W bibliotece moich rodziców, na półce dokładnie na wysokości dziecięcych oczu, stała książka: „Anglosasi, nie jesteście Aryjczykami.”
Dwa trudne, obce, fascynujące słowa. Zaglądałem do niej regularnie, choć niewiele rozumiałem. Dopiero po latach sens stał się jasny: Anglosasi – ci etniczni, historyczni – wywodzili się z Germanów. Ale ci współcześni, ci z czasów nazizmu, byli już tylko mieszaniną rasową; ludźmi, którzy – według hitlerowskiej obsesji – stracili prawo do tytułu „Aryjczyka”.
Naziści odmawiali amerykańskim jeńcom „przywileju” aryjskości.

Dziś ja odmawiam „aryjskich papierów” demokracji wszystkim pseudo-demokratycznym organizacjom w stylu KOD, Obywateli RP, Lotnej Brygady Opozycji i całemu ich satelitarnemu towarzystwu wzajemnej adoracji.

Zawsze zastanawiało mnie, jak to możliwe, że ogromne, żelazne i zdyscyplinowane elektoraty SLD wyparowały i przeszły pod skrzydła Platformy – partii reakcyjnych solidaruchów, dzieci UD i KLD.
Czym ich Tusk uwiódł, czego nie dali im Miller ani Kwaśniewski?
Odpowiedź przyszła dopiero, gdy zobaczyłem tłumy KOD-u.

Tusk dał im aryjskie papiery.
Starł z ich biografii wstydliwe piętno PRL-u.

Nigdy nie ukrywałem, że moja rodzina była odbiciem całej Polski Ludowej – pełne spektrum: wojskowi, milicjanci, inteligenci pro i anty, ludzie wyniesieni i ludzie zmiażdżeni przez system. Nigdy się ich nie wstydziłem. Żyli jak żyli, wybierali jak wybierali.

Ale dzisiaj wstydzę się patrzeć na dawnych towarzyszy z PZPR, dawnych dyrektorów „z zawodu”, pracowników ministerstw, zjednoczeń, zrzeszeń i placówek zagranicznych.
Wstydzę się patrzeć na pupilków PRL-u przebranych za bojowników wolności, noszących oporniki w klapie, dłonie ułożone w „V”, śpiewających Mury tak, jakby naprawdę należały do nich.

Ludzie, którym komuna dała wszystko – pozycję, kasę, poczucie wyższości – dziś stroją się w piórka demokratów i dziękują Tuskowi za jedno: że nie muszą się już wstydzić przeszłości.
Ale mam dla was złą wiadomość.

Wasz wybawca wami gardzi.
Gardzi wami tak, jak rasa panów gardziła Amerykanami, uznając ich za „zdradziecką hybrydę aryjską”.

Może Tusk dał wam demokratyczne papiery.

Ale demokratami nigdy nie będziecie.