I pomyśleć, że to było za życia osoby, która jeszcze żyje. Czyli nie w prehistorii. Dokładnie 58 lat temu. Zawiadomiłam rodzine w Kanadzie, że wychodze za mąż.
Ciocia wysłała mi pocztą ekspressową podręcznik dla panien młodych. Pięknie wydany, na lśniącym papierze (w Polsce rzadkość), dość gruby, po angielsku. Ale czego przyszła panna mloda nie zrobi dla swego przyszłego małżeńskiego szczęścia.
Przypomniałam sobie wszystkie słówka z lekcji angielskiego w szkole sredniej i na lektoracie oraz z kursu w Empiku z panem Stefanem Garczyńskim, oblozylam się slownikami angielsko polskimi i zaczęłam studia. No, bo chciałam wiedziec nie tylko jak byc szczęśliwa narzeczona, ale i przez nastepne 50 lat (57 nie brałam w ogóle pod uwage; nie sadziłam, ze ludzie az tak dlugo zyja) szczęsliwa zona szczęśliwego meza.
Przeczytałam starannie od deski do deski. Obejrzałam wszystkie pekne i kolorowe zdjecia. Dziw, ze dzis juz nikomu nie potrzebne takie kompendium małżeńskiej wiedzy. Moze -po części dlatego – małżęństwa rozpadaja sie teraz tak szybko i cżęsto z byle powodu, a czasem zanim uplynie miesiąc miodowy.
Najpierw z rumieńcami panieńskiego wstydu (jak dzięcięcina ), ale i panieńskiej ciekawosci dowiedziałam się o tym, co mnie czeka podczas nocy poslubnej. Podrecznik podpowiadał , że pozyteczna jest „dobrze ciepła kapiel” lub „nasiadówka” oraz kieliszek nie żadnego tam szampana, czy wina, ale mocnej wódki. Ostatecznie – nie zaszkodzą i dwa kieliszki. . A potem nalezało (cytuje podrecznik) zamknąc oczy, nabrac powietrza w pluca i zdac sie na doswiadczenie (lub brak doswiadczenia) małzonka.
Przestrzegano zarazem, zeby w razie braku „trzęsienia ziemi”, tak pieknie i barwnie opisywanego przez Hemingwaya w „Komu bije dzwon” nie dac w zaden sposób dać małzonkowi do zrozumienia, ze z wulkanem (Wulkanem) niewiele ma współnego. Wrecz przeciwnie – nalzało okazywać zachwyt – obojetnie , czy i co z z tym „trzesieniem ziemi” bylo.
Piekne i bardzo interesujace były zdjecia sukien slubnych z filozofia tychże. Przedtem nie wiedziałam, ze suknie maja jakakolwiek filozofię. Ale podobno miały. A wiec żadnych balowosci, czyli dekoltów, wycięc ,rozcięc. Biała suknia, zalozona przez niewinna panne (czyli autentyczna panne) mloda miała podkreslać owo jej niewinne panieństwo.
Ciag dalszy (o ile kogos zaciekawil wstep) po podaniu obiadu Fizykowi, bo o podawaniu obiadów małzonkowi, takze po przezyciu z nim ponad 50 lat, tez tam było.
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz