Wszyscy mówią o „uchodźcach”. Nawet politycy przeciwni ich przyjmowaniu. Daliśmy sobie wrzucić ten termin zapominając o jego prawdziwym znaczeniu.

Przypominam, że tu nie chodzi o „uchodźców”, ale o ludzi ich udających i przejmujących konotacje rzeczownika „uchodźca”. Są to najeźdźcy, bądź „emigranci zarobkowi”. Jeśli zastąpimy znaczenia, to i naszych obywateli, którzy pracują na Zachodzie musimy nazwać „uchodźcami”, a to nie jest prawdą.

Ściema trwa nadal. Tym razem autorytet duchowny czyli ojciec Gużyński w TVN 24 sugeruje, że każdy kto nie chce przyjąć przybyszy nie jest człowiekiem i egoista. To w skrócie. Znowu rzeczownik „uchodźcy”, nawet w ustach krytykowanego przez gości Faktów po Faktach ministra Błaszczaka. To nadużycie. Również ze strony zakonnika. To, co nazywane jest „przyjęciem uchodźców” i określane jako „wartość” jest operacją ekonomiczną, która ma nas wykorzystać, a nie autorów tej operacji.

To, co teraz w telewizji robi ojciec Gurzyński jest świństwem wobec wszystkich nas. Nie można porównywać obecnej sytuacji z sytuacją Żydów w Generalnej Guberni. To wynika z jego wypowiedzi. Duchowny popełnia jeden z podstawowych grzechów – grzech pychy, gdyż uznaje, że tylko on ma rację, a wątpliwości ludzi uznaje za sprzeczne z ich wiarą. Dzisiejsza sytuacja nie jest „sprawdzianem wiary”, a grą polityczną.

Mnie w tym przypadku łatwiej, bo nie należę do żadnego kościoła i nie muszę być lojalny wobec instytucji. Zawsze pomogę każdemu potrzebującemu i nie będę patrzył na wiarę, rasę i kolor, ale nie pozwolę wykorzystywać tragedii ludzi do konkretnych interesów „expressed in dolar and cents”.

Dlaczego oni nie potrafią dyskutować z ludźmi o innych poglądach, lecz skreślają ich a priori? Może dlatego tak bronią Islamu, bo tam jest podobnie.

Nigdy nie sądziłem, że film Bunuela z roku 1961 pod tytułem „Viridiana” będzie aż tak aktualny dziś, ale wystąpienie osoby duchownej, Dominikanina, ojca Gużyńskiego w TVN24 przypomniał mi o tym natychmiast.

Zachód konsekwentnie głaszcze Islam i muzułmanów, karze „swoich” za słowa krytyki wobec tej ideologii oraz zapewnia, że większość wyznawców Mahometa to dobrzy ludzie. I co? Głowę w piasek schowali, a tamci kopią w to co wystaje, a gdy głowę wyciągną to im ją ucinają. Kobiety zaś, przyjazne i otwarte, ubogacają na siłę.

Czy autor tej bzdury nie rozumie, że jesteśmy w sytuacji żołnierzy na którymkolwiek froncie II wojny światowej. Żołnierz w okopie miał się zastanawiać, który Niemiec jest zły, a który dobry? Na to przyszedł czas potem, choć i wtedy okazało się, że ci dobrzy na ogół zginęli.

Jeśli ktoś tu grozi, to autor tekstu z linku, a nie żadne z nas.