Zapomniane będą wydarzenia i czas ich zdarzenia.

– Panie DyRektorze, przyszedł ten wiodący historyk, co zajmuje się historią najnowszą, ten z Wydziału Badań nad Przeszłością, z Katedry tego co było Niedawno, i chce z panem rozmawiać – powiedziała sekretarka na zastępstwie.

– Ale o czym? – zapytał pan DyRektor przełączając w tym czasie kanały TV i przegryzając kanapki ze smalcem i domowej roboty mielonką. Obok leżała poszatkowana cebula i ogórki kiszone.

– O życiu – odpowiedziała – Tak sam się wyraził.

– O życiu to można mówić w nieskończoność, szkoda życia na takie gadanie, liczy się czyn, konkretny czyn – powiedział DyRektor – niech mu to pani w moim imieniu zakomunikuje, ale nie wpuszcza go do mojego gabinetu, bo właśnie jem i oglądam telewizor.

– Dobrze – odpowiedziała i udała się do poczekalni, w której siedział chudy profesor nerwowo ściskając w ręku jakiś zwitek dokumentów.

– Pan DyRektor nie ma obecnie czasu zważywszy na liczne obowiązki służbowe, ale prosi pana, żeby pan profesor to co ma do powiedzenia, napisał w skrócie na jednej stronie A4. To mu ułatwi przygotowanie do ewentualnej rozmowy z panem. Bo on ma naprawdę niewiele czasu. – zakomunikowała sekretarka zatrudniona na zastępstwo.

– Ale tego nie da się streścić – zaoponował profesor zajmujący się historią najnowszą.

– Przekażę to panu DyRektorowi – oznajmiła sucho sekretarka rutynowo zapytując profesora czy dobrze się czuje.

– Mówi, że tego, co ma do powiedzenia nie da się już bardziej streścić – powiedziała sekretarka DyRektorowi, który właśnie przegryzał cebulę.

– Haha, zaśmiał się DyRektor, wszystko da się streścić do absolutnego minimum, słów nawet nie używając a jedynie mimiki, słaby jednak ten profesor jest – oznajmił DyRektor i polecił zawezwać Pielęgniarza w celu spacyfikowania profesora.

– A czy to jest absolutnie konieczne? – zapytała strwożona pielęgniarka.

– Owszem, to moja ostateczna decyzja. I niech go przeniosą na poziom -2, tam są studia nad przyszłością, tam się zredukuje odpowiednio pod czujnym okiem naszych ekspertów od tego co będzie. – powiedział DyRektor.

– Herbaty, kawy? – zapytała sekretarka profesora sugerując tym samym, że jego audiencja u DyRektora stała się możliwa.

– Czarną kawę bez cukru poproszę – powiedział podziękowawszy profesor.

Gdy dopijał w połowie kawę, w drzwiach pojawił się potężnej budowy pielęgniarz w białym kitlu. – To ten? – zapytał nieco ochrypniętym głosem pielęgniarz.

– Ten, odpowiedziała lekko przygaszona sekretarka czyszcząc w tym czasie ekspres do kawy.

– Idziemy gościu – powiedział pielęgniarz – mocno chwytając za ramię i szyję profesora, który resztką sił starał się dopić kawę, bo sam takiej nie pija, gdyż go na to nie stać.

– Ale dlaczego? – zapytał wyraźnie zaskoczony profesor.

– Dla tego, żebyśmy patrzyli do przodu, a nie do tyłu. Posiedzi pan dwa miesiące na -2 i wszystko tam panu wytłumaczą. Przede wszystkim skorygują pana fałszywe myślenie o czasie, o wydarzeniach, ludziach i czynach. Taką mamy tutaj w zakładzie procedurę.

O chudym profesorze już później nikt nie słyszał. Podobno zamienił się w łosia i przebywał w okolicznej puszczy.

Obraz Vinson Tan ( 楊 祖 武 ) z Pixabay