Analizując różne aktualne strategiczne i operacyjne warianty skupiłem się na tym co napisał poniżej Wódz. Ciekawy casy study…
„Gen. H. Norman Schwarzkopf miał najprawdopodobniej najlepszy sztab świata, funkcjonujący po zakończeniu II WW. Do Pustynnej Burzy przygotowywał koalicję antysaddamowską przez 5,5 miesiąca. Obecnie, Amerykanie uderzyli na Iran „z marszu”, wyłącznie z powietrza. Kto to wymyślił?”
Porównanie obecnych uderzeń na Iran z przygotowaniami do operacji „Pustynna Burza” z oczywistych względów jest zrozumiałe, ale z mojego punktu widzenia, dotyczy w istocie dwóch zupełnie różnych modeli prowadzenia działań wojennych. Mogę się mylić Wodzu. W 1991 roku koalicja pod dowództwem H. Norman Schwarzkopf przygotowywała klasyczną operację połączoną, której celem było wyparcie wojsk Saddam Hussein z Kuwejtu oraz zniszczenie potencjału militarnego Iraku. Wymagało to długotrwałego procesu budowania koalicji politycznej, przerzutu ogromnych sił wojskowych do regionu Zatoki Perskiej oraz szczegółowego przygotowania wielowymiarowej kampanii powietrznej, lądowej i morskiej. Skala przedsięwzięcia była bezprecedensowa, zarówno pod względem logistycznym, jak i politycznym, dlatego ponad pięciomiesięczny okres przygotowań był nie tylko uzasadniony, ale wręcz konieczny.
Natomiast obecne działania przeciwko Iranowi mają zupełnie inną logikę strategiczną i operacyjną. Na chwilę obecną nie są projektowane jako klasyczna wojna lądowa z zajęciem terytorium przeciwnika, lecz jako operacja polegająca na szybkim uderzeniu w kluczowe zdolności militarne państwa, przede wszystkim systemy obrony powietrznej, infrastrukturę rakietową oraz ośrodki dowodzenia. Tego typu operacje opierają się na przewadze technologicznej, informacyjnej i rozpoznawczej, a ich podstawowym narzędziem są precyzyjne uderzenia z powietrza wspierane przez działania cybernetyczne i wywiadowcze. Współczesna sztuka operacyjna coraz częściej zakłada, że kluczowy efekt strategiczny można osiągnąć poprzez selektywne zniszczenie najważniejszych elementów systemu obronnego przeciwnika, bez konieczności prowadzenia pełnoskalowej operacji lądowej.
Istotnym elementem takich działań jest także zaskoczenie strategiczne. Operacje ukierunkowane na sparaliżowanie systemu dowodzenia, zniszczenie obrony powietrznej czy eliminację kluczowych ośrodków decyzyjnych wymagają bardzo krótkiego cyklu decyzyjnego. Osobiście uważam, że długotrwałe przygotowania polityczne i militarne, podobne do tych z 1990 roku, prowadziłyby do utraty elementu zaskoczenia i umożliwiłyby przeciwnikowi przygotowanie obrony oraz rozproszenie najważniejszych zasobów.
W szerszej perspektywie widać wyraźnie, że od końca zimnej wojny charakter użycia siły przez państwa zachodnie uległ istotnej zmianie. Współczesne konflikty są krótsze, bardziej selektywne i w znacznie większym stopniu oparte na dominacji technologicznej oraz informacyjnej. W tym sensie obecne działania przypominają raczej model zastosowany podczas operacji „Allied Force” w 1999 roku przeciwko Slobodanowi Miloševićowi niż klasyczną wojnę koalicyjną z początku lat dziewięćdziesiątych.
Z perspektywy sztuki wojennej pytanie „kto to wymyślił” nie dotyczy jednego dowódcy czy jednego sztabu. Według mojej oceny, jest to rezultat wieloletniej ewolucji doktryny wojskowej Stanów Zjednoczonych, opartej na koncepcji wojny precyzyjnej, dominacji informacyjnej i wykorzystania przewagi technologicznej. Różnica między rokiem 1991 a współczesnością nie polega więc na jakości planowania operacji, lecz na zmianie celu strategicznego oraz narzędzi, którymi państwa realizują swoje cele militarne.
Zostaw komentarz