Doszliśmy do punktu, w którym już nie chce się komentować polityki krajowej. W jej totalnym zepsuciu i upadku. I w jej endogennym nihiizmie. I jakieś takiej plemiennej wrogości.

Szkoda Polski.

Nie potrafię zrozumieć skąd bierze się ta skłonność do autoanihilacji na korzyść sił zewnętrznych, czyli powtórka z XVIII wieku.

Toniemy w otchłaniach głupich plemiennych walk, nie rozumijąc wyzwań globalnych. Tymczasem Historia dzieje się już poza Europą, nie tylko poza Polską.

Tymczasem Polska trzyma się jak tonący wariat brzytwy Europy, która na naszych oczach tonie.

Nie łodźmy się, Europa już teraz jest przeszłością. Mumia, w której wciąż żyjący, widzą bijące serce.

Gratuluję ich naiwności.

Spójrzcie na wschód i na południe. Tam nie ma dekadentyzmu typowego dla Europy. I nie głupich samobójczych polityk.

Grafika: Satyryczna mapa z 1877 r. Heritage Images / Getty Images