Wychodzi mi ponad pół wieku pisania. Najpierw były blogi i wiersze, gazetka licealna, a także humoreski. Nakłady niebotyczne, tyle ile przebije się przez kalkę w maszynie.
Co do tych ostatnich to je zebrałem w zbiorek CZAS HUMORU. Jeden z pierwszych kawałków leciał tak:
„KONFLIKT
Nad grupą wisiał ciężki nastrój:
– A bo co? – zapytał z hrabiowską manierą Julian.
– W mordę gnoja! Mamy w dupie jego paździerze! Uryny mu utoczyć!
Chłopcy wstali, zwalili go na klepisko i młócili ciężko dysząc. Nad kłębowiskiem ciał i złych emocji unosił się gryzący kurz. Przestali…
Julian podniósł się utytłany w słomie. Podychiwał płaczliwie. W drzwiach odwrócił się:
– Ja wam …jeszcze – nie dokończył i wyszedł.
Chłopy usiedli znowu na klepisku. Na środku wylądowała odwrócona skrzynka. Menu to berbelucha i krakersy.
– Padluch z niego, a jego paździerze gówna warte! I tyle,
Sznupa, zaśpiewaj!
Sznupa pociągnął basem:
– Bo czymże oddać mocz
Gdy ptaki zgasły już
I nic nie zostało nam
Prócz paru zastygłych plam!
Rozklelili się. Waniało potem i moskalikami. Przez dziurę w dachu stodoły zajrzało wschodzące słońce.
1972 r.”
Od Zewa. Ano było się Młodym i Gniewnym. Teraz już tylko gniewnym, kiedy żona mi nie zrobi rano kawy. Mam nadzieję, że za słownictwo w Konflikcie FB mnie nie zbanuje. Miłej niedzieli.

Foto Ja rok 1981, Jednak Zawiercie, po korekcie Mamy.
Zostaw komentarz