Wciąż stęka, kwęka i najchętniej rozmawiałby tylko o swoich chorobach. W każdej plamce na skórze widzi od razu złośliwy nowotwór, każdy ból diagnozuje, jako objaw śmiertelnej choroby. Zadręcza swoimi chorobami całe otoczenie. Najbardziej jednak dręczy sam siebie…

Hipochondria to dość częste zaburzenie nerwicowe, objawiające się przekonaniem lub strachem, że cierpimy na jakąś poważną chorobę. Hipochondryka nie uspokaja zapewnienie lekarza, że nic poważnego mu nie dolega. Postanawia sprawdzić diagnozę u kolejnego. Zazwyczaj wędruje od lekarza do lekarza. Domaga się nowych badań.  Nawet, gdy wyniki są dobre nie dowierza im, bo przecież lekarze mogą się mylić, a wyniki badań mogły zostać zamienione. Hipochondrycy, to osoby mocno wsłuchujące się w swój organizm. Nawet drobne dolegliwości żołądkowe mogą się nasilić, gdy poświęcamy im zbyt dużo uwagi. Człowiek wpada w błędne koło choroby, bo stres wywołuje kolejne objawy, bóle pleców, przyspieszony oddech, wzrost tętna, biegunkę. Hipochondryk może godzinami wyszukiwać informacji o swoim stanie zdrowia w książkach lekarskich lub w Internecie, swoimi objawami zamęcza rodzinę i sąsiadów. Przejmuje się doniesieniami z telewizji, że choroby mogą łatwo przenosić się z kraju do kraju, że przywożą je turyści, że łatwo zarazić można się w aptece, czy nawet korzystając z bankomatu. Takie osoby mają wybiórczą uwagę i na swój sposób, tłumaczą informacje uzyskane od lekarza czy znalezione w książkach.

Na hipochondrię chorował Henryk Sienkiewicz, Marek Hłasko, Karol Darwin, męczy się z nią Woody Allen.

Z dostępnych danych wynika, że co dwudziesty chory może mieć zaburzenia hipochondryczne. Przyczynia się to znacznie do zwiększenia kosztów leczenia. Przyczyny tej choroby są złożone. Może ją spowodować nagły stres, utrata bardzo bliskiej osoby, rozwód, odejście dzieci z domu a także rekonwalescencja po własnej ciężkiej chorobie. Na hipochondrię mogą cierpieć studenci medycyny, którzy uczą się o różnych schorzeniach, albo widzieli przypadki wielu chorób. Może się do niej przyczynić również postawa lekarzy, ich kolejne błędne diagnozy, zlecanie niepotrzebnych badań, powodujących poczucie zagrożenia. Przyczyn można się też doszukiwać w braku miłości, wówczas choruje się, żeby zwrócić na siebie uwagę, albo w nadopiekuńczych rodzicach, skupionych na zdrowiu dziecka, reagujących na każdy niepokojący sygnał. Wtedy młody człowiek dorastając, sam zaczyna bardzo przejmować się swoim stanem zdrowia, niekiedy uczy się, że dzięki chorobie można zyskać zainteresowanie otoczenia, czy usprawiedliwić porażki w szkole. Starsze osoby mogą uciekać w chorobę z powodu samotności, wtedy mają szansę na większą troskę ze strony dzieci. Trzeba jednak zaznaczyć, że hipochondria nie jest symulowaniem choroby, hipochondrycy są mocno przekonani o tym, że są chorzy, a ich dolegliwości prawdziwe. Niektórzy uważają, że to schorzenie może mieć podłoże biologiczne, bywa podobne do zaburzeń obsesyjnych. Objawy hipochondrii też mają naturę obsesyjną, bo chorzy bez przerwy martwią się swoim stanem zdrowia, ciągle użalają się nad sobą. Mogą dojść do momentu, gdy uważają, że są tak bardzo chorzy, że nie ma już dla nich ratunku.

To, co jednych śmieszy, a innych irytuje, psychologowie określają całkiem poważnie. Hipochondryk doświadcza silnego lęku związanego ze stanem swego zdrowia. Symptomy, których inna osoba nawet by nie zauważyła, on rozpoznaje je, jako zagrożenie życia. Otoczenie hipochondryka często podejrzewa go o manipulację i oszustwo. Ale czy hipochondryk udaje?

Nie, nie jest manipulatorem ani symulantem. Głęboko wierzy w swoje dolegliwości, wiele z nich odczuwa naprawdę. Nadmierne skupienie na ciele wzmaga percepcję bólu, stąd ma prawo czuć się gorzej od innych. Ciało i psychika stanowią niepodzielną całość, dlatego działa tu pewien mechanizm autosugestii. Stan psychiczny hipochondryka rzutuje na jego samopoczucie, a organizm „produkuje” odczucia przypominające symptomy danej choroby. Dlatego oferta dolegliwości, na które skarży się hipochondryk, może być nieskończona.

U lekarza… 

Lekarze bardzo szybko rozpoznają, że mają do czynienia z hipochondrykiem. Zdradza go zachowanie, sposób przedstawiania swojego przypadku (wchodzenie w kompetencje lekarza), silne skupienie na sobie. Lekarz ma poczucie, że pacjent przyszedł nie po to, by poczuć się lepiej, lecz by upewnić się, że jest chory, oczywiście ku swojemu zadowoleniu.

Rodzina…

Bliscy powinni okazywać mu uwagę i zainteresowanie, ale tylko wtedy, gdy nie dotyczy to jego domniemanych chorób. Chodzi o to, by chory nie odnosił korzyści emocjonalnych wynikających z zainteresowania otoczenia jego hipochondrią. Stan niektórych chorych wskutek takich zabiegów może się nawet pogorszyć – będzie to próba zaszantażowania otoczenia. Ważne, by mimo to nie dawać się wciągać w rozmowy na temat jego dolegliwości.

Cyberchondria…

Powszechny dostęp do Internetu wytworzył nową formę hipochondrii, zwaną cyberchondrią. Internet stał się prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat chorób. Z jednej strony popularyzuje wiedzę medyczną (dopowiada to, czego lekarz nie zdążył powiedzieć w gabinecie), ale na nieszczęście wiele portali medycznych przekazuje wiedzę nierzetelną, nieweryfikowaną przez specjalistów i zamiast pomagać, wprowadza jeszcze większą dezinformację.

Najgorszym źródłem wiedzy na temat chorób są fora internetowe. To dla hipochondryka prawdziwa otchłań piekła. Zazwyczaj znajduje tam to, czego poszukuje, czyli potwierdzenie swojego fatalnego stanu zdrowia. Napotkane informacje traktuje wybiórczo, dopatruje się zawsze najczarniejszych scenariuszy. Czasem wystarcza kilka zdań, by upewnił się, że cierpi na poważną, a nawet śmiertelną chorobę. Dobrze, jeśli kolejnym krokiem jest wizyta u specjalisty dla weryfikacji podejrzeń. Niestety, wielu hipochondryków nie ufa lekarzom, bo czują się przez nich nierozumiani i próbują leczyć się na własną rękę.

Jak leczyć hipochondryków?

Leczenie tej choroby nie jest proste, bo mało, który hipochondryk chce uwierzyć w to, że jego zaburzenia mają wyłącznie podłoże psychiczne. Niewiele osób trafia do psychiatrów, leczeniem choroby zajmują się głównie interniści.  Zwracają uwagę na to, że do hipochondryka trzeba podchodzić z dużą delikatnością, trzeba okazać wyrozumiałość, cierpliwość, mieć umiejętność przekonywania. Niektórzy stosują w tym zaburzeniu terapię poznawczo behawioralną, która też przynosi dobre rezultaty. W czasie jej trwania część osób prowadzi dzienniczki, w których zapisują sytuacje nasilające objawy, uczą się rozumieć, co mogło doprowadzić do tego, że tak się czują, jakie mieli dzieciństwo i rodziców, są zachęcani do zrozumienia tego, że ich symptomy nie są tak groźne jak im się wydaje.