Nobody is perfect, czyli nikt nie jest doskonały. Taką to wspaniałą krotochwilną konkluzją kończy się kultowa, niezapomniana amerykańska komedia filmowa z 1959r pt: Pół żartem, pół serio.
Notoryjność tegoż stwierdzenia odnosi się do całej dawniejszej jak i obecnej populacji padołu łez w postaci Ziemi. Tym niemniej jednak wielekroć spotkać można byłoby sytuacje, gdy podejmowane były różnorakie działania deistyczne pozwalające co poniektórym osobom przeistaczać się w istoty extraordynaryjne o cechach wręcz półbogów, złotych cielców, a nawet bogów i bogiń, którym plebs zwany także motłochem oddawał na klęczkach czy w pokłonach ekstatyczną cześć i uwielbienie. Takowe działania w sposób oczywisty zadawały kłam (aczkolwiek nieuprawniony), że jednak ponoć; idealne persony na tymże świecie funkcjonują, a nawet się mają znakomicie. Po prostu ludzka próżność, alboć dalece rozwinięty egotyzm kreowały i nadal rzecz jasna kreują chętkę zdecydowanego wybijania się ponad tzw. szarą przeciętność.
Sama w sobie wykazywana w takowym zakresie inwencja właściwie nie jest niczym zdrożnym, a przeciwnie może być oczekiwanym pozytywnym zjawiskiem. Jedynie przyklasnąć wręcz należy, że wiele osób ustawicznym wysiłkiem, poświęcając np. wolny czas, czy możliwość korzystania z różnorodnych ludycznych, życiowych uciech i rozrywek podejmuje się realizacji tzw. wyższych celów. Na kartach historii, polityki, medycyny, nauki czy związanej z działalnością charytatywną, religijną względnie np. wynalazczą możemy z łatwością odnotować takie powszechnie znane postacie jak: Aleksander Wielki, Napoleon, Churchill, Einstein, Kopernik, Matka Teresa z Kalkuty, nasz papież św. Jan Paweł II, Edison, czy Tesla. To rzecz jasna przykładowa egzemplifikacja wskazująca na w/w tuzy, czy gigantów, którym z całą pewnością jako wybitnych autorytetów możemy oddawać należną im cześć, a także uznanie bez popadania w jakąkolwiek ekstrapolacyjną, nieuzasadnioną przesadę. Takowych autentycznych, a nie propagandowo, sztucznie ulegendowanych postaci aspirujących do miana wzorców do naśladowania, czyli bezdyskusyjnych autorytetów jest w całym świecie po prostu, na całe szczęście mnóstwo. To między innymi na tego typu autorytetach oparty został wielowiekowy dorobek cywilizacyjny ludzkości i miejmy nadzieję, że również następczo takowe tuzy pojawiać się będą zarówno obecnie jak i w dalszej temporalnej przestrzeni.
W starożytnym chińskim przysłowiu, a właściwie w istocie rzeczy przekleństwu: obyś żył w ciekawych czasach trudno jest realnie i zasadnie doszukiwać się życzeń nadejścia dobrych czasów. Wspomniane przysłowie stało się paradoksalnie przekleństwem, rzucanym na nieprzyjaciół lub też symptomatycznym komentarzem osób obawiających się tego, co dzieje się obecnie i co może jeszcze się w najbliższej przestrzeni temporalnej wydarzyć.
Zapewne każdy z nas, a przynajmniej zaliczających się do osób posiadających właściwą, logiczną percepcję otaczających nas zjawisk w każdym wymiarze i zakresie pokłada uzasadnioną nadzieję w tym, że kultywowany dorobek cywilizacyjny ludzkości w jego dotychczasowym wydaniu nie ulegnie zdeprecjonowaniu.
Powyższe zastrzeżenie jednak nie pozostaje całkowicie bezzasadnym, albowiem przewalająca się, nie tylko w zachodniej Europie; co najmniej od kilkunastu lat bezczelna lefacka nawała postępactwa usiłuje wielowiekowy dorobek ludzkości całkowicie anihilować!!!
Dywagować zatem możemy w zasadny bądź bezzasadny sposób, czy w istocie rzeczy przyszło nam egzystować w tzw. ciekawych wg chińskiej nomenklatury czasach, czy raczej jednak nie możemy się identyfikować z takową konstatacją. Absolutnie nie do zanegowania jest fakt, że podwaliny i fundamenty; przede wszystkim europejskiej kultury i dorobku cywilizacyjnego opartego o światłe dziedzictwo latyńskiej i greckiej filozofii oraz chrześcijańskiej aksjologii sensu stricte nieodmiennie muszą aktualnie konfrontować się z nihilistycznymi lewackimi, postępakowymi „wzorcami”. Tyle przysłowiowej inwokacji, należy teraz odnieść się do wywołanego tytułem felietonu pojęcia gradacji.
Etymologicznie gradacja, jak wiele słów używanych w naszym ojczystym języku odwołuje się do łaciny, a w tym konkretnym przypadku do gradusa oznaczającego miarę rzymską w postaci pojedynczego kroku, względnie też stopień.
Zdecydowanie częściej gradacja koreluje się nam właśnie ze stopniem, a konkretyzując z stopniowaniem, względnie osiąganiem wyższego levelu czyli poziomu np. wykształcenia.
Reminiscencyjnie przywołując czasy szkolnej łobuzerki mile jest odkurzyć znane charakterystyczne gradacyjne powiedzonko odnoszące się do stopniowania stanu chorobowego pacjenta: chory, chorszy….. trup!!
Gradacja banalnie rzecz jasna kojarzyć się nam musi także z oczywistą adekwatnością różnorakich ludzkich dokonań nagradzanych za osiąganie znakomitych wyników w różnych dziedzinach życia społeczno-politycznego. Współcześnie, w bardzo wielu dziedzinach, przede wszystkim związanych z uprawianiem sportu zawodowego doświadczamy na co dzień otrzymywania przez zwycięzców konkretnych zawodów wielomilionowych liczonych w milionach $ czy € kwotach nagród, przyprawiających szarego obywatela w lekki zawrót głowy. Tenis, golf czy boks to przykładowe exemplum takowch nagród. Zależność jest prosta jak budowa cepa: im bardziej prestiżowa impreza sportowa, tym „wyższejsza” jest dla laureata nagroda finansowa i nie tylko, bowiem często, dodatkowo nagradzani są luksusowymi samochodami i inszymi dobrami pochodzącymi z tzw. wyższej półki. Paralelnie odnosi się tenże aspekt sprawy związany z felietonową gradacją do innych dziedzin jak np. nauki i przyznawaną corocznie nagrodą Nobla także w milionowym wymiarze.
Oczywistą oczywistością pozostaje zatem aksjomat uznający osiągnięty określony stopień dokonań do możności uzyskania spodziewanych korzyści materialnych. Doznajemy to już wszakże na początkowym etapie naszego jestestwa, czyli żywota. Dołożywszy należytego stopnia przygotowania (gradacji) się do lekcji, klasówki, wypracowania, czy odpowiedzi już w szkole podstawowej możemy uzyskać gradacyjną ocenę paralelną z jakością naszego uczniowskiego przygotowania.
W nieco późniejszym młodzieńczym wieku powodowani organicznymi, amorycznymi hormonami możemy liczyć; w przypadku dołożenia należytych gradacyjnych starań na pozytywny skutek w postaci odwzajemnienia pokładanych w partnerce (rze) naszych tęsknych uczuć i westchnień. Z wymarzonym, fantazyjnie wytęsknionym finałem w tle.
Powyższe spostrzeżenie nie należy jednak adekwatnie odnieść do starych, lubieżnych wyleniałych satyrów (nie satyryków!!) spersonifikowanych m.in. w felietonie z 13.11.2022r pt. POTENCJA. Powyższy tercet takowych amorycznych kreatur można co najwyżej uzupełnić inszym śliniącym się amatorem kobiecych wdzięków doprowadzającym go w ekstazie do dewastacji łoża, a mianowicie z jurnym STEFKIEM od Niesiołów……… tak tak tym od od szczawiu i mirabelek serwowanym młodzieży, a w szczególności zimową porą vide: JURNY STEFAN z 02.11.2022r.
Dynamika naszego codziennego człeczego żywota charakteryzuje się niespotykanym współcześnie zakceleratorowaniem, że użyjemy takowego neologizmu, aleć w pełni zasadnego.
Od dawien dawna celem zilustrowania określonego stopnia potencjalnego, albo też w danym momencie rejestrowanego zagrożenia mamy do czynienia ze znanymi skalami tj: skalą Celsjusza wskazującą temperaturę, skalą Richtera – trzęsienie ziemi, skalą Beauforta – siłę wiatru. To po prostu klasyczne odniesienie się do felietonowego tytułu czyli GRADACJI.
W aktualnych uwarunkowaniach społeczno-politycznym koniecznym jednak się stało personalne odniesienie się do niestety bardzo częstej pojawiającej się skali łgarstw, kłamstw, debilizmu i głupoty w szczególności eksponowanej w me(n)diach mainstreamowych.
Należało zatem, co oczywiste odnieść się do „patrona” takowej skali, której winna być osoba jak najbardziej adekwatna i właściwa, czyli…
BRAFFO, BRAFFO – bingo: to w sposób oczywisty obowiązująca skala TUSSKA!!!
Czy ktuś, cuś, a przede wszystkim ze strony polactwa posiada może odmienne zdanie???
Prosimy o kontakt i rzeczową, a nie inwektywną argumentację!!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
15.11 2022
fot. pixabay
Zostaw komentarz