Nie wiem czy Paweł Kukiz wychodząc z propozycją poprowadzenia debaty między Bronisławem Komorowskim i Andrzejem Dudą w Hali Widowiskowo-Sportowej w Lubinie miał świadomość, że założył B. Komorowskiemu nelsona i tym nelsonem może go udusić. B. Komorowski jak i jego sztab wyborczy natychmiast zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Jeżeli doszłoby do tej debaty w formule, w której zwykli wyborcy będą mogli zadawać pytania rozliczeniowe dotyczące mijającej kadencji oraz pytać o wizję przyszłości Polski, to może się ona na oczach milionów Polaków skończyć ciężkim nokautem dla prezydenta.

Jeżeli nie przyjmie propozycji, potwierdzi, że unika spotkań z wyborcami, a zarazem podważy zaufanie do siebie nawet tych, którzy na niego głosowali, bo dotrze do nich, że wszystko, co mówił podczas kampanii to gigantyczna ściema, że dla reelekcji gotów jest krzyczeć nawet „precz z Komorowskim”. Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw zdecydowali, że mniejszym złem będzie niedopuszczenie do takiej debaty, dlatego oficjalnie została podana informacja, że prezydent nie weźmie w niej udziału. By ratować sytuację, zatrzeć złe wrażenie, a tym samym zminimalizować spadek poparcia, B. Komorowski zaprosił P. Kukiza do Pałacu Prezydenckiego.

B. Komorowski podczas swojej prezydentury spotykał się tylko z ludźmi sukcesu, tymi, którym się powiodło. Nie umie rozmawiać z innymi. Ucieka od trudnych tematów (służba zdrowia, górnictwo, rolnictwo). Ma być miło, łatwo i przyjemnie. Dzięki medialnej propagandzie uwierzył, że ponad 70 % społeczeństwa nie tylko mu ufa, ale kocha, jest niezastąpiony, dlatego wybory, to taka formalność, podczas której nie trzeba nic robić. Wystarczy od czasu do czasu pokazać się w środkach przekazu i druga kadencja jest oczywistością. Dziś sprawia wrażenie człowieka obrażonego na to, że ponownie musi być wybierany i walczyć o głosy. Powinno być tak, że raz wybrany prezydent (oczywiście B. Komorowski), jest nim nie tylko dożywotnio, ale prezydentura powinna być dziedziczna. Walczenie o głosy to takie upokarzające, żałosne, niegodne głowy państwa. Spotykanie się „chamami”, którzy nie mają szacunku do osoby i wytykają nie tylko popełnione gafy, ale bredzą coś o bezrobociu, biedzie, emigracji, a więc o problemach abstrakcyjnych w Belwederze.
Ludzie zajmujący się PR przekonują go, by w tych ostatnich dniach kampanii uwiódł niezdecydowanych wyborców. Jak to uwodzenie wygląda w jego wykonaniu mogliśmy się przekonać:

– 11 bm., gdy nagle okazało się, że od zawsze był za JOW,
– 12 bm., gdy podczas spaceru po Warszawie i spotkań z przypadkowymi warszawiakami, podszedł do niego licealista i zapytał jak można przy zarobkach dwóch tysięcy złotych kupić mieszkanie, ten mu poradził „znaleźć nową, lepsza pracę i wziąć kredyt”, (Maria Antonia, kiedy usłyszała, że lud nie ma chleba, odpowiedziała: „Niech jedzą ciastka”).
– 13 bm., gdy podczas spaceru interweniował telefonicznie w sprawie niepełnosprawnej. Na koniec zaprosił kobietę do Pałacu Prezydenckiego. A co z pozostałymi osobami niepełnosprawnymi?

Parasol ochronny, jakim otoczony został pan B. Komorowski przez media od początku prezydentury spowodował, że w chwilach bezpośredniego spotkania nawet ze zwykłym obywatelem zadającym trudne pytania powodują gubienie się i agresywną reakcje. Poza tym nie widzę, by starający się o reelekcję prezydent miał inną wizję prezydentury od tej, jaką znamy. Jeżeli po raz drugi zasiądzie w Belwederze, to prezydentura nadal będzie polegała na „bujaniu się w fotelu”, a w przypadku wygrania parlamentarnych wyborów przez PO podpisywaniu wszystkich ustaw z automatu.
Z kolei A. Duda przyjął propozycję P. Kukiza natychmiast, ponieważ znakomicie czuje się wśród ludzi, zna ich problemy i nie boi się nawet najtrudniejszych pytań. Od chwili startu w wyborach prezydenckich, dziennikarze prorządowych mediów swoimi pytaniami rozciągali go na wszystkie sposoby, nie było tematów tabu ani litości. Dzięki temu pan A. Duda nie tylko do każdego spotkania starannie się przygotowywał, ale i uodpornił na ataki. Już nie raz pokazał, że mało jest pytań, które mogą go zaskoczyć. Jeżeli zostanie prezydentem, to ma wizję prezydentury i wie, co będzie robił dla Polaków i Polski.
Uważam, że czas na zmiany. Głosujmy za zmianami. Głosujmy na Andrzeja Dudę.