Na wschodniej granicy Polski, szczególnie z Białorusią, mamy do czynienia z hybrydowym atakiem migracyjnym. Reżim Łukaszenki wspólnie z Rosją cynicznie wykorzystuje migrantów z Azji i Afryki jako żywe narzędzia destabilizacji, przerzucając ich pod naszą granicę w sposób zorganizowany. To nie są spontaniczne próby ucieczki przed wojną — to celowa operacja, mająca na celu wywołanie chaosu, presji na służby graniczne i w dłuższej perspektywie — osłabienie państwa polskiego. Zapora na granicy nie jest fanaberią a koniecznością.
Z kolei na zachodniej granicy, sytuacja wygląda inaczej, ale jest nie mniej oburzająca. Niemcy regularnie zawracają do Polski migrantów, których nie chcą u siebie. Tyle że większość tych osób nie dostała się do Unii przez Polskę, a przez Włochy, Grecję czy Hiszpanię. Niemiecka polityka „przerzucania problemu” do Polski to hipokryzja w najczystszej postaci – z jednej strony moralizują o wartościach europejskich, a z drugiej pozbywają się migrantów kosztem bezpieczeństwa i interesów sąsiadów.
Dziś jesteśmy między młotem a kowadłem: na wschodzie nacisk ze strony reżimów autorytarnych, a na zachodzie – ciche, wygodne pozbywanie się problemu przez tych, którzy wcześniej otwierali granice na oścież. Czas to nazwać po imieniu: Polska nie może być ani buforem, ani śmietnikiem Europy.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz