BBC o tym, że utrata pracy przestaje być tematem tabu i powodem do wstydu.

Jako człowiek, który 10 lat temu przeżył prawie rok bezrobocia (serdeczne pozdrowienia dla „kolegów” z MSZ i okolic MSZ) wiem jak ciężko jest, szczególnie jeśli miało się jakaś pozycję zawodową, powiedzieć na głos, że się nie ma pracy i jak prawie przez gardło nie przechodzi powiedzenie, że nie ma się z czego żyć. W moim wypadku to swoją drogą zabawne. Mnie otóż wykończyli za czasów PO ci sami ludzie, którzy teraz – tyle, że obecnie w imieniu PiS – wykańczają innych. Tak się zastanawiam jak wy sobie robaczki dacie radę, jak któregoś pięknego dnia to wy będziecie musieli szukać pracy. Bo coś mi podpowiada, że jak się ma tylu wrogów, to z czasem będziecie musieli.

Transfer ze służenia PO do nadskakiwania PiS może i był możliwy, ale to jest bilet w jedną stronę i żadne, nawet dwu lub trzyliterowe plecy tym razem nie pomogą. A lata lecą. Rynek zaś dla ca. 50 letnich i 60 letnich b. urzędników jest bezwzględny.

Czytaj więcej.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).