Każdy ma swój Krzyż

//Każdy ma swój Krzyż

Każdy ma swój Krzyż

Dopasowany do swych ramion. W sam raz taki, który da się dźwigać na grzbiecie. Pan Bóg wie, czemu podołamy, a czemu nie. Krzyż nas wzmacnia i hartuje – szlifuje naszego ducha, by z diamentu mógł powstać brylant. Gdy jednak przygniata nas tak mocno, że wydaje się nam, iż nie podołamy to zawsze się znajdzie jakiś Cyrenejczyk i ulży w drodze. Dla niektórych lekkim jest krzyż, który byłby dla innych nawet nie do podniesienia. Z kolei są krzyże, które jednych powalają a drudzy, by ich nawet nie zauważyli. Czy mamy iść śladami Jezusa, który powiedział Bogu – „Ojcze niech Twoja wola, nie moja się stanie”, czy mamy korzystając z wolnej woli, iść własną drogą i szamotać się, by potem stwierdzić – straciłem czas, przegrałem życie!

Co roku przeżywamy mękę i Zmartwychwstanie. Czy to tylko pamiątka wydarzenia historycznego, czy Krzyżowanie i Zmartwychwstanie, nie dzieje się wciąż na naszych oczach? Czy pycha i użalanie się nad sobą nie krzyżuje nas bardziej niż przeciwności losu? Czy Judasz był jeden, czy każdy z nas ma swego Judasza? Jak się człowiek staje Judaszem – czy najpierw jest pycha, zazdrość a potem gdy wszystko wymknęło się spod kontroli, to już czerpie się satysfakcję z czynienia zła i to go wciąga? Czy zawsze wiemy kiedy szatan zawładnie duszą? Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to my pozwoliliśmy mu na to, zaprosiliśmy, hodując w sercu złość, zazdrość i nienawiść. Zawsze za życia można zawrócić ze ścieżki prowadzącej do śmierci duszy. Potępianie innych a rozgrzeszanie siebie jest grzechem.

Jest Boże Miłosierdzie i ku niemu trzeba się zwracać, aby Bóg przebaczył mam uczynione przez nas zło i pomógł wrócić na właściwą ścieżkę życia. Broszurkę o św. Faustynie , polskiej zakonnicy, która nauczyła świat ufać Bożemu Miłosierdziu dołączono do świątecznego wydania tygodnika „W sieci”.

Zawsze istniał motłoch skłonny potakiwać władzy. Zawsze istniała głupota i lenistwo umysłowe. Tłum wszak krzyczał przed dwoma tysiącami lat – „ukrzyżuj , ukrzyżuj”. Zawsze istnieli mali ludzie sprawujący władzę. Poncjusz Piłat, bał się donosu do Rzymu, że nie dość dba o interesy cesarza i imperium. Stanął okrakiem na barykadzie. Czy umycie rąk wystarczy? Czy należy walczyć o prawdę do końca? Czy wytłumaczeniem dla polityków jest nakaz i dyscyplina partyjna? Czy może to jest zwykłe kunktatorstwo? A może sumienie jest już tak nieczułe, że pozwala im patrzeć w lustro bez obrzydzenia.

W ubiegłym roku tygodnik „W sieci” dołączył do wydania świątecznego „Pasję według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich”. Opisuje ona ostatnie dni życia Jezusa i zachowanie się ludzi, którzy byli świadkami wydarzeń. Jedni płakali inni cieszyli się. Kto chciał napawać się radością z tragedii Chrystusa szedł do domu Kajfasza, gdzie odbywał się sąd nad pojmanym Jezusem „wśród nich nie brakło rozjątrzonych kramarzy, których Jezus wypędził ze świątyni. Szli nadęci nauczyciele, których Jezus nieraz w świątyni wobec ludu zmusił do milczenia, może niejeden nie mógł mu darować, że już jako 12 letni chłopiec go zawstydził i przekonał. Zebrali się niepoprawni grzesznicy i uzdrowieni, którzy przez grzech na nowo popadli w chorobę; próżni młodzieńcy, których Jezus nie przyjął na uczniów; chytrzy spadkobiercy, źli, że majątek, na który czyhali dostał się za sprawą Jezusa biednym. Nie brakło łotrzyków, których towarzyszy Jezus nawrócił, rozpustników i cudzołożników, których wspólniczki przywiódł Jezus na drogę cnoty; spadkobierców, złych na Jezusa, że uzdrowił ich dawców; wreszcie wszystkich tych, którzy dla przypodobania się i korzyści gotowi byli do wszelkiej podłości, którzy jako narzędzia szatana nienawidzili wszystkiego, co święte…..”

Każde kolejne pokolenie, od 2 tysięcy lat jest takie samo! Pełne tych samych słabości, popełnia te same grzechy i nieprawości, z tych samych pobudek. I tak chyba dzieje się od zarania ludzkości.

Czyż Jezusa nie posłał Bóg na Ziemię, by stał się człowiekiem i nauczył nas żyć? Pokazał co ważne a co błahe. Kiedy nadstawiać drugi policzek, a kiedy wyłoić grzbiety, czemu należy być wiernym do końca.

Jeszcze nigdy w historii nie było takiego prześladowania chrześcijan jak teraz. W imię poprawności politycznej nastał czas niszczenia sumień i walki z symbolami wiary. Istnieją też kraje, w których chrześcijanie narażeni są na utratę życia. Szacuje się, że prawie 200 mln. chrześcijan jest prześladowanych a w ciągu roku ginie ich ok. 100 tys. Już nawet w Polsce prześladowań doznają ci wszyscy, który przeciwstawiają się cywilizacji śmierci, a nie długo do więzień mogą trafić krytycy nowej ideologii genderyzmu.

Nie wyrzekają się Chrystusa, niosą dumnie swój Krzyż i są Cyrenejczykami dla innych bliźnich, także niechrześcijan. Jezus zostawił nam swoją naukę:

Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność… Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. – J 15:18,20

Już niedługo czeka nas Zmartwychwstanie!

Tekst opublikowany pierwotnie na stronie SDP.pl

By | Kwiecień 4th, 2015|Społeczeństwo|0 komentarzy

About the Author:

Redakcja
Niezależny portal obywatelski. Łączymy ludzi, dla których pisanie jest pasją. Poruszamy tematy, które dla innych mediów są zbyt trudne.

Zostaw komentarz

*

Google+