DOKUMENTY, KTÓRE PUBLIKUJĘ poniżej kończą historię sprawy sądowej, którą wytoczył mi z powództwa cywilnego Paweł Miś, wójt gminy w której mieszkam, gminy Liszki. Wójta reprezentowała w tej sprawie Grupa Prawno Finansowa Talio, która równolegle świadczyła swoje usługi na rzecz urzędu gminy Liszki.

Cała sprawa trwała około roku. Zostałem oskarżony przez wójta o naruszenie dóbr osobistych. Wójtowi Misiowi nie spodobało się, że na lokalnej stronie Gmina Liszki na Fb, której jestem współadministratorem, jego zachowanie na jednej z sesji rady gminy Liszki zostało nazwane „damskim boksowaniem“. Straszono mnie prawie pół roku różnymi pismami, żądając m.in. usunięcia wpisu. Ku mojemu zaskoczeniu, zimą zeszłego roku, wójt z własnej inicjatywy wycofał powództwo zanim doszło do pierwszej wyznaczonej przez sąd rozprawy. Wójt się wycofał więc sąd uznał, że koszty, które poniosłem, Pan Paweł Miś musi mi zwrócić. Ale wójt postanowił nie płacić. Przez cztery miesiące, mimo naszych ponagleń i sądowego orzeczenia. Zostałem więc zmuszony do złożenia, do sądu wniosku o egzekucję komorniczą. Sąd wydał zgodę. Wczoraj do urzędu gminy Liszki wpłynął nakaz egzekucji komorniczej. Odzyskam swoje pieniądze. Wójt w tym miesiącu nie dostanie 11 tysięcy złotych wypłaty tylko jakieś 8500 zł. Jak widać miał z czego oddać.

Panie Wójcie! Wytoczył mi Pan absurdalną sprawę przed sądem, tylko dlatego, że ośmielam się od trzech lat krytykować Pana działania w gminie i robię to publicznie? Zaręczam, że nawet jeśli bym przegrał, nadal będę to robił. Bo gmina, w mojej ocenie jest zarządzana przez Pana w sposób daleko nieprofesjonalny. Jako dziennikarz, pilnie przyglądam się temu, co dzieje się w gminie, w której mieszkam. Za moją publiczną krytykę Pana działań jestem poddawany szykanom i uciążliwemu nękaniu. Nie zniechęca mnie to do pracy na rzecz społeczności w mojej gminie. Nadal będę prowadził działania zmierzające do pełnej transparentności władzy w gminie Liszki. Po to właśnie założyłem lokalną gazetę. Mimo niedawnych, publicznie kierowanych przez Pana, pod moim i mojej żony adresem gróźb i straszenia nas prokuraturą, nie boimy się. Czekamy spokojnie, co się w tej sprawie jeszcze wydarzy.

Póki co, odbieram od Pana pieniądze, które jest mi Pan winien. Robię to przez komornika. Inaczej jak widać się nie dało. Jest prawo i jest sprawiedliwość. Ale jest też wstyd i żenada. Te pozostaną na długo. Urzędnik samorządowy, skoro już kapituluje powinien wiedzieć, jak zamknąć swoje zobowiązania z honorem.

Fot. www.liszki.pl/Gmina Liszki

Autor: Mariusz Pilis
polski reżyser, scenarzysta filmowy, dziennikarz i korespondent wojenny, autor filmów dokumentalnych, członek zarządu krajowego SDP, były dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej TVP.