

„To nie jest teoria spiskowa” – pisze Broome. „Ma to związek z alternatywną historią i równoległymi rzeczywistościami. Zgłębianie mechaniki kwantowej pokazuje moim zdaniem, że świat złożony jest z nakładających się na siebie rzeczywistości, które ludzie jakoś składają w to, co nazywamy codziennością”.

Śmierć Mandeli to tylko czubek góry lodowej. Z materiałów zebranych przez autorkę wynika, że część ludzi pamięta także śmierć Fidela Castro czy Muhammada Alego (obaj jeszcze żyją). Inni pamiętają, że manifestant z placu Tian’anmen, który zatrzymał kolumnę czołgów i stał się bohaterem słynnego zdjęcia, został tak naprawdę przez pojazdy zmiażdżony. Jeszcze inni są przekonani, że USA posiadały dawniej 51 lub 52 stany (w rzeczywistości jest ich 50) albo że huragan Katrina spustoszył południowo-wschodnią część USA wcześniej niż w sierpniu 2005 r.

Efekt Mandeli ma też wymiar geograficzny. Na stronie Broome można znaleźć relacje ludzi, którzy pamiętają, że Nowa Zelandia czy Japonia leżały „kiedyś” na mapie zupełnie gdzie indziej niż teraz. Większość „alternatywnych wspomnień”, o jakich piszą ludzie, dotyczy jednak spraw bardzo błahych np. zakończenia filmów czy nazw produktów. Podobnych bzdurnych historyjek wynikających po prostu ze złego zapamiętania tego czy tamtego jest na witrynie Broome sporo.

http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-spiskowe/efekt-mandeli-dowod-na-rownolegla-rzeczywistosc/49mrn9

Dowodów na powyższe nie brakuje także w Polsce.

Niedawno (w maju) pisałem o hipotezie zakładającej zniszczenie naszego dotychczasowego Wszechświata wskutek nieodpowiedzialnych eksperymentów w Szwajcarii z tzw. Wielkim Zderzaczem Hadronów. Zwolennikiem jej ma być m.in. Stephen Hawking.

Teraz żyjemy w świecie równoległym, prawie takim samym, ale jednak różniącym się od poprzedniego.

Być może nie wszyscy w jednakowym stopniu pamiętają poprzednią rzeczywistość. To doskonale tłumaczyłoby kult PRL oraz forowanie niegdysiejszych działaczy PZPR jako obrońców demokracji. Bo tutaj tak właśnie było.

Cimoszewicz autorytatywnie wypowiadający się o demokracji przekonuje równie mocno do hipotezy Maxa co „efekt Mandeli”.

Ba, niedawne uznanie przez „Onet” znanego w naszej rzeczywistości jako milicjanta Jerzego Dziewulskiego za opozycjonistę to także poszlaka.

Mocna poszlaka.

Proszę zwrócić uwagę, jak bardzo miota się Lech Wałęsa, który tu i teraz uznawany jest za TW Bolka.

Być może w tej rzeczywistości przywódcą strajku w stoczni a potem Solidarności był robotnik Jaruzelski, a stan wojenny wprowadzał generał Wałęsa.

Tymczasem Lech pochodzi z tamtego świata, gdzie było odwrotnie i doskonale to pamięta.

Połączenie historii dwóch postaci w jedną dało obserwowany efekt.

Amnezję własnych czynów przed 1989 r., jaka dotknęła środowisko sędziowskie i prokuratorskie doskonale tłumaczy inna rzeczywistość.

http://pressmania.pl/nasz-swiat-alternatywny/

Okazuje się, że katalog powyższych dowodów nie jest zamknięty.

Niejaki Gadzinowski, ongiś poseł LSD, na łamach polskojęzycznego Sputnika przedstawia alternatywną historię, która dla niego jest jak najbardziej realna.

Otóż zdaniem urbanowskiego żurnalisty Warszawa została zdobyta po 1991 roku przez Federację Rosyjską!

Ze Związkiem Radzieckim po 1945 roku ani jednej wojny nie wygraliśmy. To Moskwa dała w czasach Gorbaczowa ówczesnym władzom Polski Ludowej wolność zreformowania państwa. Ale Kremla po reformach Balcerowicza nie zdobyliśmy. A Związek Radziecki Warszawę w 1945 roku zdobył. Tak jak teraz Federacja Rosyjska.

https://pl.sputniknews.com/opinie/201708086039898-Reparacje-wojenne-dostaja-panstwa-zwycieskie-Przegrani-nie-lupia/

Gadzinowski zatem nie tylko zaprzecza, aby do zmiany ustroju w 1989 roku doszło w wyniku walki tzw. opozycji demokratycznej, co niedawno podkreślał Frasyniuk, ale twierdzi, że zmian dokonały ówczesne władze PRL za zgodą Moskwy. Niestety, nie pisze, czy w jego przeszłości na czele PRL stał generał Jaruzelski czy generał Wałęsa.

Tymczasem ludzie, których zwyczajnie i po ludzku oburza to, że Gadzinowski 26 lat po upadku Związku Sowieckiego nadal pozostaje wierny idei socjalisty Lenina nie szczędzą komentarzy:

Nie sądzę aby jakiś Rosjanin znający historię popełnił takiego gniota. Czy Sputnik opublikował brednie tego „egzemplarza od kupy” w celach prowokacyjnych ? To „cóś” powinno pozostać tylko przy tematach Hongkongu…i bez wcześniejszego obżerania się blekotem ,jak w tym przypadku.

O tym, że nastąpiła fuzja dwóch różnych rzeczywistości autor powyższego wpisu nawet nie pomyślał.

Tymczasem czerwony jak cegła Gadzinowski swoją ‘sputnikową’ publicystyką udowadnia, że totalitarna opozycja i on mają te same korzenie.

Gadzinowski nie tak dawno przecież pisał:

W III Rzeszy Niemieckiej degradowano społecznie Żydów, bo, jak grzmiała nazistowska propaganda, „przenosili wszy i zarażali tyfusem”. W IV Rzeczpospolitej degraduje się byłych z SB i MO, bo przenosili „zbrodnicza ideologię” i zarażali „komunizmem”.

https://pl.sputniknews.com/opinie/201611294318093-Zydzi-IV-RP-Piotr-Gadzinowski/

Ta degradacja to obcięcie niebotycznych emerytur otrzymanych w zamian za walkę z Narodem i pozostawienie ich na poziomie tylko ciut wyższym, niż  otrzymują ich ofiary. Tak jest przynajmniej w rzeczywistości, którą pamiętam.

Okazuje się, że inni „wiedzą inaczej”.

Totalitarny opozycjonista Borys Budka na 31 posiedzeniu Sejmu wypowiadając się o tej ustawie powiedział m.in.:

Procedowany projekt ustawy, o którym przed chwilą mówił przedstawiciel rządu, to tak naprawdę stek populizmu, stek kłamstw i ratowanie budżetu państwa.. Platforma Obywatelska zawsze opowiadała się za tym, by karać tych, którzy w okresie Polski Ludowej ścigali opozycjonistów, którzy krzywdzili swoich. (…)

Ta ustawa krzywdzi ludzi, którzy 27 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości pracowali dla naszego bezpieczeństwa.

Wtórowała mu .nowoczesna.

Jerzy Meysztowicz:

Tym ludziom, których komisje zweryfikowały pozytywnie, którzy przez 20 lat pracowali dla wolnej Polski, którzy przysłużyli się jej – a niektórzy zginęli na posterunku – teraz chcecie obniżyć emerytury i renty? Gdzie jest ta sprawiedliwość?

Czy jest ktoś w stanie odróżnić przekaz Budki i Gadzinowskiego? Czy Meysztowicza?

Jedyne wytłumaczenie, że wszyscy trzej wywodzą się z tego samego continuum, a w wyniku jakiegoś kwantowego kolapsu znaleźli się w rzeczywistości umownie zwanej naszą.

Najwyraźniej są nie z tego świata, co wywołuje ich nieustanną frustrację.

10.08 2017