Mija 5 lat prezydentury pana Komorowskiego. Jest to znakomity czas dla dziennikarzy, zwłaszcza wiodących mediów na podsumowanie mijającej kadencji. Jednak zajmują się oni wszystkim tylko nie rozliczeniem B. Komorowskiego z jego prezydentury, mimo, że ubiega się on ponownie o najwyższy urząd w państwie. Ja jako obywatelka chciałabym, by dziennikarze mediów wiodących, a zwłaszcza publicznych środków przekazu, w moim imieniu, a także w imieniu milionów Polaków pytali B Komorowskiego, by wytłumaczył się dlaczego okłamywał nas latami. Dlaczego podpisał ustawę podnoszącą wiek emerytalny, skoro w debacie wyborczej 30.06.2010 r przekonywał: „(…) zmiana będzie na zasadzie wyboru tzn. Ktoś może dłużej pracować ale nie musi. Musi dokonać wyboru, czy chce dłużej pracować i mieć wyższą emeryturę, czy też krócej pracować i niższą emeryturę”.
Dlaczego zgodził się na podwyższenie podatków, dlaczego podpisał nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która pozwala na odebranie dzieci rodzicom z powodu biedy. Dlaczego, żaden z dziennikarzy nie drążył tematu obiecywania sprzedaż lasów państwowych, by uzyskanymi pieniędzmi pokryć roszczenia finansowe amerykańskich Żydów.
Nigdy nie słyszałam by podczas trwającej kampanii wyborczej dziennikarze głównych środków przekazu domagali się debat publicznych dotyczących najbardziej żywotnych tematów dla Polaków i Polski tj. wprowadzenie euro, dalszej roli w UE czyli funkcjonowania w niej jako przedmiotu płynącego z głównym nurtem europejskiej polityki, czy jako podmiotu starającego się prowadzić własną politykę.
Nie ma najmniejszego znaczenia fakt, że prezydent Komorowski ubiegający się o reelekcję, boi się debat jak diabeł święconej wody. Prezydentem powinien zostać najlepszy z kandydatów. Tylko na podstawie ostrych debat obywatele mogą dokonać właściwego wyboru. Najpoważniejszego kandydata A. Dudę dziennikarze „rozciągają” na wszystkie strony. Nie ma dla niego taryfy ulgowej i tematów tabu. Starając się złapać go na najmniejszym nawet potknięciu, natomiast B. Komorowski jest od początku swej prezydentury w medialnym kokonie ochronnym. Jemu nie można zadawać trudnych i niewygodnych pytań. Jeżeli przeprowadzają z nim wywiad, to robią to tylko właściwi ludzie m. in. Kraśko czy Lis, którzy doskonale wiedzą jakich tematów nie należy poruszać, a w poruszanych jak głęboko można w nie wejść.
Że jest to żenujące i niesmaczne, to nie ma najmniejszego znaczenia. Jak się jest przy dziennikarskim żłobie, to należy chapać jak najdłużej, a nie martwić się jakimiś bredniami o etosie dziennikarskim. Najważniejsze, że dzięki wieloletniemu permanentnemu obniżaniu poziomu edukacji, debaty publicznej, masowej rozrywki, pogardzie dla własnego kraju i historii udało się ukształtować większość obywateli tak, że nie zwracają oni uwagi na rzetelność dziennikarską, dzięki temu od lat rządzi właściwa dla nich opcja polityczna.
Kampania prezydencka unaoczniła wielu Polakom, że publiczne środki przekazu nie działają w interesie Polski, a w interesie tylko i wyłącznie rządu, Platformy Obywatelskiej i wąskiej grupy cwaniaków. Jeżeli przyszłe wybory parlamentarne wygra PiS, pierwszą rzeczą jaką powinien zrobić, to gruntownie przemeblować środowisko dziennikarskiej adoracji PO, tak by publiczne środki przekazu spełniały funkcję do której zostały powołane.

Chcemy debaty między Dudą a Komorowskim.