Wszyscy zatroskani stanem oświaty w Polsce,
Piszę ogólnie, bo obserwuję spore zainteresowanie polską szkoła, wywołane wyjątkowym podręcznikiem… HiT! Po prostu hit!
To, że nie jest to podręcznik, chyba już zostało udowodnione. To, że jest zbiorem wcześniej głoszonych i publikowanych osobistych poglądów – też. To, że każdy ma prawo „głosić” – również. Pozostaje jedynie pytanie: Czy powinien w podręczniku szkolnym?
Dla dużej części – NIE! Są jednak i tacy, którzy nie widzą w tym nic złego… Przeciwnie, traktują to, jak misję, bo krucjata trwa…
Informować trzeba. Minister dopuścił do użytku szkolnego podręcznik, ale to nie on wybiera, to nie on opiniuje go w konkretnej szkole, to nie on ustala każdego roku zestaw podręczników. Może dopuścić nawet największe gnioty (choć nie powinien), ale to:
– „zespół Nauczycieli” przedstawia Dyrektorowi wybrany podręcznik,
– Rada Pedagogiczna opiniuje,
– Rada Rodziców opiniuje,
– Dyrektor ustala zestaw podręczników i ogłasza go każdego roku.
Czy ten „HiT” będzie podręcznikiem w konkretnej szkole, zależy od tego, jak do treści, które niesie, podchodzi konkretne środowisko i konretni Nauczyciele, bo to Oni coś Dyrektorowi „przedstawią” lub „nie przedstawią”. Nie ma obowiązku korzystania z podręcznika, dlatego Nauczyciel nie musi wybrać „gotowca”. Będzie musiał wykazać się jedynie większą kreatywnością w przygotowaniu zajęć, ale to chyba niewielka cena za wolność, której nawet podstawa programowa nie ogranicza tak, jak quasi podręcznik…
Tak więc, polska szkoła Nauczycielem i Rodzicami stoi!
Jeśli „zespół Nauczycieli” nie przedstawi”, to sprawy nie ma. Nauczyciele mają takie prawo.
Jeśli przedstawi, a Rada Pedagogiczna zaopiniuje negatywnie, to Dyrektor ma już wskazówkę.
Jeśli przedstawi, a Rada Rodziców zaopiniuje negatywnie, to Dyrektor wie, co to oznacza.
Jeśli opinie będą pozytywne, trudno Mu będzie podjąć decyzję wbrew Nauczycielom i Rodzicom, ale to będzie oznaczać, że środowisku, w którym funkcjonuje szkoła, odpowiadają głoszone treści… Cóż, mają takie prawo, które wspiera obecna polityka rządu…
Jeśli opinie będą rozbieżne? Dyrektor zdecyduje.
Wszystko zatem w rękach mądrych „dołów”, bo „góra” brnie w urojoną krucjatę…
Kończąc pragnę przestrzec „górę” przed pomysłem „urządowienia” kontrowersyjnego „podręcznika”. Znając mechanizmy działania, nie trudno przewidzieć, że coś takiego wcześniej czy później urodzi się w którejś władczej głowie…
Kiedyś już polską szkołę uraczono „podręcznikiem rządowym”. Pamiętacie? Rok 2014/2015 i miliony części rządowego podręcznika, który zagościł w klasach pierwszych szkoły podstawowej. „Nasz Elementarz”. Potem była „Nasza Szkoła” do klasy drugiej i trzeciej. I… szara strefa… Nauczyciele nie chcieli pracować z tym podręcznikiem. Nie dlatego, że był „najgorszy” (Pani Lorek pisała naprawdę wartościowe podręczniki). Był odrzucony, bo był narzucony przez władzę… Kazali, przysłali, to mieliśmy w szkole… Nauczyciele często pracowali po swojemu… Co się stało z „podręcznikiem rządowym”? Teoretycznie – już go nie mamy na stanie biblioteki… Praktycznie – nie mamy serca wyrzucać na makulaturę książek – wykorzystujemy do zajęć indywidualnych…
Tamten „rządowy” był jednak podręcznikiem, ten obecny hit, ma problem z zakwalifikowaniem.
W takich momentach znowu powraca potrzeba wykrzyczenia apelu – Uwolnijmy polską szkołę od partyjnych wpływów raz na zawsze! Historia pokazuje, że każda władza miesza w oświacie na swoją modlę, a my, jak zakładnicy chorego systemu, staramy się nie rozbić głowy spadając na dno beznadziei… Ile jeszcze? Jak długo jeszcze?
Drodzy Nauczyciele, Koleżanki i Koledzy pracujący w szkołach ponadpodstawowych,
Macie wątpliwości? Nie chcecie? Miejcie odwagę i skorzystajcie z Waszych praw. Nie mamy ich za wiele… Wybór podręcznika lub rezygnacja z niego, to jedno z ostatnich…
Większość Rodziców będzie Wam wdzięczna – 50,00 zł mniej na podręczniki po blisko ośmiu latach wszystkiego ”za darmo”, przyjmą z zadowoleniem…
Już zupełnie na koniec. Trochę mi przykro, że Wydawnictwo Biały Kruk uwierzyło w tę misję. Mam na półce wiele wartościowych książek… Kilka lat temu w dwóch numerach miesięcznika opublikowana została obszerna rozmowa z trojgiem Dyrektorów krakowskich szkół. To było przed planowaną reformą… Byłam jednym z nich… No cóż…
Artykuł opublikowano na blogu osobistym TUTAJ.
Autor: Jolanta Gajęcka
Urodziła się w 1970 roku w Krakowie. Kandydatka Kukiz’15. Ukończyła Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie. Początkowo pracowała jako pedagog, później zajęła się administracją. Obecnie jest dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 2 im. św. Wojciecha w Krakowie.
Zostaw komentarz