Czasy mamy teraz łagodne. Jeszcze niespełna 90 lat temu ktoś, kto skrytykował publicznie swoje życie był następnie zabijany strzałem w tył głowy. Dzisiaj natomiast…

Wróćmy na moment do lat 1930-tych. Ciągle nie potrafię zrozumieć, jakim to zrządzeniem losu lata 1936-38 zostały nazwane Wielką Czystką w Związku Sowieckim?

Przecież terror był immanentną cechą realnego socjalizmu czy jak tam nazwać wschodnią despotię. Tyle, że w latach trzydziestych po wymordowaniu sporej części Narodu Stalin zaczął likwidować zarządzających dotychczas tą rzezią. Więc summa sumarum terror jakby nieco zmalał.

Był to raczej okres wymierzenia sprawiedliwości najbardziej obrzydliwym mordercom, a nie jakaś wydumana czystka trafiająca w szczerych i oddanych sprawie komunizmu działaczy, jak przez lata wbijała nam do głów peerelowska propaganda, kontynuowana potem przez środowisko z Czerskiej.

Jest jednak coś, co wyróżnia tamte lata. O ile bowiem zwykły Misza, Iwan czy Sasza zabijany był bez zbytnich ceregieli to kiedy w grę zaczęli wchodzić dotychczasowi kaci i ich ideolodzy potrzebna była specjalna oprawa.

Pisał Józef Mackiewicz:

Kiedyś, gdyśmy się jeszcze z bolszewizmem nie zetknęli bezpośrednio, w zdumienie wprawiały wszystkich efekty procesów moskiewskich, na których ludzie zatwardziali w ideologii i konspiracji, jak Radek, Bucharin, Tuchaczewski, Zinowjew et comp. idąc na pewną śmierć, kajali się wszelako na sposób zgoła niesamowity, wijąc się w błocie najbardziej bzdurnych i niewiarygodnych samooskarżeń. Rozmawiałem na ten temat z psychiatrą, badaczem mózgu Lenina. Nie umiał mi również powiedzieć nic sensownego. Wskazał tylko na fakt, że ludzkość zna dotychczas jedyną analogię, a mianowicie fantastyczne samooskarżenia czarownic palonych na stosie w wiekach średnich.

Goniec Codzienny”, nr 16 z 10.08.1941

Okazuje się po latach, iż lewica ciągle jest ta sama, ale nie taka sama gdy chodzi o metody.

Już nie strzelają w potylicę.

Zamiast eliminacji fizycznej pozostała eliminacja społeczna.

Jak informuje portal „euroislam” zamiast współpracy z wywiadem watykańsko-japońsko-faszytowsko-francusko-amerykańskim lewica zarzuca teraz  islamofobię.

Niewątpliwie wyparła ona dotychczasowy oręż, jakim były zarzuty o faszyzm (argumentum ad hitlerum) i antysemityzm.

 Oskarżany – w różnego rodzaju mediach – uznawany jest z góry za winnego tego potwornego, chociaż niejasnego wykroczenia i natychmiast wyciągane są wobec niego konsekwencje.

Za islamofobię można zostać zawieszonym w prawach członka partii i przypuszczalnie usuniętym z niej (ponad 20 zwykłych członków partii konserwatywnej w Wielkiej Brytanii oraz 25 radnych z tej partii); można stracić członkostwo w organizacji sędziów pokoju w Nowej Zelandii (i przypuszczalnie pożegnać się ze stanowiskiem, bo w ślad za wyrzuceniem poszedł donos do rządu, który sędziów pokoju mianuje); można pożegnać się z przewodniczeniem radzie szkolnej w Kanadzie wraz z pracą w agencji nieruchomości w tym kraju; zostać pozbawionym stanowiska doradcy rządu brytyjskiego. Wszystko to zdarzyło się w ciągu ostatnich 15 miesięcy.

Islamofobia” objawia się rozmaicie, na przykład filozof Roger Scruton, doradzający brytyjskiemu rządowi, został usunięty z tej funkcji, bo powiedział, że „islamofobia została wymyślona przez Bractwo Muzułmańskie, żeby powstrzymać dyskusje na ważny temat”, oraz, że „Węgrzy byli niesłychanie zaniepokojeni nagłą inwazją gigantycznych plemion muzułmańskich”.

Pracownik kanadyjskiej agencji nieruchomości miał nieszczęście zakpić z przepisu wprowadzonego w czasie kwarantanny w jego miasteczku, dopuszczającego nadawanie przez głośniki wezwań do modlitwy z meczetu w czasie Ramadanu (żeby wierni mieli poczucie wspólnoty, skoro nie mogą się modlić w meczecie). Ravi Hooda napisał na Twitterze: „Co dalej? Osobne pasy na ulicach dla jeźdźców na wielbłądach i kozach, pozwolenie na zarzynanie zwierząt w domu jako ofiary religijnej, nakaz zakrywania się przez kobiety namiotami od stóp do głów, żeby przypodobać się pokojowym głupkom w zamian za ich głosy?”.

Na ogół media nie podają treści tych wpisów, popełnionych przez winowajców, żeby nie gorszyć publiczności, co ma działanie odstraszające: mogą cię spotkać konsekwencje za napisanie czegoś, co zostanie przez kogoś uznane za „islamofobię”, ale sam musisz się domyślić, co może być za nią uznane. Czyli każdy ma sobie nakładać autocenzurę.

Pochodzący z Indii sędzia pokoju w Nowej Zelandii, jeden z najbardziej szanowanych i utytułowanych członków hinduskiej społeczności w tym kraju, podobno napisał post (w hindi), popierający bojkot muzułmańskiego biznesu w Indiach. Podobno, bo treści postu nie udało się w mediach anglojęzycznych znaleźć.

https://euroislam.pl/na-tropie-islamofobii/

Autor cytowanego artykułu Grzegorz Lindberg przytacza dowody na wyjątkowo bliskie podobieństwo zachowań ofiat nowego „polowania na czarownice” z zachowaniem ofiar „wielkiej czystki” czy też późniejszej „rewolucji kulturalnej Mao” w Chinach.

Ale teraz, pod wpływem ruchu antyrasistowskiego, doszedł nowy element: wyznanie winy ze strony winowajcy. Winowajcą, który zapoczątkował nowy zwyczaj jest Corey (pod takim imieniem występuje), pochodzący z Iranu, były muzułmanin, a obecnie ateista, mieszkający w Kanadzie. Pracował jako pomocnik nauczyciela w szkole podstawowej. W swoim życiu w Iranie widział sporo, na przykład jako 14-latek uczestniczył w wycieczce szkolnej, która miała dzieciom dać możliwość ukamieniowania kobiety; na innej wycieczce miał obserwować zrzucanie homoseksualisty z klifu. Aresztowany, w więzieniu był dwukrotnie stawiany pod ścianą na egzekucję – jak się okazało, pozorną, żeby wydobyć z niego zeznania.

Zaczęło się jak zwykle od postu. Corey skomentował na Facebooku artykuł o trzech dziewczynach  w Iranie (lat 13, 19 i 22), które ostatnio zostały zamordowane przez członków swoich rodzin za naruszenie honoru rodziny. Napisał tak: „Pierdolić islam. Pierdolić morderstwa honorowe. I pierdolić ciebie, jeśli wierzysz w te barbarzyńskie ideologie pochodzące z epoki kamiennej”. „Byłem wzburzony tym barbarzyństwem – tłumaczył później dziennikarzowi – uważałem, że nie wolno stać z boku”.

O wpisie został poinformowany dyrektor szkoły, który napisał do autora: „Ten post został mi przesłany. Proszę pana o natychmiastowe ustosunkowanie się”. To już był nowy element, bo normalnie po prostu sprawca zostałby wyrzucony. Ale najwyraźniej dyrektorowi chodziło o to, żeby wywołać reakcję. Corey napisał: „Dostałem też w tej sprawie telefon od koleżanki. Sugerowała, że powinienem natychmiast usunąć mój wpis i to zrobiłem. Rozumiem tę sytuację i na przyszłość będę bardziej uważał na konsekwencje moich wpisów w mediach społecznościowych. Proszę o informację, czy jeszcze coś Pana niepokoi”. Dyrektora nic już nie niepokoiło i nauczyciela zwolnił.

(op. cit.)

Okazuje się, że gorliwość ścigania islamofobii oraz szeroko pojętego rasizmu sięga dekad wstecz.

Doświadczył tego amerykański komik Jimmy Kimmel, któremu zarzucono, że dwadzieścia lat temu wcielał się w postaci Czarnych (afroamerykanów wg nowomowy) – i to obu płci.

Obecnie złożył samokrytykę za tamten „rasizm”:

 „wiele z tych skeczów wywoływało wstyd i jestem wzburzony, że te bezmyślne moje działania stały się bronią, używaną przez niektórych, by pomniejszyć moją krytykę niesprawiedliwości społecznych i wszelkich innych. Przez ostatnie dwadzieścia parę lat dojrzałem, co chyba widać”.

Podobnie inny showman, Jimmy Falkon. Przed laty występował z poczernioną twarzą, a zatem musiał złożyć samokrytykę:

Jest mi bardzo przykro z powodu tej bezdyskusyjnie obraźliwej decyzji i dziękuję wszystkim, którzy wzywają mnie do odpowiedzialności za nią.”

Powyższe wypowiedzi za cytowanym artykułem.

Co będzie dalej?

Biali w ramach kajania się za białość niedługo pewnie zaczną przepraszać za obrazy wiszące w kościołach katolickich, na których Święta Rodzina przedstawiona jest jako mająca biały kolor skóry.

Nie da się w końcu dłużej ukrywać coraz liczniejszego kultu Czarnego Chrystusa. I to nie tylko w Afryce ale i w Ameryce Południowej, skąd zresztą się wywodzi.

A za lat kilka..naście może się okazać, że jedynym obowiązującym wizerunkiem Matki Bożej znajdującym się w kościołach Europy Zachodniej itp. będzie Pani Jasnogórska, zwana wszak Czarną Madonną.

O ile rzecz jasna Kościół tam przetrwa oficjalnie.

24.07 2020