Starożytni Spartanie, jako jedyni, w Helladzie mieli świątynię poświęconą Fobosowi, bogowi strachu gdyż uważali, że strach jest najlepszym spoiwem ich zmilitaryzowanego państwa.

Współcześnie go nie czcimy, ale nadal władza używa go jako instrumentu w zarządzaniu społeczeństwem.

Dlaczego?

Bo strach jednoczy i zawsze jest zwrócony przeciwko jakiemuś wrogowi. Nie jest ważne czy będzie to wróg realny czy wyimagiowany.

Spartanie najbardziej się bali swego wroga wewnętrznego, messeńskich helotów. Zresztą sami sobie ten problem ściągnęli na głowę, podbijając i ujarzmiając Messenię.

Strach usypia rozum i racjonalne myślenie oddając pola upiorom zrodzonym z przestraszonej wyobraźni. Otwiera pole dla emocji, często tych najniższych jak nienawiść, agresja.

Raz będzie to strach przed Obcym. Tym zewnętrznym i tym wewnątrz.

Tego pierwszego łatwo zidentyfikować. Ma inny kolor skóry, mówi innym językiem, wierzy inaczej jak większość Polaków. Wywodzi się z innej kultury i cywilizacji. Może mieć twarz migranta na wschodniej granicy, ale i także sąsiada, z którym zżyliśmy się od dawna.

Historia najnowsza zna wiele takich przypadków kiedy właśnie oni, na fali zwyrodniałego nacjonalizmu nazwanego przez władzę patriotyzmem, zostawali nagle zakwalifikowani przez nią jako wrogowie.

Wróg wewnętrzny bardziej się kamufluje bo jest jednym z nas. Mówi po naszemu. Często chodzi do tego samego kościoła co my. Śpiewa ten sam hymn, ale myśli inaczej. I to jest jego największy „grzech”, największa „wina”. O takim można powiedzieć, zdrajca, bo widzi Polskę inną od tej jaką my w widzimy. Zagraża nam więc trzeba go usunąć z przestrzeni publicznej.

Proskrybować albo zastosować ostracyzm jak onegdaj Ateńczycy. I tylko trzeba okazji by ktoś zasiał strach przed nimi w naszych sercach i umysłach. Pokazał palcem i wykrzyknął – to oni są winni. Rzucił zapałkę na beczkę z benzyną i pożar gotowy.

Boję się ludzi, którzy nie czują strachu, ale jeszcze bardziej tych, którzy wykorzystują strach do walki, jeden przeciw drugiemu.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl