Donald Tusk w czasie, gdy był premierem uwielbiał wracać na weekend do domu w Trójmieście. Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że wykorzystywał do tego najdroższe środki transportu, czyli samoloty lub helikoptery. Traktował je jak prywatne taksówki, które w piątek transportowały go z Warszawy do Gdańska, a w poniedziałek lub bardzo często we wtorek z Gdańska do Warszawy. Tusk, często wraz z rodziną i znajomymi, latał w ten sposób rządowymi Tu-154, Jak-40, helikopterami lub embraerem grubo ponad 300 razy (dane potwierdza Centrum Informacyjne Rządu). szacunkowy łączny koszt takich przelotów to około 6 milionów złotych. Rządowi funkcjonariusze medialni powinni o tym pamiętać, gdy wypominają Dudzie 11 tys. zł na przeloty z Warszawy do Poznania w czasach, kiedy był posłem na Sejm.