Krótkie przypomnienie najnowszej historii Polski, najwyraźniej skazanej na zapomnienie przez dzisiejszą opozycję.

uid_ee738ca9f77adda2b65197eb11c3d2851438609585089_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355

Media publiczne są teraz w całości w rękach opozycji, dlatego Platforma już przygotowuje zmiany w prawie medialnym – pisze „Gazeta Wyborcza”.

Projekt nowelizacji ustawy medialnej zmieniającej rolę Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji mamy już gotowy – mówi gazecie Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO, wiceszefowa sejmowej komisji kultury. – To pierwszy krok do zmian w mediach publicznych. Nowelizacja umożliwiałaby zmianę rad nadzorczych w mediach przed końcem kadencji. Chcemy media publiczne i pracujących tam dziennikarzy wyzwolić spod wpływu partii politycznych. Platforma od lat opowiada się za likwidacją KRRiT, ale ponieważ rada jest wpisana w konstytucję, można to zrobić po zmianie ustawy zasadniczej. Dlatego PO chce na razie przekazać kompetencje KRRiT do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. – Rada byłaby w tej sytuacji ciałem o charakterze rady programowej – mówi Śledzińska-Katarasińska. – Bez limuzyn, gabinetów politycznych, ministerialnych tytułów i ministerialnych pensji. Obowiązywałyby tylko diety za posiedzenie. Radę wybierałby prezydent, Sejm i Senat, ale obligatoryjnie spośród kandydatów zgłoszonych przez środowiska twórcze i naukowe. Ta nowa Rada wybrałaby nowe władze mediów publicznych – rady nadzorcze, a te zarządy. Nowa Krajowa Rada mogłaby zacząć funkcjonować na początku 2008 r., a to oznacza, że nowe władze mediów publicznych mogłyby zostać wybrane w pierwszej połowie przyszłego roku.

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/platforma-bierze-sie-za-media,38003.html

ceee4ba6-a6e3-4769-8601-897a12f51d91

O pieniądzach, zarabianych przez członków KRRiT pisał w 2011 roku jej ówczesny przewodniczący Jan Dworak:

Chciałbym również poinformować, że nieprawdziwe są podawane przez Posła Pawła Poncyljusza informacje o zarobkach członków Krajowej Rady i Radiofonii. Mogę Pana zapewnić także w imieniu innych członków KRRiT, że nie zarabiamy po 25 tysięcy złotych, ale średnio 13 tys. zł miesięcznie czyli o połowę mniej niż Pan twierdzi. Łatwo to sprawdzić, bo podstawą prawną do wypłacania wynagrodzeń dla członków KRRiT jest ustawa z dnia 31 lipca 1981 r. o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (Dz. U. Nr 20, poz. 101). Na podstawie w/w przepisów miesięczne wynagrodzenie Przewodniczącego i Członków KRRiT ustala się w wysokości wynagrodzenia przysługującego tym osobom w grudniu 2008 r., czyli na niezmienionym poziomie od 2008 r.
(11 marca 2011 r.)

Zdaniem judeosceptycznej w Marcu 1968 r. publicystki „Głosu Robotniczego”* (organ KW PZPR w Łodzi) członkowie KRRiT nie będą mieli pensji ministerialnych.
Popatrzmy więc, jak wynagrodzenia ministerialne kształtowały się w 2013 roku:

Miesięczne wynagrodzenie ministrów w 2013 r. wraz z dodatkiem funkcyjnym powinno sięgać 12 541 zł.

Ministrowie mogą też liczyć na dodatek za wysługę lat, który po pięciu latach wynosi 5% wynagrodzenia zasadniczego i wzrasta o 1% każdego roku (nie może jednak przekroczyć 20% wynagrodzenia zasadniczego, w praktyce minister może liczyć maksymalnie na niewiele ponad 2 tys. zł z tego tytułu). Jeszcze więcej zarobią ci, którzy oprócz teki ministra piastują urząd posła lub senatora.

http://www.regiopraca.pl/portal/rynek-pracy/zarobki/ile-zarabiaja-ministrowie-pensje-na-poziomie-menedzerow-sredniego-szczebla

Tak więc zarobki członków KRRiT już w 2008 r. spełniały kryteria ministerialne o 5 lat późniejsze!

Pani wielokadencyjna poseł, ongiś judeosceptyczna komunistyczna dziennikarka, PO prostu łgała w żywe oczy.

O rozmiarze dokonanych wówczas czystek świadczy m.in. raport NIK n/t Polskiego Radia:

W wyniku zwolnień grupowych w 2007 r. rozwiązano stosunek pracy z 265 osobami, z czego największe grupy zawodowe stanowili: dziennikarze (zwolniono 79 osób, 17% zatrudnionych w tej grupie) (…).

Dzisiaj natomiast, po 8 latach neopropagandy sukcesu i bezustannego opluwania opozycji przez media zwane publicznymi, zwolniono, lub też sami złożyli rezygnację, aż 65 osób. We wszystkich mediach, nie tylko w radiu.

BlumsztajnTymczasem Seweryn Blumsztajn, który pierdział ostentacyjnie w stronę zwalnianych dziennikarzy w 2007 i 2008 roku nagle zaczyna wykrzykiwać sznapsfalsetem oburzenie:

– To jest czystka polityczna. PiS wyrzuca wrogów i robi swoje własne media!

Przy czym uruchamia kanapowo-wyborcze dziwadło, zwane szumnie „Towarzystwem Dziennikarskim”, aby informowało o krzywdzie, jaka spotkała jego kumpli. Pewnie również i Lisa, który nagle przestał być najlepiej zarabiającym za minutę programu dziennikarzem na świecie.
Najwyraźniej dziadusiowi od „pierdolenia” w głowie coś przeskoczyło i uważa, że w Polsce szaleje stan wojenny.

A to przecież jedynie operacja odcinania od koryta. 😉

 

Drobny zabieg, w efekcie jednak mający zwrócić nam Polskę.

29.02 2016

________________________________________________________
* Poza krytyką wystąpień studenckich w czasie wydarzeń marcowych 1968 r. pani redaktor Śledzińska postanowiła wówczas także rozprawić się z innym wskazanym przez towarzysza Gomułkę zagrożeniem dla PRL – syjonizmem! 9 i 11 maja 1968 r. w numerach 110 i 112 „Dziennika Łódzkiego” ukazał się dwuczęściowy artykuł red. Śledzińskiej pod tytułem: „Tym, którzy zapomnieli” z podtytułem „Syjonizm – aktywność i bierność”.
(Internet)