Dziś skierowałem list otwarty do posła Michała Kołodziejczaka, w którym publicznie apeluję o złożenie mandatu posła na Sejm RP.
Zabieram głos nie tylko jako były burmistrz Błaszek, ale przede wszystkim jako człowiek, który pomógł mu rozpocząć działalność samorządową i razem z nim protestował w obronie polskich rolników.
Znam Michała Kołodziejczaka od lat. Dlatego ten list jest dla mnie osobistym i trudnym rozliczeniem dawnego zaufania.
Nie zamierzam milczeć wobec spraw, które budzą moje głębokie oburzenie.
Poniżej publikuję pełną treść listu otwartego.

LIST OTARTY DO MICHAŁA KOŁODZIEJCZYKA
Michał,
Pomogłem Ci wejść do polityki. Dziś apeluję: złóż mandat posła i przestań przynosić wstyd polskiemu parlamentowi!
Piszę ten list jako były burmistrz Błaszek, ale przede wszystkim jako człowiek, który zna Cię od wielu lat. Człowiek, który kiedyś Ci zaufał, dał Ci szansę w samorządzie i stanął obok Ciebie w obronie polskich rolników.
Nie piszę tego z partyjnego polecenia. Nie mam też potrzeby budowania swojej rozpoznawalności na Twoich problemach. Mam natomiast coś, czego wielu dzisiejszych komentatorów Twojej działalności nie ma — osobiste doświadczenie współpracy z Tobą.
I dlatego dziś mówię publicznie: Michał, moim zdaniem skompromitowałeś się jako przedstawiciel ludzi, którym obiecywałeś służyć.
PRZYPOMNIJ SOBIE, SKĄD WYSZEDŁEŚ!
W 2014 roku to ja wziąłem Cię na listę wyborczą Prawa i Sprawiedliwości, z której zostałeś radnym Rady Miejskiej w Błaszkach.
Tak, Michał, byłeś związany z PiS. Warto o tym przypomnieć dzisiaj, gdy polityczne barwy zmieniałeś z taką łatwością.
Wierzyłem wówczas, że młody rolnik może wnieść coś wartościowego do lokalnego samorządu.
Ale bardzo szybko nasze drogi zaczęły się rozchodzić.
Jako burmistrz nie zamierzałem być wykonawcą partyjnych poleceń ani spełniać interesownych oczekiwań politycznych aparatczyków . Urząd miał służyć mieszkańcom, a nie partyjnym układom.
Ty natomiast, zamiast pomagać w pracy na rzecz naszej gminy, coraz częściej publicznie mnie atakowałeś.
Pamiętasz sesje Rady Miejskiej w Błaszkach? Pamiętasz swoje drwiny, szyderstwa i próby publicznego ośmieszania mnie jako burmistrza?
Ja pamiętam doskonale. A szczególnie zapamiętałem wydarzenia z 20 grudnia 2017 roku.
Michał, przypomnij sobie, co wtedy zrobiliście.
Sesję Rady Miejskiej zorganizowaliście specjalnie w dniu, w którym zgodnie z naszą świąteczną tradycją miałem spotkać się z przedszkolakami z całej gminy Błaszki, aby wspólnie ubrać choinkę na rynku.
To było wyjątkowe wydarzenie. Dzieci przygotowywały ozdoby, czekały na spotkanie, na wspólne ubieranie choinki i na radość, którą co roku przeżywaliśmy razem.
Postawiliście mnie przed wyborem: dzieci albo sesja budżetowa Rady Miejskiej — jedno z najważniejszych posiedzeń rady w całym roku.
W moim przekonaniu nie był to przypadkowy zbieg terminów. Odebrałem to jako kolejną próbę politycznego uderzenia we mnie — tym razem z wykorzystaniem wydarzenia, w którym najważniejsze powinny być dzieci.
I pamiętasz, co wtedy zrobiłem?
WYBRAŁEM DZIECI!
Nie dlatego, że budżet gminy był dla mnie nieważny. Przeciwnie — przez całą kadencję odpowiadałem za finanse i rozwój naszego samorządu.
Wybrałem dzieci, bo dla mnie, jako burmistrza, ale również wieloletniego nauczyciela, uśmiech dziecka był i pozostaje ważniejszy od partyjnych rozgrywek.
Nie zamierzałem zawieść najmłodszych mieszkańców naszej gminy tylko dlatego, że ktoś postanowił rozgrywać polityczne konflikty w dniu ich świątecznego spotkania.
A Ty, Michał?
Zamiast uszanować ten wybór, urządziłeś podczas sesji polityczny spektakl na zamówienie.
Przyniosłeś dla mnie konika na biegunach, przekazałeś go przez sekretarza urzędu i publicznie ze mnie szydziłeś.
Ty kpiłeś z burmistrza, który wybrał spotkanie z dziećmi. Ja dzisiaj pytam, co mówi to o Twoim rozumieniu służby publicznej?
Czy naprawdę uważałeś, że upokorzysz mnie dlatego, że nie chciałem zawieść przedszkolaków?
Czy naprawdę Wasze brudne polityczne rozgrywki były ważniejsze od radości dzieci, które z całej gminy przyjechały na wspólne ubieranie choinki?
Dzieci nie mają legitymacji partyjnych. Nie głosują w wyborach. Nie uczestniczą w politycznych wojnach dorosłych. I właśnie dlatego nigdy nie powinny być wykorzystywane jako narzędzie politycznej walki!
Michał, wtedy próbowałeś zrobić ze mnie pośmiewisko.
Ale wiesz, czego nigdy nie zrozumiałeś?
Dla mnie większym zaszczytem było ubieranie choinki z przedszkolakami na błaszkowskim rynku niż uczestniczenie w kolejnej politycznej awanturze.
I gdybym jeszcze raz stanął przed takim samym wyborem, podjąłbym dokładnie tę samą decyzję.
Bo urząd burmistrza to nie tylko sesje, uchwały i polityczne konflikty. To również obecność wśród mieszkańców, budowanie wspólnoty, dotrzymywanie obietnic i zwykła ludzka przyzwoitość.
Ty przyniosłeś na sesję konika na biegunach, żeby ze mnie szydzić. Ja wybrałem dzieci, żeby ich nie zawieść.
I niech każdy sam oceni, kto tamtego dnia zachował się dojrzalej.
Po latach ta historia nabiera szczególnego znaczenia.
Bo można dorosnąć do wielkich stanowisk, ministerialnych gabinetów i sejmowych ław, a mimo to nie dorosnąć do odpowiedzialności, jakiej te funkcje wymagają.
MIMO WSZYSTKO STANĄŁEM OBOK CIEBIE!
Pomimo wszystko, gdy rolnicy z Błaszek i okolic zaczęli protestować przeciw dramatycznej sytuacji na rynku rolnym, nie odwróciłem się od nich.
Jako urzędujący burmistrz wspierałem protesty. Stanąłem obok Ciebie i rolników blokując drogę krajową nr 12.
Nie interesowało mnie wówczas, czy się lubimy, czy mamy takie same poglądy i czy politycznie będzie mi się to opłacało.
Interesowali mnie ludzie. Polscy rolnicy, ich gospodarstwa, rodziny i przyszłość.
Ty później na tej naszej wspólnej walce budowałeś swoją ogólnopolską rozpoznawalność.
Trafiłeś do Sejmu. Zostałeś wiceministrem rolnictwa.
A ja coraz częściej zadawałem sobie pytanie, co stało się z człowiekiem, któremu kiedyś zaufałem.
NAJPIERW ROLNICY, POTEM POLSKA ZOBACZYŁA TWOJĄ DRUGĄ TWARZ
Moim zdaniem część polskich rolników już dawno straciła do Ciebie zaufanie.
Przez lata stawiałeś się w roli ich obrońcy. Dzisiaj wielu z tych, którzy niegdyś protestowali, zadaje pytania o Twoją polityczną drogę i rzeczywiste efekty działalności.
Nie można całe życie przedstawiać się jako człowiek z ludu, a jednocześnie sprawiać wrażenia, że polityka stała się przede wszystkim wielkim widowiskiem z własną osobą w roli głównej.
Michał, polityka to nie wybieg mody, plan filmowy ani prywatna zabawa.
Media opisywały Twoją słabość do luksusowego obuwia. Pokazywały modele butów, których ceny rynkowe dochodzą nawet do 22 tysięcy złotych.
Oczywiście masz prawo wydawać uczciwie zarobione pieniądze na co chcesz.
Ale czy naprawdę nie dostrzegasz kontrastu między tym wizerunkiem a codziennymi problemami rolników, którzy walczą o opłacalność swoich gospodarstw?
Do tego kolejne medialne przedstawienia, filmiki promocyjne i czerwony dywan przy otwarciu biura poselskiego.
Podczas promowania nowej kancelarii w Gnieźnie zakleiłeś plakatem nawet nekrolog. Lokalni dziennikarze ustalili, że klepsydra informowała o pogrzebie, który dopiero miał się odbyć. Ty tłumaczyłeś, że był to stary nekrolog.
Czy naprawdę własna promocja stała się ważniejsza od elementarnego wyczucia i szacunku?
Przypomnę Ci także sprawy drogowe.
Sam publicznie przyznałeś, że dwukrotnie zatrzymywano Ci prawo jazdy w związku z przekraczaniem prędkości. Później znów tłumaczyłeś się dziennikarzom, tym razem z prowadzenia samochodu z telefonem przy uchu.
Michał, poseł powinien dawać przykład przestrzegania prawa, a nie nieustannie wyjaśniać, dlaczego kolejny raz znalazł się w takiej sytuacji.
Podobnie pamiętam kontrowersje związane z Twoim dziwnym zachowaniem podczas negocjacji polsko-ukraińskich.
W mojej ocenie również takie kontrowersyjne zachowania wystawiają na próbę powagę urzędu, który reprezentujesz.
Moim zdaniem granica między polityczną wyrazistością a kompromitującym widowiskiem została przez Ciebie wielokrotnie przekroczona.
A TERAZ TE RELACJE KOBIET…
Michał, to, co w ostatnich dniach ujawnił Kanał Zero, jest dla mnie szczególnie wstrząsające.
Dwie kobiety, które z Tobą współpracowały, przedstawiły publicznie bardzo poważne oskarżenia dotyczące agresji, poniżania, przemocy oraz zachowań związanych z substancjami odurzającymi.
Ty tym zarzutom zaprzeczasz i nazywasz je pomówieniami.
Nie jestem sądem. Nie będę przesądzał Twojej winy ani wydawał wyroków na podstawie materiałów dziennikarskich.
Ale mam prawo wyrazić swoje stanowisko.
ŻADNA KOBIETA NIE ZASŁUGUJE NA PONIŻANIE, ZASTRASZANIE, SZARPANIE ANI PRZEMOC!
Nieważne, czy jest pracownicą, współpracowniczką, partnerką czy osobą zupełnie obcą.
Żadnego z takich zachowań nie można usprawiedliwiać stanowiskiem, pieniędzmi, emocjami ani polityczną popularnością.
Jeśli zarzuty przedstawione przez kobiety się potwierdzą, sprawa powinna spotkać się z odpowiednią reakcją właściwych organów.
A jeśli w tle czyjegoś zachowania występuje problem z substancjami odurzającymi, należy szukać profesjonalnej pomocy, nie narażając przy tym innych ludzi.
Poseł powinien być przykładem odpowiedzialności.
Immunitet i mandat parlamentarny nie mogą być traktowane jak przepustka do bezkarności.
MICHAŁ, A PAMIĘTASZ, CO WYDARZYŁO SIĘ W MOIM URZĘDZIE?
Michał, a pamiętasz jeszcze, jak będąc radnym, potraktowałeś jedną z kobiet pracujących w sekretariacie Urzędu Miejskiego w Błaszkach?
Ja pamiętam. Pamiętam również, co wydarzyło się później i dlaczego ta sprawa nie miała dalszego ciągu.
Nie zamierzam dzisiaj ujawniać szczegółów twojego skandalicznego zachowania, bo ta kobieta ma prawo do spokoju i prywatności.
Ale Ty doskonale wiesz, o czym mówię.
Dlatego kiedy dziś słyszę kolejne poważne zarzuty dotyczące Twojego zachowania wobec kobiet, nie potrafię przejść obok nich obojętnie.
Szacunek do kobiet nie może kończyć się tam, gdzie kończą się kamery, a zaczynają zamknięte drzwi gabinetów i urzędowych korytarzy.
MICHAŁ, CZŁOWIEKA POZNAJE SIĘ PO CZYNACH, A NIE DEKLARACJACH
Można mówić o wartościach, wierze, rodzinie, szacunku i przywiązaniu do tradycji.
Ale żadne piękne słowa nie zastąpią rzeczywistego szacunku wobec drugiego człowieka.
Wiara nie może być dekoracją publicznego wizerunku, a szacunek do kobiet nie może kończyć się tam, gdzie zaczynają się prywatne relacje.
Wielkie słowa zobowiązują do wielkiej odpowiedzialności.
I właśnie tej odpowiedzialności dzisiaj od Ciebie oczekuję.
NIE CHCĘ TWOICH TŁUMACZEŃ. OCZEKUJĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI.
Michał, zostałeś zawieszony w prawach członka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.
To pokazuje, jak poważnie potraktowano ujawnione doniesienia.
Ale ja uważam, że powinieneś pójść dalej.
APELUJĘ DO CIEBIE O DOBROWOLNE ZŁOŻENIE MANDATU POSŁA NA SEJM RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ!
Nie dlatego, że dziennikarze zastępują sądy. Nie dlatego, że ktoś może zostać uznany za winnego bez rzetelnego postępowania.
Dlatego, że w mojej ocenie nie jesteś już w stanie odbudować zaufania, które powinno towarzyszyć sprawowaniu tak odpowiedzialnej funkcji.
Nie przynoś więcej wstydu polskiemu parlamentowi, ludziom, którzy kiedyś Ci zaufali, ani polskiemu rolnictwu, w którego obronie wspólnie wychodziliśmy na ulice.
Może powinieneś na jakiś czas wrócić tam, skąd wyszedłeś — do swojego gospodarstwa, do pracy na roli, do zwykłych obowiązków, które uczą pokory.
Bo na polu obowiązuje prosta zasada:
ZBIERASZ TO, CO ZASIAŁEŚ.
Michał, przez lata zasiałeś wiele nadziei wśród rolników. Dzisiaj masz obowiązek odpowiedzieć na pytania, które pozostawiłeś po swojej politycznej drodze.
Nie jestem człowiekiem, który poznał Cię wczoraj z telewizyjnego reportażu.
Byłem jednym z tych, którzy pomogli Ci rozpocząć działalność samorządową. Stałem z Tobą na drodze krajowej nr 12. Znałem Cię, zanim pojawiły się ministerialne stanowiska, poselski immunitet i ogólnopolskie media.
Dlatego moje rozczarowanie jest tak głębokie.
Kiedyś wierzyłem, że będziesz walczył o sprawy zwykłych ludzi.
Dzisiaj zadaję sobie pytanie, jak bardzo pomyliłem się w ocenie człowieka, któremu zaufałem.
Michał, złóż mandat. Odejdź z Sejmu. Wyjaśnij wszystkie zarzuty i weź odpowiedzialność za swoje postępowanie.
Polska polityka potrzebuje szacunku, przyzwoitości i odpowiedzialności. Nie kolejnych skandali.
Karol Rajewski
Burmistrz Błaszek w latach 2014–2018
#KarolRajewski #ListOtwarty #MichałKołodziejczak #Błaszki #PolskieRolnictwo
Zostaw komentarz