Osobiście uważam, że od lat okres przedwyborczy wprowadza największy chaos w życie każdego z nas. Widząc zachowanie kandydatów trudno pojąć, o co im chodzi. Padają obietnice bez pokrycia. Czcze przekazy można przyjmować z przymrużeniem oka. Trudno jednak słuchać słów pogardy, ziejącej wręcz nienawiści jednych wobec drugich.

Przekonanie, że pandemia w jakiś sposób wpłynęła na wzmocnienie wzajemnego szacunku poległo.
Wrócił ogromny podział społeczny. Płynie szambo w potoku słów kandydatów, jak i ich sympatyków. Poddajemy się i wciągamy jak dzieci w osobiste rozgrywki osób mających „parcie do władzy”. Dialog, spokojna wymiana argumentów nie ma już prawa bytu. Wiece przypominają wrestling, reżyserowane widowisko, na którym wszystkie chwyty są dozwolone.

Scena polityczna w tym czasie zamienia się w ring. Podzielone społeczeństwo staje się agresywne wobec siebie kibicując swojemu zawodnikowi. Kandydaci zapominają, że przykład idzie z góry. Wrzeszczy jeden, wrzeszczą inni. Przecież tak trzeba. Wyskakują niczym postać z bajki o Shreku; ja, ja, ja jestem najlepszy!

Słysząc wypowiedzi jednego z nich zwyczajnie mdli mnie. Człowiek, jednostka, najsłabsi są dla mnie priorytetem – krzyczy. Mam kilka tomów pism błagalnych wręcz o zmiany zapisów Ustawy o emeryturach i rentach, które nie wspierają, a niszczą człowieka chorego. Pisałam w imieniu tysięcy Polaków apele o objęcie ochroną ludzi, których chore prawo odrzuca do pobocza. Zwrotne odpowiedzi szokowały. Z biura tego, który chyba psychiczną metamorfozę przeszedł otrzymywałam wskazówki, że można wystąpić do opieki społecznej o jednorazowy zasiłek celowy. Prosiłam, żeby nie tylko mnie, ale tysiącom dzieci pozbawionych renty po zmarłym rodzicu powiedział to prosto w oczy. Zamilkł.

Wielu „ pomocnych” parlamentarzystów nie potwierdzało odbioru, odczytu wiadomości. Totalna ignorancja godności swoich obywateli, często wyborców kandydata.

Zanim obrazisz się na znajomego, członka rodziny, bo ma innego faworyta – pomyśl, czy warto. Oni sobie wszyscy poradzą bez względu na wynik wyborów. Ty możesz w tej dzikiej rywalizacji stracić kontakt z bliską osobą, która naprawdę Ciebie wspierała wprost w trudnych chwilach życia.

Czy Twój faworyt wesprze Ciebie? – wątpię. Chciałoby się krzyknąć – litości dla szarych ludzi.
Nie warto. I tak nie usłyszą.

Zdrowia i spokoju Wam życzę.