Medialna propaganda sukcesu, która sączy się ze szklanego ekranu zaczyna przerażać. Jednocześnie sytuacja chorych na COVID-19 w Polsce jest dramatyczna, okazuje się bowiem, że zostają sami z problemami dnia codziennego w „domowy więzieniu”. Jednak nasz „Covidowy dziennik” staje się instrukcją dla coraz większej rzeszy ludzi chorych i w kwarantannie, bo to rzetelny materiał, który opisuje jak sobie radzić z zarazą. Niestety są też skutki uboczne, bo działania hejterów i to nie tylko w sieci stają się coraz bardziej agresywne. Rodzina B. z Brzeszcz w Małopolsce podjęła to wyzwanie i dzielnie sobie radzi z chorobą oraz przekazem medialnym, który publikujemy codziennie.
W głosie słychać poprawę stanu zdrowia. Czy jest już lepiej? – „Dzisiaj chciałam rozpocząć naszą rozmowę inaczej niż dotychczas. A więc zmagamy się z siedzeniem w domu nadal. Mąż czuję się nadal bardzo słabo, ale żyję nadzieję, że będzie coraz lepiej, jednak część dnia po prostu przesypia, bo czuje zmęczenie. Ja czuję się zdecydowanie lepiej, miewam oczywiście chwilę braku siły lecz mamy wiele planów kulinarnych z Emilią więc złe samopoczucie odpada” – mówi Pani Renata.
Piszą różni ludzie i dziękują za wskazówki, ale hejterów nie brakuje. – „Przychodzą do nas różne wiadomości od osób, które czytają Pressmania.pl. Część z tych wiadomości jest pozytywna, ludzie życzą mężowi zdrowia, pytają o samopoczucie. Niestety są ludzie, którzy twierdzą, że jesteśmy idiotami a to z czym się mierzymy to TYLKO grypa” – proszę nie wierzcie takim wpisom i sugestiom, bo grypa to całkiem inna choroba podkreśla żona Pana B.
Dobrzy ludzie są wśród nas. – „Dzisiaj prosiłam Weronikę o troszkę inne zakupy niż dotychczas. Poprosiłam o różne owoce ponieważ obiecałam Emi, że będziemy robić babeczki. Oj miałyśmy ubaw w kuchni, bo babeczki są z agrestem, wiśniami, borówkami i czekoladą. My szalałyśmy w kuchni. Obiad mamy dzięki dwóm Katarzynom, jedna przyniosła rosół, bo ten jest dobry na wszystko, a drugie danie to pierogi z truskawkami” – dziękuję Wam dziewczyny mówi wyraźnie wzruszona Pani Renata.
Słodki prezent pod drzwiami. – „No i to nie był koniec szaleństw na dzisiaj, ponieważ pod drzwiami Emilka znalazła swoje ulubione słodycze i była taka szczęśliwa, że stwierdziła: „ta kwarantanna nie jest wcale taka najgorsza”. Fakt, Ala zrobiła wczoraj tzw. duże zakupy, dziękuję Kochana, ale o słodyczach dla Emi nie pomyślałam. Więc niespodzianka była super. Nie ukrywam że chciało mi się ogórków z targu, takich od Pani Agnieszki, lecz niestety w obecnej sytuacji nie jest to możliwe. Ja wyjść nie mogę, ale targ może przyjechać do mnie. Dzięki Pani Agnieszce mogę się cieszyć pysznościami. To są ludzie dla których przecież jesteśmy obcy, a jednak nasz los tym ludziom nie obojętny. Jestem bardzo wzruszona takimi gestami. Bez pomocy ludzi, zwykłych ludzi a nie instytucji byłoby z nami krucho” – dodaje dzielna kobieta, która wie za co dziękuje.
„Covidowy dziennik” jest jak poradnik dla chorego na Covid-19. – „Jak wiadomo na Kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach jest dużo chorych i tych którzy przebywają na kwarantannie. Dziękuję bardzo za Wasze miłe słowa oraz głosy, że posiłkujecie się naszymi przeżyciami i pytacie mnie jak postępować dalej, kogo prosić o pomoc. Cieszę się, że to co przeżyliśmy może być teraz przestrogą dla innych, ale także wskazówką w walce z COVID-19” – przypomina Pani Renata.
Państwo nie zdaje egzaminu. Służby działają opieszale. – „Jesteśmy w domu ponad tydzień, ale żadna z instytucji się nie interesuje nami. Ani zakupami, ani apteką, nikt nie interesował się czy mamy leki i jak je wykupimy. Dziś przeczytałam na stronie gminy Brzeszcze, że odbyło się spotkanie kryzysowe, bo tylu ludzi jest na kwarantannie. Mam nadzieję, że Ci którzy nie mają na kogo liczyć pomoc od powołanych ku temu instytucji otrzymają. Gdyby jednak nie dotarła to poproszę o kontakt z redakcją Pressmania.pl. Może moi znajomi lub siła medialnego przekazu zadziała. Jedyne czego się doczekaliśmy to worki na śmieci. Jest też małe światełko w tunelu, pozytywnie zaskoczyła mnie służba BHP mojego pracodawcy. Miła Pani zaoferowała pomoc, wsparcie oraz wykazała się empatią. Dziękuję, to wiele znaczy. Szkoda tylko, że inni za tym nie nadążają” – stwierdza żona Pana B.
Mamy nadzieję, że pomimo wielu zaniedbań Sanepidu w tej sprawie oraz innych instytucji i nie zadziałaniu procedur oraz braku dochodzenia epidemicznego w tej sprawie nie dojdzie do rozprzestrzenienia się koronawirusa z tego ogniska. Przypominamy na te działania pozostał jeden dzień, bo od soboty pracownicy dużego koncernu ze Śląska wyjeżdżają na urlopy, oby zaraz się nie rozniosła po Polsce. Jak udało nam się ustalić nikt z sanepidu nie pytał oraz nie identyfikował osób z przewozu pracowniczego, którym jeździł do pracy Pan B. a powinno się tym ludziom przeprowadzić co najmniej testy na COVID-19. Jak przecież głosi przekaz medialny ludzie z kontaktu mogą być bezobjawowi. Warto o tym pomyśleć!
Nasze wcześniejsze relacje w tej sprawie:
- Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! (czytaj więcej).
- Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! Walka o życie po potwierdzonym teście (czytaj więcej).
- Drugi „covidowy” dzień. Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! (czytaj więcej).
- Relacja z trzeciego „covidowego” dnia. Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! (czytaj więcej).
- „Covidowy” weekend. Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! (czytaj więcej).
- Tydzień z „covidem”. Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! (czytaj więcej).
- Życie chorego na Covid-19 a medialna propaganda sukcesu! (czytaj więcej).
- Pacjent z COVID-19 jak trędowaty! Służby państwowe działają opieszale (czytaj więcej).




Zostaw komentarz