Niby nic, a znaczy wiele …….. a nawet bardzo, bardzo wiele, albowiem zastosowany tytuł; to wręcz swoista „bomba atomowa”. Beata Kozidrak wykonywała takiż utwór wokalny o „nic niby znaczeniu”; jednakże wzmiankowana „bomba atomowa” odnosi się odmiennej kwestii, a mianowicie do użytkowanego od wieków instrumentarium „służbistowskiego”.

Dla osób niezorientowanych w działaniach bezpieczniackich organów należy się drobne wyjaśnionko – tytułowa rzeczownikowa koniunkcja odnosi się bowiem do permanentnego, zorganizowanego niezwykle skutecznie i wielekroć zweryfikowanie oddziaływania na osobnika (- czkę, także to definicja tow. S. Spurek – córuni aktywisty z KW PZPR Kielce). Jest i pozostaje oczywistą oczywistością fakt, że sprawując określoną władzę, czy to absolutną, dyktatorską, demokratyczną, a nawet dalece liberalną, jej organy posiadać winny stosowną wiedzę o nastrojach społecznych, a także oczekiwaniach tejże społeczności wobec tychże organów.

Zawszeć w tym celu rolę znakomitego supportu odgrywały tajne służby, będące przy okazji znaczącą częścią sensu largo funkcjonującego aparatu bezpieczeństwa państwa czyli synonimicznie definiowanego aparatu bezwzględnego przymusu.

Dążąc do uzyskiwania jak najszerszego zakresu potrzebnych do skutecznego sprawowania władzy informacji; jej funkcjonująca w sposób tajny, czyli zakonspirowany „bezpieka” zmuszona była do jej uzyskiwania od osób związanych z każdą dziedziną społecznej aktywności. Wymagało to rzecz jasna zatrudniania różnego rodzaju specjalistów znakomicie odnajdujących się w zagadnieniach socjologicznych, psychologicznych czy prawnych. Z uwagi na specyfikę tej służby; koniecznym i wymaganym od kandydatów do pracy w „bezpiece” były takie swoiste „predyspozycje” jak brak etyki, sumienia oraz „sztywnego kręgosłupa” moralnego. Obowiązywało za to bezwzględne posłuszeństwo wobec bezpośredniego szefostwa w pełni akceptujące nawet tak odrażające sytuacje jak. np. tajne egzekucje.

Przykład zabójstwa w Krakowie studenta S. Pyjasa czy słynne porwanie i okrutne morderstwo bł. Jerzego Popiełuszki (zwane też mordem założycielskim) były tylko czubkiem góry lodowej.

W czasach bezpośrednich po zakończeniu II wojny światowej poprzedniczka SB, czyli ubecja (UBP) wielekroć takich haniebnych czynów się dopuszczała.

No, cóż – komuchy już tak po prostu to we krwi mają. Zamiast totalnej pogardy i oczekiwanego ostracyzmu ich potomkowie czyli dinozaury neokomuny pławią się w materialnych np. brukselkowych luksusach jako beneficjanci przemian społeczno-gospodarczych po 1989r.

Niezwykle pomocną dłoń dla balcerków, cimoszków, millerkow i wielu, wielu innym z tej podłej czeredy podał rzekomy opozycjonista PRL-u czyli Grzesiu Dyndała z Schetyna forując te typy na listach spodlonej partyi PeŁo.

To wielce zastanawiający fakt, ale …….. nie w kontekście felietonowego tytułu.

Jakimi kompromatami ta zbydlęcona komusza hołota posłużyła się, aby Dyndała postąpił tak jak postąpił, bo przecież nie ot tak sobie z dobrego serca?

Uzupełnijmy zatem znaczenie kasy, korka i rozporka odnosząc się po prostu do zwykłych ludzkich słabości związanych z chęcią używania życia w sposób ponad standardowy.

Fenicjanie wprawdzie wynaleźli piniondze, ale jak na gusta prawie każdego – zdecydowanie mało ich wynaleźli, korek kojarzy się z butelczynami różnego rodzaju trunków, a kto… nie lubi wypić???

Rozporek – to co oczywista część nazwijmy to garderoby, a konkretnie spodni służąca do zapinania oraz rozpinania w szczególnie w uzasadnionych wypadkach np. służąc jako tzw. pogotowie seksualne, ale przy tym nie zdając sobie sprawy, że tenże lubieżny akt jest filmowany przez oficera prowadzącego.

Każdego (no prawie każdego…) można kupić do realizacji celów sponsora, pytanko …….. a za ile?????

Jedni koneserzy trunków są właścicielami łba nie od parady tzn. mogą bez wpadnięcia w stan pijackiej ekstazy spożyć spory „litraż”, inni wręcz przeciwnie.

Alkohol jednak ma specyficzną „zaletę” pozwalającą na rozwiązywanie języków; co w konsekwencji przekłada się na źródło prawie darmowej dyskretnej informacji potrzebnej na sporządzanie przez bezpiekę stosownych raportów.

Zatem; chyba wszystko jasne, że kasa, korek i rozporek pełnią wielce użyteczną rolę dla służb zainteresowanych otrzymywaniem informacji, bez używania tych narzędzi; trudnych do uzyskania.

Ponadto nie tylko w sposób pasywny „służbiści” oczekują na uzyskanie potrzebnych im informacji. W wielu bowiem wypadkach służby aktywnie działając tzn. nie dając żadnej możliwości określonemu delikwentowi wyrażenia odmowy zdobycia informacji; w/w zestawem skutecznie zachęcają lub bezwzględnie nimi szantażując oczekiwaną informację uzyskują. Sytuacją idealną dla „służbistów” jest możność łącznego, komplementarnego skorzystania z tych użytkowych narzędzi. Jednak nawet pojedyncza możność ich wykorzystania np. „igraszkowych”, amorycznych filmików pozwala uzyskać wysoki stopień zdyscyplinowania niesfornego delikwenta, który miałby poroniony wręcz pomysł „urwania się ze smyczy” swojemu oficerowi prowadzącemu.

Wszak publikacja takiego materiału filmowego np. przełożonemu, czy ufnej połowicy prowadzić może z całą pewnością do daleko idących negatywnych rezultatów. Taki filmik to po prostu znakomita uzda, względnie lejce; odnosząc się w tym miejscu do końskiej uprzęży pozwalającej skutecznie sterować wierzchowcem, a nawet QNIEM Giertychem.

Diaboliczny rozporkowy system zasadza się także na w wielu wypadkach egotycznej męskiej ułomności. „Służbiści” niejednokrotnie dawali dowody na łatwość z jaką „kogucia męskość”, lecz posunięta w leciech; pobudzona postacią urokliwego młodego kobiecego ciała po prostu poddawana zostawała z całą premedytacją swoistej tresurze, czy seksualnemu terrorowi.

Klasycznym przykładem męskiej naiwności i całkowitego wręcz zaślepienia była postać znakomitego historycznego pisarza Pawła Jasienicy m.in. autora Polski Piastów i Polski Jagiellonów. To jego pseudonim, albowiem w rzeczywistości nazywał się Leon Beynar. W 1965r, gdy niespodziewanie zmarła żona pisarza Służba Bezpieczeństwa posiadając zdobyte wcześniej za pomocą właśnie metody kasa, korek i rozporek inklinacje Jasienicy do damskich powabów w tzw. stosownym momencie „podstawiła” mu osobę będącej jej agentką, aby ten wykazał chęć zbliżenia się z nią. Do tegoż zbliżenia i to nawet dalekosiężnego w rzeczywistości doszło, albowiem ta agentka tj. Zofia Darowska (primo voto: Zofia O`Bretenny) została w grudniu 1969r ślubną małżonką P. Jasienicy !!!

W trakcie trwania tegoż związku („aż” 8 m-cy) tj. do jego śmierci zgodnie ze złożonym SB zapewnieniem ten komuszy wredny pomiot i wyrodna małżonka składała na niego szczegółowe, prawie codziennie sporządzane w łazience raporty !!!

Jak niewiele okazuje się potrzeba było wysiłku, aby mając do perfekcji opanowane swoje rzemiosło; „służbiści” niezwykle skutecznie zniewalali różne osoby doprowadzając jednocześnie do zaistnienia wielu tragedii. Nie bez kozery należy w tym miejscu przywołać znane dokonania i zdumiewający swym rozmiarem personalnym obszar inwigilacji komuszej STASINRD. Częstokroć nawzajem na siebie donosy składali w wymiarze wieloletnim członkowie rodzin, w tym małżonkowie, najbliżsi sąsiedzi, znajomi i współpracownicy.

Taka po prostu była swoista „filozofia” komuszego sprawowania władzy przy całkowitym wręcz zniewoleniu narodów znajdujących się pod sowieckim buciorem przez okres 45 powojennych lat.

Słabość ludzkiej natury pozwala rządzącym na perfidne i permanentne wykorzystywanie rzymskiego „wynalazku” w postaci słynnej zasady: PANIS ET CIRCENSES umożliwiającej skanalizowanie społecznych oczekiwań w kierunku zgodnym ze strategią władzy.

Wszak w pełni zrozumiałe odczucie ludzkie odczucie strachu, czy „zainstalowany” człeczy instynkt samozachowawczy umożliwiają zrozumienie różnych zjawisk i zdarzeń na co dzień absolutnie nieakceptowalnych.

W latach 30-tych XX w. „słoneczko” ludzkości (nie Peru!!), czyli Jozafat Stalin doprowadził z pełną premedytacja na czarnoziemach Ukrainy do olbrzymiego głodu, który pochłonął wiele milionów istnień ludzkich. Zdarzały się wielokrotnie nawet przypadki kanibalizmu, także konsumpcji własnych dzieci przez doprowadzonych poprzez głód rodziców do stanu szaleństwa.

W zorganizowanych w czasie okupacji gettach żydowskich najgorszą sławą i wykazywanym okrucieństwem cieszyła się nie policja granatowa, gestapo czy SS, ale właśnie policja ŻYDOWSKA.

Wykonujący wobec swych ziomków różnego rodzaju polecenia i rozkazy niemieckiego faszystowskiego okupanta; policjanci żydowscy byli świadomi, że jedynie wykazywana przez nich nadgorliwość i pokazowe okrucieństwo dawała im szanse na uznanie Niemców i tym samym większe szanse na dalsze przeżycie !!!

Biorąc pod uwagę funkcjonujący u prawie każdego instynkt samozachowawczy było to poniekąd zrozumiałe. Całkowicie natomiast niezrozumiałe jest natomiast stanowisko ŻYDÓW i ich rządu w Izraelu negujące taki stan rzeczy, jaki wg nich rzekomo nie miał miejsca. Wywodzą fałszywie, że to Polacy (w wielu wypadków ratujący Żydów!!!!) rzekomo umożliwiali Niemcom holocaust, całkowicie pomijając znaczący udział żydowskiej policji w tymże dzieje unicestwiania tego narodu. Nie da się tego aspektu sprawy schować pod korzec. Jedynie prawda człowieka wyzwoli i dlatego też prawdy nie należy się obawiać, ani tym bardziej negować.

Nie może zaistnieć jakakolwiek tego typu aprobata, że rzekomo wyłącznie goje tłamsili Żydów, albowiem z całą mocą dokonywali to również oni sami własnymi rękoma tj. wprowadzanym żydowskiej policji terrorem i ich gettowego samorządu kierującego kolejne grupy do zagazowania w obozach zagłady.

Kazus Chaima Rumkowskiego jako Przełożonego Starszeństwa Żydów Getta w Łodzi jest tego dobitnym przykładem. To nie Niemcy, a Rumkowski był panem życia i śmierci w tym gettcie !!!!!

Podłość, słabość ludzkiego charakteru, terrorystyczne różnego rodzaju narzędzia wpływające na takie, a nie inne zachowania są uniwersalnymi czynnikami na dosłownie całym świecie.

każdym narodzie występują różnorakie ludzkie cechy zarówno o pozytywnym jak też negatywnym wydźwięku o czym karty historii doskonale zaświadczają. Obozy koncentracyjne i ludobójstwo są belgijskim i angielskim „wynalazkiem” stosowanym już w XIX w. w Afryce, udoskonalonym przez Sowietów w latach 20-tych XX w. (czytaj : „Archipelag Gułag” A. Sołżenicyna), a doprowadzonym do perfekcji przez hitlerowskich Niemców.

Swoją drogą funkcjonujące uniwersalnie tzw. prawo mimikry pozwoliło chyba tow. Józiowi Cyrankiewiczowi w doskonałym stanie fizycznym opuścić KL Auschwitz i zostać długoletnim premierem PRL-u, co dokumentują ówczesne zdjęcia filmowe. Cieszący się tak okrutną sławą obóz zagłady okazał także dziwną łaskawość wobec osoby „chorowitej” zwalniając ją z tegoż odosobnienia. Ta osoba w późniejszym czasie zasłynęła posiadaniem rzekomo tytułu profesorskiego, bez żenady nim epatując oraz obrażając RP, że jest rzekomo „nisko posażną panną na wydaniu”. Tak się zachowują kanalie, jednak za powyższe wywody ta kanalia dodatkowo została w DM sowicie ubogacona.

Sic transit gloria mundi…

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

7.12 2020